piątek, 1 listopada 2019

Kicz


Na jednym z niemieckich portali fotograficznych niejaki Helmut uznał jedną z moich prac za kiczowatą. Przyznam szczerze, że taki zarzut usłyszałem po raz pierwszy, odkąd zajmuję się fotografią kreatywną, dlatego ciekaw byłem, kto kryje się za tym stwierdzeniem i jakie przez niego przemawiają intencje. Na zdjęciu profilowym zobaczyłem siwego pana w rogowych oprawkach. Wyglądał dystyngowanie i inteligentnie, niestety jego portfolio już nie. Zachody słońca, detale architektoniczne, przypadkowi ludzie na ulicach, kwiaty, owady, chmury... Ni ładu, ni składu, nie wspominając o stronie technicznej, która pozostawiała wiele do życzenia. 

Z mojego doświadczenia wynika, że jak ktoś robi zdjęcia wszystkiemu, to jest zwykłym pstrykaczem, nie fotografem. Nie można być dobrym we wszystkich dziedzinach. Oczywiście, że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale ferowanie wyroków przez kogoś, kto swoimi dokonaniami udowadnia tylko, że nie ma pojęcia, o czym pisze, jest co najmniej niesprawiedliwe. Przyganiał kocioł garnkowi...

Według Wikipedii, kicz (z niem. Kitsch – lichota, tandeta, bubel) to utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom, który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznej.
Określanie czegoś kiczem wskazuje odbiorcy brzydotę i lichość oraz małą wartość artystyczną tak nazwanego dzieła, wykonanego z pewnym przepychem, ale zupełnie pozbawionego gustu.

Nie wiem, co przyświecało Helmutowi, który - bądź co bądź - poświęcił chwilę, by przyjrzeć się mojej pracy i napisać o niej parę zdań. Być może był z obozu "Czy to jeszcze fotografia?". Może sam chciałby robić podobne prace, tylko nie potrafi? A może to zwykła złośliwość?
Nie mam pojęcia.

Zawsze jestem ciekaw odbioru tego, czym zajmuję się od lat z prawdziwą pasją. Dobierając elementy kompozycji staram się, żeby nie była ona li tylko zlepkiem przypadkowych obiektów, ale by przemawiała symboliką i opowiadała jakąś historię. Na pewno nie staram się schlebiać gustom. Nie znoszę pracować na zlecenie. Konsekwentnie robię swoje, licząc na to, że świat przeze mnie wykreowany trafi do odbiorcy, który potrafi go docenić. Helmuta niestety straciłem.

A skoro o kiczu mowa, nie może w tym miejscu zabraknąć Franka Zappy, który wielokrotnie balansował na granicy sztuki i dobrego smaku.

Frank Zappa - Planet of Baritone Women:

https://www.youtube.com/watch?v=zNF8KGWp_IY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz