środa, 14 września 2016

Album


Od jakiegoś czasu planuję wydanie albumu ze swoimi pracami. Najprawdopodobniej wybiorę same czarno-białe. Na Facebooku znalazłem ofertę firmy Saal Digital. Skorzystałem z rabatu i postanowiłem wydrukować jeden testowy egzemplarz książki, z dwudziestoma fotografiami. Chciałem sprawdzić, jak prezentować się będą na papierze.

Procedura samodzielnego konstruowania książki jest niezwykle prosta. Wszystko można załatwić, nie wstając sprzed monitora. Jedyny problem napotkałem przy wstawianiu plików w kreatorze albumu. Okazało się, że trzeba wgrać dwie sąsiadujące ze sobą strony, a nie - jak sądziłem - pojedyncze.

Dwa dni po przelaniu pieniędzy zadzwonił kurier. Tempo doprawdy ekspresowe.
Muszę przyznać, że jakość albumu jest rewelacyjna. Chyba zamówię kolejny, tym razem z kolorowymi pracami.


Ociągałem się z napisaniem tej recenzji, ale nie z lenistwa, a raczej nawału pracy. Obiecałem, że napiszę parę zdań na blogu, co też czynię.

Po paru dniach okładki albumu lekko się wybrzuszyły, co widać na zdjęciu. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze. Polecam, bo to wielka frajda popatrzeć na swoje prace w dobrej jakości.


Muzycznie - moje wielki odkrycie: Esperanza Spalding:
https://youtu.be/635LnyveWi8


wtorek, 12 lipca 2016

Misterium


Utrapienie mam z tym blogiem.
Zakładałem go 5 lat temu z zamiarem pisania o inspiracjach muzycznych do moich prac. Słucham bardzo dużo - pracuję przy muzyce - więc temat wydawał się nie do wyczerpania. Z koncepcjami tak bywa, że ewoluują w czasie realizacji. Pisałem tu o koncertach, na których byłem, o plagiatorach, przeróżnych przejściach z klientami, sprzęcie, a coraz mniej o muzyce.

Dlatego dzisiaj będzie o muzyce. Muzyce, która wielokrotnie towarzyszyła mi podczas zmagań z fotomontażową materią. Dhafer Youssef, tunezyjski gitarzysta (właściwie lutnista, bowiem gra na arabskiej lutni zwanej oud), a przede wszystkim fenomenalny wokalista. Odkryłem go dobre 10 lat temu. Mam wszystkie płyty, łącznie z koncertami i dziwnymi bootlegami. 

Youssef w swojej muzyce umiejętnie łączy elementy bliskowschodnie (głównie rytmy i harmonie) z europejskim jazzem. Wysmakowane brzmienie ECM, wytwórni, która wypromowała wiele gwiazd, w tym polskich, gwarantuje za każdym razem prawdziwą muzyczną ucztę.
Marzyłem, żeby zobaczyć Dhafera Youssefa na żywo. Zapłaciłbym każde pieniądze, żeby poczuć na koncercie te ciarki, jakich doświadczałem w domu, słuchając jego nagrań.

Podczas zakupów w Zduńskiej spotkałem kumpla.
- Jedziesz na Youssefa? - zagaił.
- ??
- No teraz w sobotę jest koncert w Łodzi.
- Ale czyj? - bo nie dosłyszałem.
- Dhafera Youssefa.
- Co ty opowiadasz!
- Serio. Do tego darmowy.
- Jak to darmowy?
- Miasto za to płaci. Festiwal.

Po przyjściu do domu poszperałem w necie, żeby zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi.
Rzeczywiście, koncert był darmowy, w ramach Festiwalu Czterech Kultur. Organizatorzy wybrali Wytwórnię - miejsce sprawdzone, przestrzenne, z kapitalną akustyką. Jedynym wysiłkiem, jaki musiałem włożyć, było zadzwonienie i załatwienie miejsc siedzących.
Przeżyłem misterium. 


Żeby choć trochę oddać nastrój tego wieczoru, polecam obejrzeć ten koncert:


Koncert Youssefa w Izmirze



PS.
Dhafer Youssef udostępnił kiedyś jedną z moich prac :)

środa, 20 kwietnia 2016

Praca o pracy

 

Kilka tygodni temu zwróciła się do mnie z prośbą młoda dziewczyna o nazwisku Gabriela Cerna. Spytała, czy nie wziąłbym udziału w jej "investigation project". Napisała, że właśnie kończy studia i przygotowuje pracę o artystycznej fotomanipulacji. 

Pochodzenie jej nazwiska wydało mi się bałkańskie, tymczasem okazało się, że pochodzi z Gwatemali. Porozumiewaliśmy się koślawym angielskim, ale zrozumiałem, że mam odpowiedzieć na kilkanaście pytań. 

Oto cała ankieta w języku Szekspira, publikowana po uprzedniej korekcie dociekliwej anglistki:


Which creative process do you use to define the final photograph?

I don't quite understand the question. First is the idea, then the realization. I work on layers with the use of Photoshop. Until I merge all the elements, I work on the each of them individually. Flattening the image is not the end - I work on the tonal range, both in colour and in b-w. Sometimes I turn my artwork horizontally, to check whether the composition is ok. All these processes are important, neglecting one of them badly affects the final photo.

In your words, how does digitalization contributes to optimize the creative or imaginative result in photography?

In a fundamental way - digital photography is faster than analog, you can easily see the effect. You can just look at the display on the camera, check the focus and the histogram and, if necessary, correct something (change settings and take a picture again). In my work this is a great comfort. When I photograph elements needed to photomontage, I immediately know if everything is fine.

How do you establish composition and lighting in you photographs and how do you enhance them on the editing process?

This is a complex matter. PS is so powerful tool, that practically there are hundreds of ways to enhance the image, increasing its focus or tonal range. I operate with colour selective and distort, but the whole process is tedious, long and complicated to explain it in few words. That's why I organize Photoshop workshops, where I show and explain the process.

How does imagination contributes to the impact generated by photography?

Without imagination there wouldn't be a good photography, not only manipulated. Everything starts with a thought, and that it is the most important thing in the whole process. Reckless, random images, of course, also have their charm, but to develop your own style, you need to have control over everything.

Which elements do you take into consideration so photographs tell the story in your creations?
I usually operate simple archetyps and symbols, such as for example: a lonely tree, a ladder, a desert, a house. It is understood all over the world, that's why I was able to develop specific language competition – a visual Esperanto. The positive reception of my artworks on all continents proves that my efforts were rewarded. I am proud of that.

Which is the intention of the main element in your photographs?

My intention is to provoke the viewer to think, while watching my works. I rarely put together random elements. I look for those that completes each other, either by similarity or by contast. Most often it works.

Which technical resources do you use to trace the path the viewer will follow in your photographs?
As I said before, I have been working with Photoshop for many years (about 15). The tool itself is not everything, you need a strong composition and a kind of story to tell. Previously, I was a painter, and I use this experience in my photography.

By which concept do you establish the dynamic of your photographs?

My pictures are rarely dynamic, rather quiet, contemplative. To achieve this effect, I use the central composition and square size.

How do you integrate the photographic expression with the edition of your images?

In photography, I'm not looking for chaotic or extreme emotions. I photograph in a rational, thoughtful, not wasting time and energy way.

What do you look for when choosing the predominating colour?

I do usually black and white, so the question about the colour is a little pointless. I know that the photography likes red, but it's a difficult colour to deal with. It is always a challenge.
.
According to the photographic manipulation you use, how does it contributes to the expression and impact intended?

When I construct a certain image (not registered), I can plan the reception, the emotions that a recepient could have. Of course, It is not predicible. In my opinion, that's the most beautiful, when viewers can see in your work things, which you don't see.

Why do you separate the b/w series to the colour one? Do it have a different meaning? Which will it be?

Colour often distracts from the essence of the image. For the b-w works the most important is a story.

Which equipment and software do you use?

Canon EOS 5D Mark III, a few lenses (kit, 50mm, 85mm), Photoshop CS6.

Which is the importance of photography for the expression of humans?

Photography now meets a variety of functions, it is a documentary, artistic, fashion photography and so on. The camera doesn't only record important moments for us, but also creates a new reality. So photography is now a tool of art.

When and how do you consider a photographic manipulation is an art?

People usually consider my works not as a photography, but an art.

-------------------------------------------------------

Muzycznie od kilku dni pasę się Golden Void:

https://youtu.be/5GB8TqvsW-s


sobota, 30 stycznia 2016

Better Photography

Odkurzam, wycieram szyby, ściągam pajęczyny z sufitu (pałeczką od perkusji), słowem - wracam do bloga. Nawet nie sprawdzałem, kiedy napisałem ostatniego posta.
 

Publikuję cały, poprawiony tekst wywiadu, jaki ukazał się na łamach australijskiego magazyny Better Photography (Issue 82, Summer 2016). Autorem tekstu jest przesympatyczny i zabawny Peter Adams.

 “My goal is to use history and universal symbols to encourage the viewer to think, or simply to make them smile.” - Dariusz Klimczak, Gdańsk, Poland, 2014.


Peter Adams
I have to admit I have never been a great admirer of photo manipulation. Most of its proponents are devoid of a sound idea or philosophy, with the result that there are so many totally crappy examples around.

Sticking a duck on a pond is no substitute for an idea. Removing an offending telegraph pole sticking out of someone’s head, or changing a frown to a smile, isn’t art, nor does it display a comprehension of the final image at the time it was captured. And while these days, changing a bland sky for an improbable one is a relatively easy technical exercise, it is often totally inappropriate and invariably dominates the final image.

The vast majority of final images are inevitably ghastly.

It takes a great photographic technician and – more importantly – an artist with imagination, an understanding of history and a solid philosophy to create a great piece of original photographic art.

Dariusz Klimczak has all of these.

I became aware and an enthusiastic admirer of the work of Dariusz Klimczak when I first saw his desolate landscapes and surreal objects a few years ago. His images break, bend and distort the laws of physics - creating work that is at the same time both evocative and makes the viewer smile.

I had no option! So in 2014 I decided I simply had to meet this amazing creative person face-to-face.

Dariusz Klimczak was born in 1967 in Sieradz, an old  town located on the Warta river in central Poland. He graduated from the Zduńska Wola Art School, where he studied painting, journalism and aphorism before focusing his attention solely on photography.

(NB: Aphorism: a terse saying, expressing a general truth, principle, or astute observation, spoken, written or illustrated in a laconic and memorable form).

We met over a coffee and then several jugs of orange juice, provided by a young waitress in traditional costume, at a roadside bistro in Gdańsk. Our conversation was measured and difficult - in that Dariusz’s english was limited and my polish was non-existant, so much of this article is based as much on post interview research as it is on what I recorded.

On the southern border of the Baltic Sea, old Gdańsk is a picturesque tenth century town that has experienced more than its’ fair share of destruction and chaos. The German attack on the city docks in September 1939 marked the start of WWll. In the city itself, hundreds of Polish prisoners were subjected to Nazi experiments, including the castration and sterilization of men and women (considered dangerous to the ‘purity of the Nordic race’) and beheading by guillotine.

In 1970, Gdańsk was once again the scene of anti-government demonstrations eventually leading to the downfall of Poland's communist leader Władysław Gomułka, and ten years later to the birth of the Solidarity trade union movement. Solidarity’s opposition, headed by its’ leader Lech Wałęsa, helped precipitate the end of communist party rule in 1989 and, in 1990, Wałęsa was elected as president.

Today, like so many picturesque historical places, the old town of Gdańsk has turned itself over to miniature tourist trams that meander around the narrow streets passing, amongst other stunning buildings, the largest brick cathederal in the world. Endless market stalls, selling amber beads and other knick-nacks line the streets and countless cafes and sell over priced Bigos – an uncompromising local dish made from over-stewed cabbage – to eager English tourists who want to drink-in the local colour and who attempt to conceal their white purulent flesh under their Dr Scholl’s sandals.

In 2005 Klimzcak won first prize in the Aphorism Contest in Nowy Targ. The aphorism in his work - his sense of simplicity and uncanny juxtaposition of everyday objects and lonely figures with deserted deserts and expanses of open sand-dunes - create artworks that are totally unrestricted in terms of imagination.

This approach inextricably links Klimczak to the surrealist movement.

These days we tend to throw the word ‘surreal’ around a fair bit when speaking about photographs and photographers, but Klimczak’s photographic works are possibly the closest - in both philosophy and execution - to surrealist painter Salvador Dali.

We can’t mention surrealism without thinking of the work of Salvador Dali, the Spanish artist born in 1904 who - by the time of his death in 1989 - had become the iconic, and eccentric, exponent of surrealism.

The surrealist movement seeks to question our perceived notion of reality, by focussing on the subconscious levels of our minds – for example our dreams and sexuality. As an art form it aims to shock and digress from conventional art, by encouraging dream-like imaginary. Surrealist art became a way of examining these dream worlds by bringing them to the surface and giving them a life of their own.

In 1980 Dali wrote “You have to systematically create confusion – it sets creativity free. Everything that is contradictory creates life” and while Dali’s images represent his own dreams and emotions, Klimczak’s work is more playful and perhaps more thought provoking because of their implied realism and technical perfection.

Dariusz grew up in a Communist country where people tended to keep their thoughts and aspirations to themselves. “They were strange, repressive times, and we were surrounded by censorship.” he says. “Today I feel free to express myself.”

Perhaps his extraordinary vision is a reaction to what he experienced in his childhood.

“Ten years ago I didn’t feel free. I was constrained in what I could say, so I developed a symbolic language which wasn’t direct, but which allowed me to express myself. It’s hard to describe the repression of my early childhood. Of course, these days young people have no experience of what it was like to live under Communist rule and can, pretty much, do and say whatever they wish.

“For the past 25 years, photography has been a very important part of my life, and ten years ago it became a true passion. I’m interested in creative photography – manipulated photography, but with a measure of reason. My manipulative work is a kind of visual Esperanto based on symbolism and everyday objects – only in this way can I create images that are distinguishable from the flood of pictures we are immersed in today.

“I am interested in creating an emotion in the mind of the viewer that will cause them to stop and contemplate and, by using universal symbols, I can strike (at a universal truth) or simply make them laugh.”

I photographed Dariusz in a local botanical gardens adjoining my hotel, wrapped up in a strip of red and white barrier tape. I have to admit I didn’t get to know him well enough to make a meaningful portrait – the best portraits come out of listening and observing and, as I have already mentioned, our conversation was constrained.

So I asked him if we could work on a portrait together. He liked the idea and a few months later I sent him a selection of basic portraits, asking him to turn the portrait into his own fantasy.

I love what he did.



Spotkaliśmy się w zeszłym roku w Gdańsku, po mailu, jaki dostałem od niego na fejsie. Jestem pewien, że Peter nie pogniewa się na mnie za to, że opublikuję jego fragment tutaj:
"Hi, My name is Peter Adams. I live in Australia. for the past 30 years I have been working on a book of photographic interviews with master photographers around the world called 'Who Shot That?'.
The collection now numbers some 500 portraits and interviews. A small book was produced in 2005 and I am working on the larger book at the moment - due for publication in 2015. You can see 72 of the portraits from the project on my websitewww.peteradams.com - I have attached a small PDF of some of the images from the project.
I will be traveling to Europe around the 15th May – 15th July 2014 to photograph a few final subjects for the book – I would like to include you in the book. Is there a possibility that we could meet? (...)".



Artykuł powstał na bazie rozmowy, którą prowadziliśmy po angielsku. Najpierw w hotelu, sącząc kawkę na tarasie, potem w Parku Oliwskim. Uprzedzałem Petera, że czułbym się pewniej, rozmawiając po polsku. Zna kilku Polaków, mieszkających w Australii, więc kiedy nie dawałem rady, przechodziłem na mój język ojczysty.
- Przetłumaczą mi - uspokajał.

Starał się jak mógł, mówił prosto i wyraźnie, a i tak poległem w paru miejscach. Ostatecznie nagrałem kilka zdań po polsku na dyktafon.
Peter porobił mi trochę zdjęć (nie przywykłem do roli modela, z reguły stoję z  drugiej strony obiektywu), potem z jednego z nich zrobiłem selfie ze szczudlarzem.


W artykule miały się znaleźć tylko prace czarno-białe, ale kiedy Peter zobaczył na fejsie to, nalegał, żeby je też umieścić.




Kiedy pisałem ten tekst, w tle leciał sobie J. J. Cale i całkiem ładnie się ulepiał, wobec czego pozwolę sobie dodać linka do jednego z utworów:



środa, 4 marca 2015

Azam




8 maja zeszłego roku o godzinie 19:53 dostałem na fejsie wiadomość od tajemniczej pani Azam Ali. Napisała, że jest muzykiem urodzonym w Iranie, wychowanym w Indiach, a mieszkającym i tworzącym w Montrealu. Razem ze swoim zespołem Niyaz pracuje właśnie nad najnowszym albumem, który będzie się nazywał The Fourth Light (Czwarte Światło). Pani uprzejmie spytała, czy byłbym zainteresowany pomocą w tworzeniu okładki do tej płyty. Jeśli tak, byłoby wspaniale. Niżej przysłała kilka linków. 

Zajrzałem. 

Okazało się, że to międzynarodowa artystka, która współtworzyła m.in. muzykę do trzeciej części Matriksa. Posłuchałem na Youtubie kilku kawałków i byłem pod wrażeniem. Tym bardziej, że nigdy wcześniej nie słyszałem ani o Azam Ali, ani o jej zespole (a słucham bardzo dużo). Przypominało to miejscami Dead Can Dance, które uwielbiam, ale było bardziej etniczne, z większą przestrzenią.

Zgodziłem się chętnie. Po pierwotnych ustaleniach szczegółów, dostałem wytyczne. Teksty na płycie to stare arabskie poezje z VIII wieku. Azam przysłała mi swoje zdjęcia, zrobione przez jej amerykańskiego kolegę fotografa. Mogłem je do woli wykorzystywać, poza tym dała mi całkowitą swobodę. Chciała, żeby okładka była surrealistyczna (jest moim fanem od lat) i czarno-biała. 

Sie robi, psze pani.

Wykonałem 6 projektów, z których najbardziej przypadł jej do gustu ten u góry. Mnie zresztą też. Wcześniej dogadaliśmy się w sprawie honorarium. Okazało się, że Niyaz koncertuje w Europie i planuje koncert w Gdyni, w ramach etnicznego festiwalu Globaltica. Spotkaliśmy się po koncercie. Przesympatyczna kobitka, prawdziwa kosmitka.

Aha. We wkładce do płyty znajdzie się jeszcze drugi z projektów:



Niyaz w Gdyni