poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Skowyt sieradzki


Nie pisałem tu jeszcze o Dymach, a to ważny element mojego życia. Gram na perkusji już ponad 30 lat. W każdej kapeli, w której wcześniej występowałem (a było ich kilka), starałem się dać z siebie wszystko. Traktowałem granie poważnie, jako artystyczne wyrażenie siebie - poprzez rytm.

Z Rusiem (gitara) i Papierosem (bas) gramy wspólnie od początku zeszłego roku. Próby mamy regularnie, 2 lub nawet 3 razy w tygodniu, więc ilość nagrań jest ogromna. Rejestruję dźwięk wszystkich naszych spotkań, łącznie z domowymi, a później obrabiam go w komputerze, podobnie jak zdjęcia. Materiału muzycznego jest tyle, że w tym momencie mogę bez problemu skompilować nawet kilka albumów. Póki co siedzę nad masteringiem pierwszego, który roboczo nazywa się "Galante" (to takie lokalne, sieradzkie określenie czegoś fajnego).

Gramy w klasycznym rockowym trio: gitara, bas, perkusja. Improwizujemy. Wszystkie kawałki są tworzone na żywo, tak jakbyśmy grali koncert. Żartujemy, że to taki jazz-metal.
Często zapraszamy gości. Mieliśmy już na próbie klawiszowców, gitarzystów, trębacza, czasem ktoś ze znajomych pokrzyczy coś do mikrofonu. Staramy się nie ograniczać, nie wytyczać sobie celu, nie określać stylistyki, co wyzwala kreatywność i daje czasami zaskakujące efekty. Celem jest wspólne muzykowanie, słuchanie się nawzajem, dobra zabawa. Za każdym razem jest to podróż w nieznane, bo nigdy nie wiadomo, co komu w duszy zagra. Powstaje też album Dymy & Friends, na którym znajdą się najlepsze nagrania z tych spotkań.

Kiedyś zrodził się pomysł, żeby do naszych potrzeb jakoś wykorzystać "Skowyt" Allena Ginsberga, genialny poemat amerykańskiego poety z roku 1956. Tekstu jest tam dużo, za dużo na potrzeby jednego utworu, więc potraktowałem go tylko jako punkt wyjścia, swoistą inspirację. Dodałem lokalne elementy, pozmieniałem amerykańskie nazwy na sieradzkie, uwspółcześniłem, i w ten sposób narodził się "Skowyt sieradzki". Pozwoliłem sobie na wokalną interpretację, za co z góry przepraszam :)

PS. Okładka Dymów wyglądać będzie chyba tak, jak ilustracja u góry.

Dymy - Skowyt sieradzki

https://www.youtube.com/watch?v=gbXeTwKuT2w&feature=youtu.be

poniedziałek, 26 lutego 2018

Sesje


Uwielbiam fotografować kobiety. To mój narkotyk, moje paliwo i lekarstwo. Zapraszam na terapeutyczne sesje fotograficzne. Dziewczyny leczą swoje kompleksy, ja leczę swoje zdrowie psychiczne i poczucie estetyki. Nigdy się nie zdarzyło (powtarzam - nigdy), żeby któraś z dziewczyn wyszła ode mnie niezadowolona.
Zapraszam na sesję.


poniedziałek, 27 listopada 2017

Malinowe usta


Poza fotografią od lat zajmuję się nagrywaniem i obróbką dźwięku. Szperając w płytach z archiwami, natknąłem się na epkę sieradzkiego zespołu o nazwie Dziko pożądam twoich malinowych ust, którą miałem przyjemność produkować. Nie pamiętam, który był to rok, ale z pewnością kilkanaście lat temu. Szkoda, że już nie grają razem, bo był to naprawdę kawał dobrej muzy.

https://www.youtube.com/watch?v=cw5ifuhzLKA&feature=youtu.be

środa, 14 września 2016

Album


Od jakiegoś czasu planuję wydanie albumu ze swoimi pracami. Najprawdopodobniej wybiorę same czarno-białe. Na Facebooku znalazłem ofertę firmy Saal Digital. Skorzystałem z rabatu i postanowiłem wydrukować jeden testowy egzemplarz książki, z dwudziestoma fotografiami. Chciałem sprawdzić, jak prezentować się będą na papierze.

Procedura samodzielnego konstruowania książki jest niezwykle prosta. Wszystko można załatwić, nie wstając sprzed monitora. Jedyny problem napotkałem przy wstawianiu plików w kreatorze albumu. Okazało się, że trzeba wgrać dwie sąsiadujące ze sobą strony, a nie - jak sądziłem - pojedyncze.

Dwa dni po przelaniu pieniędzy zadzwonił kurier. Tempo doprawdy ekspresowe.
Muszę przyznać, że jakość albumu jest rewelacyjna. Chyba zamówię kolejny, tym razem z kolorowymi pracami.


Ociągałem się z napisaniem tej recenzji, ale nie z lenistwa, a raczej nawału pracy. Obiecałem, że napiszę parę zdań na blogu, co też czynię.

Po paru dniach okładki albumu lekko się wybrzuszyły, co widać na zdjęciu. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze. Polecam, bo to wielka frajda popatrzeć na swoje prace w dobrej jakości.


Muzycznie - moje wielki odkrycie: Esperanza Spalding:
https://youtu.be/635LnyveWi8


wtorek, 12 lipca 2016

Misterium


Utrapienie mam z tym blogiem.
Zakładałem go 5 lat temu z zamiarem pisania o inspiracjach muzycznych do moich prac. Słucham bardzo dużo - pracuję przy muzyce - więc temat wydawał się nie do wyczerpania. Z koncepcjami tak bywa, że ewoluują w czasie realizacji. Pisałem tu o koncertach, na których byłem, o plagiatorach, przeróżnych przejściach z klientami, sprzęcie, a coraz mniej o muzyce.

Dlatego dzisiaj będzie o muzyce. Muzyce, która wielokrotnie towarzyszyła mi podczas zmagań z fotomontażową materią. Dhafer Youssef, tunezyjski gitarzysta (właściwie lutnista, bowiem gra na arabskiej lutni zwanej oud), a przede wszystkim fenomenalny wokalista. Odkryłem go dobre 10 lat temu. Mam wszystkie płyty, łącznie z koncertami i dziwnymi bootlegami. 

Youssef w swojej muzyce umiejętnie łączy elementy bliskowschodnie (głównie rytmy i harmonie) z europejskim jazzem. Wysmakowane brzmienie ECM, wytwórni, która wypromowała wiele gwiazd, w tym polskich, gwarantuje za każdym razem prawdziwą muzyczną ucztę.
Marzyłem, żeby zobaczyć Dhafera Youssefa na żywo. Zapłaciłbym każde pieniądze, żeby poczuć na koncercie te ciarki, jakich doświadczałem w domu, słuchając jego nagrań.

Podczas zakupów w Zduńskiej spotkałem kumpla.
- Jedziesz na Youssefa? - zagaił.
- ??
- No teraz w sobotę jest koncert w Łodzi.
- Ale czyj? - bo nie dosłyszałem.
- Dhafera Youssefa.
- Co ty opowiadasz!
- Serio. Do tego darmowy.
- Jak to darmowy?
- Miasto za to płaci. Festiwal.

Po przyjściu do domu poszperałem w necie, żeby zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi.
Rzeczywiście, koncert był darmowy, w ramach Festiwalu Czterech Kultur. Organizatorzy wybrali Wytwórnię - miejsce sprawdzone, przestrzenne, z kapitalną akustyką. Jedynym wysiłkiem, jaki musiałem włożyć, było zadzwonienie i załatwienie miejsc siedzących.
Przeżyłem misterium. 


Żeby choć trochę oddać nastrój tego wieczoru, polecam obejrzeć ten koncert:


Koncert Youssefa w Izmirze



PS.
Dhafer Youssef udostępnił kiedyś jedną z moich prac :)