wtorek, 12 listopada 2019

Kraina Dwóch Słońc


Najczęściej spotykanym błędem, jaki zauważam u ludzi tworzących montaże, jest - jak ja to nazywam - Kraina Dwóch Słońc. Co ciekawe, zdarza się nawet najlepszym. Polega on na tym, że obiekt wstawiony na tło oświetlony jest z innej strony niż ono. Taki zabieg od razu dyskwalifikuje pracę w moich oczach.

Wynika to prawdopodobnie z pośpiechu i zaaferowania samą wizją. Autor, zachwycony tym, co mu w duszy gra, zapomina w ferworze tworzenia o podstawowych prawach fizyki. Zdarzały mi się podobne wpadki, dlatego jestem na nie wyczulony. Owszem, surrealizm rządzi się swoimi prawami, zaburza proporcje, nagina grawitację, ale w moim przekonaniu nawet latające hipopotamy powinny być oświetlone z tej samej strony, co pejzaż, nad którym się unoszą.

Od początku przygody z komponowaniem obrazków moim celem było stworzenie iluzji rzeczywistości. Tak wiarygodnej, by oglądający nabrał wątpliwości, czy ogląda fotomontaż.


Cieszyłem się jak dziecko, kiedy administrator jednego z rosyjskich portali fotograficznych przeniósł tę pracę do kategorii "Street", uznając zapewne, że scenka została sfotografowana w mieście.

Czasami prowadzę warsztaty z obróbki i edycji zdjęć. Jednym z punktów zajęć jest analiza wybranych przykładów fotomanipulacji. Kiedyś sugerowałem, by uważnie się przyjrzeć i znaleźć błędy, teraz tylko wyświetlam obraz z rzutnika i czekam na reakcje. Najczęściej jest to wow albo super, dopiero kiedy poproszę o doszukanie się błędów, kursanci naprawdę zaczynają patrzeć. To pokazuje, jak natłok informacji wizualnej w internecie spłycił nasz odbiór i skrócił czas obserwacji danej pracy.

Pisząc to, słucham sobie nostalgicznego jazziku w wykonaniu Simple Acoustic Trio:

Simple Acoustic Trio

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza