<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477</id><updated>2012-02-19T14:10:27.032+01:00</updated><title type='text'>.</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>76</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5699437837110101235</id><published>2012-02-19T14:10:00.000+01:00</published><updated>2012-02-19T14:10:27.041+01:00</updated><title type='text'>Off kurs</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-N75Zeih7t64/T0DxABgkZHI/AAAAAAAAByo/ECf74AiT6sQ/s1600/labirynty.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-N75Zeih7t64/T0DxABgkZHI/AAAAAAAAByo/ECf74AiT6sQ/s320/labirynty.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Photoshopa znam od ponad 15 lat. Z chęcią podzieliłbym się swoją wiedzą, ale okazuje się, że nie jest to wcale takie proste. Ponad rok temu zrodził się pomysł poprowadzenia kursu PS-a w Warszawie, na prestiżowej uczelni. Był napisany program, bardzo szczegółowy, obejmujący nie tylko obsługę programu, ale również historię sztuki, a nawet rozwój świadomości twórczej. Nie ma i nie było takiego programu w Europie, podejrzewam, że to inicjatywa nowatorska w skali światowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczelnia służyła lokum i sprzętem, ale chyba nie doceniała wagi zagadnienia, bo jakoś nie mogli się znaleźć chętni. Ciągle coś nie pasowało; a to terminy, a to koszt kursu, a to ilość godzin. Wydawało mi się, że szkole (i to takiej szkole, cenionej w całym kraju) powinno zależeć na rozwijaniu umiejętności swoich uczniów, tymczasem termin kursu ciągle się przesuwał, do - jak się okazało - nieokreślonego nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby nic prostszego: zainwestować parę tysięcy w reklamę w branżowych periodykach, wrzucić kilka płatnych banerów na portale fotograficzne, a chętni będą walić drzwiami i oknami. Koszty na pewno się zwrócą, bo cena kursu była dość wysoka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie walili. Pomysł upadł, rozpłynął się w morzu innych spraw. Ale tak bywa, że włożona energia nie idzie na marne. Gdzieś po pół roku dostałem telefon w sprawie poprowadzenia szkolenia z PS-a. Też w Warszawie, też na prestiżowej uczelni. Wysłałem program szkolenia, swoje bio i czekałem, co się z tego urodzi. Szanse były duże, nawet większe niż poprzednio, bo projekt miał być częściowo finansowany z funduszy unijnych, a sami kursanci mieli wnieść symboliczną wręcz opłatę. Cena trzydniowego kursu była śmiesznie niska, dlatego wydawało mi się, że znalezienie chętnych nie powinno przysparzać żadnych problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic bardziej mylnego! Byli zainteresowani, jak najbardziej, ale odchodzili z kwitkiem. W praniu wyszło, że kurs adresowany jest do małych i średnich przedsiębiorców. Od biedy znalazłoby się dziesięciu chętnych, niestety kolejna bariera - nie do przeskoczenia - skutecznie ich odstraszyła. Chodziło o to, że w szkoleniu mogą uczestniczyć tylko mieszkańcy Warszawy i okolic. W ten sposób unijne pieniądze, które można było kreatywnie wykorzystać, z pożytkiem dla głodnych wiedzy, mówiąc krótko - poszły się jebać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że sam musiałem szukać zainteresowanych, a szkoła umieściła tylko ogłoszenie na swojej stronie (oczywiście udostępniała też lokum i komputery). Pisało do mnie wiele osób, byli nawet w stanie przyjechać z drugich końców Polski, niestety musiałem poinformować, że kursu nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zniechęcony tymi instytucjonalnymi bzdurami postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizować na początek jakiś kameralny kurs, nawet u kogoś w domu. Odezwałem się do dziewczyny, która była wcześniej zainteresowana szkoleniem, czy w Poznaniu - gdzie mieszka - udałoby się skrzyknąć grupę 3-4 osób. Entuzjazm, zapał, czad... i gówno z tego wyszło. Byłem w stanie nawet dojechać te kilkaset kilometrów, niestety znowu zabrakło chętnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może źle się za to zabieram, może nie czas jeszcze na to, żeby uczyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociesza mnie zawsze ta sama myśl - robić swoje, niezależnie od okoliczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * * &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo czekałem na nową płytę uwielbianej przeze mnie deathcore'owej kapeli Veil of Maya. Najpierw ukazał się singielek promujący krążek, a po paru dniach bach! - jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technicznie na najwyższym poziomie. Dopieszczone produkcyjnie, perfekcyjnie zagrane, ale czegoś mi tutaj brakuje. Być może oczekiwałem kompozycyjnego majstersztyku, tymczasem mamy tu sprawdzone patenty, ale ograne już na dwóch poprzednich albumach. Zachwycony nie jestem, ale też i nie zawiedziony. Mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać, ale zawsze pozostaje pewien niedosyt. Z nowych elementów wychwyciłem ciekawe wykorzystanie klawiszy, poza tym reszta po staremu. Mimo wszystko to kawał solidnego napierniczania, na tyle oryginalny i mocny, że warto się nim podzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Veil Of Maya - Eclipse (2012) &lt;br /&gt;&lt;a href="http://uploaded.to/file/yvg895xo"&gt;Veil of Maya - Eclipse [2012]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u5DTu8abeUc/T0DzUjGTCuI/AAAAAAAAByw/5L-g92xk0RA/s1600/367029_hi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-u5DTu8abeUc/T0DzUjGTCuI/AAAAAAAAByw/5L-g92xk0RA/s320/367029_hi.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5699437837110101235?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5699437837110101235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/02/off-kurs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5699437837110101235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5699437837110101235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/02/off-kurs.html' title='Off kurs'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-N75Zeih7t64/T0DxABgkZHI/AAAAAAAAByo/ECf74AiT6sQ/s72-c/labirynty.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6576667504801762038</id><published>2012-01-22T22:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T22:28:36.635+01:00</updated><title type='text'>Epigoni i złodzieje</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QV9GUsq-NoQ/Txx-mZDP9xI/AAAAAAAABIg/YErlqpRW8s4/s1600/treser.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-QV9GUsq-NoQ/Txx-mZDP9xI/AAAAAAAABIg/YErlqpRW8s4/s320/treser.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj późnym wieczorem zagraniczna znajoma z Facebooka wkleiła mi na tablicę link do prac pewnego Polaka o imieniu takim samym, jak filozof Kołakowski. Napisała, że chyba mi się spodobają jego prace, bo są podobne do moich. Zjeżyłem się, bo nie lubię gościa, o czym napisałem jej zaraz w mailu. Szybciutko usunęła post i przeprosiła mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedziała o jego niecnym zachowaniu, bo niby skąd mogła wiedzieć. Wszystko zaczęło się od pewnego zdjęcia z parasolami. Nie mojego, ale znanego mi Polaka z plfoto. Pan X [tak będziemy go odtąd nazywać] wstawił na jeden z zagranicznych portali pracę, która od razu skojarzyła mi się z tamtą parasolową kompozycją kolesia o nicku kustulka (polecam, swoją drogą). Co tu dużo mówić, pomysł był zerżnięty na maksa, nie sposób było na niego wpaść samodzielnie. Napisałem nieszczęsnemu panu X, że nie podoba mi się jego zachowanie. Żeby chociaż napisał, że praca powstała pod wpływem inspiracji, że zauroczył go cudzy koncept i chciał stworzyć własną wersję, cokolwiek. Ale nic, ani słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odpowiedział również na mój zarzut. Z ciekawości przejrzałem jego portfolio i ze zgrozą odkryłem, że papuguje nie tylko prace kustulki, ale albeita (też zacny montażysta z Polski) oraz moje. Ja zrobiłem szczudlarzy na linie nad przepaścią, on dziwnym zbiegiem okoliczności rowerzystę na linie nad przepaścią. Ja samotną postać zmierzającą leśnym tunelem w kierunku światła, on to samo. I tak dalej, i tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie mógł być przypadek. Wiem, myśl ludzka chadza czasem podobnymi torami, szczególnie kiedy się nad czymś intensywnie główkuje, czego dowodem są choćby odkrycia naukowe, dokonane w tym samym czasie w różnych częściach świata przez różnych naukowców, nie mających zielonego pojęcia o swoim istnieniu. Nauka nauką, ale bezczelne zżynanie czyichś pomysłów to już inna para kaloszy. Podoba mi się wiele prac pana X, do wielu mam zastrzeżenia pod względem wykonania, ale najbardziej mnie irytowało zawsze jego naśladownictwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia zobaczyłem, że wszedł na fejsa. Odezwałem się do niego pod swoim zdjęciem, dlaczego nie odpowiada na maile. Przyrżnął głupa, że w ogóle nie wie, o co chodzi. No to wkleiłem mu linka z tego zagranicznego portalu z pracą parasolkową. Nadal ciął głupa, więc spytałem wprost: dlaczego kopiuje cudze pomysły? Nie minęła minutka, jak dostałem prywatną wiadomość, że... przemawia przeze mnie zawiść. No tu już przegiął! Czego niby miałbym mu zazdrościć? Bycia idiotą, który nie rozumie, że stał się złodziejem? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tej krótkiej i intensywnej wymianie uprzejmości pan X wykasował swój wpis spod mojego zdjęcia i wyrzucił mnie z listy znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Ada pokazała mi moje zdjęcie z fruwającym na baloniku hipopotamem (u góry), które jakaś lasia z Iranu pokolorowała i wstawiła jako swoje. Żeby choć umieściła pod spodem moje nazwisko czy dodała do zdjęcia znacznik... Nic. Zareagowałem błyskawicznie. Napisałem do niej, że proszę o natychmiastowe usunięcie tego posta. Tłumaczyła się jak idiotka, nie chce mi się nawet tego przytaczać i po chwili usunęła zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że to walka z wiatrakami, ale póki mogę i mam okazję złapać kogoś na gorącym uczynku, reaguję. Zauważyłem pewną prawidłowość - są dwie grupy epigonów i złodziei: małolaty i ludzie z dalekiego Wschodu. Tych pierwszych po części rozumiem, nigdy nie pracowali, nie nauczyli się szanować cudzej pracy, bo nie musieli domagać się od nikogo uszanowania swojej. Azjatów nie mogę rozgryźć i nawet nie chce mi się zgłębiać tego tematu. Być może i jedni i drudzy wychodzą z założenia, że cokolwiek znalazło się w Internecie, można bezkarnie wykorzystać, bo jest niejako za free. Nie wiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealną puentą będzie nieodżałowany Frank Zappa. Naśladował i parodiował wielu, ale nikomu nie udało się dotąd sparafrazować samego Zappy, choć wielu próbowało. Oto jedna z moich ulubionych jego płyt:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://filesonic.com/file/637712104/Frank%20Zappa%20&amp;amp;%20The%20Mothers%20Of%20Invention-One%20Size%20Fits%20All.RAR"&gt;Frank Zappa - One Size Fits All (1975)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U-ZSWxT2uBk/Txx-Sjjhd9I/AAAAAAAABIY/Ys7mUE8-tic/s1600/OneSizeFitsAll.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-U-ZSWxT2uBk/Txx-Sjjhd9I/AAAAAAAABIY/Ys7mUE8-tic/s320/OneSizeFitsAll.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6576667504801762038?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6576667504801762038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/epigoni-i-zodzieje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6576667504801762038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6576667504801762038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/epigoni-i-zodzieje.html' title='Epigoni i złodzieje'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QV9GUsq-NoQ/Txx-mZDP9xI/AAAAAAAABIg/YErlqpRW8s4/s72-c/treser.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4296267387299722462</id><published>2012-01-15T22:15:00.001+01:00</published><updated>2012-01-15T22:22:03.233+01:00</updated><title type='text'>Ruchome piaski</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1WkCsQhWwxY/TxNBnE7srpI/AAAAAAAAA58/b81VkVCITAk/s1600/las.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-1WkCsQhWwxY/TxNBnE7srpI/AAAAAAAAA58/b81VkVCITAk/s320/las.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedy ktoś mnie pyta, czy mam jakieś ulubione miejsce do fotografowania, odpowiadam baz wahania: tak, ruchome wydmy w Czołpinie. Tyle razy już na nich byłem, o różnych porach dnia i roku, i za każdym razem mnie zaskakiwały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Premierę miałem szczególną, być może stąd wziął się mój wyjątkowy sentyment do tego miejsca. Wielokrotnie zamierzałem się tam wybrać, ale nie chciałem jechać sam (w sumie nie wiem, dlaczego). Decyzja zapadła spontanicznie. Spotkałem się z Pawłem, moim nowym kumplem, autochtonem. Od słowa do słowa ustaliliśmy, że następnego dnia rano jedziemy razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choćbyś nie wiem, jak się starał, zawsze masz jakieś wyobrażenia na temat miejsca, które inni ci opisują. Nie byłem wyjątkiem, widziałem je w wyobraźni jako masę piachu ciągnącą się po horyzont, niczym jakaś afrykańska pustynia. Nie jest tak oczywiście, co nie zmienia faktu, że ruchome wydmy w Czołpinie wyjątkowym miejscem są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się powtarzał, pisałem już o swoim pierwszym spotkaniu z wydmami. Trafiłem na magiczny wręcz moment: wschód słońca, szron, rosa i mgła. Natrzaskałem wtedy dobrze ponad setkę zdjęć i muszę niestety przyznać bez bicia, do tej pory takie warunki się nie powtórzyły. Liczę na to skrycie, a nawet jawnie, że uda mi się dotrzeć do Czołpina i wyjechać stamtąd z podobnymi trofeami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co, wydmy są stałym punktem programu dla wszystkich, którzy mnie odwiedzają. Parę dni temu przyjechał do mnie Gładki, stary kumpel, z którym kiedyś graliśmy razem w zespole. Nie musiałem go specjalnie namawiać do wyjazdu na wydmy, choć pogoda była kiepska, zachęcająca raczej do tego, żeby zostać w chacie i sączyć piwko przy dźwiękach dobrej muzyki. Wybraliśmy się wczesnym przedpołudniem, po tym, jak odwiozłem Ninę do przedszkola. Na leśnym parkingu, z którego do wydm jest grubo ponad kilometr, żywego ducha. W ogóle nikogo nie spotkaliśmy, ani na szlaku, ani później, na plaży w Czołpinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gładki jest światowej sławy kolekcjonerem wrażeń, lubi zapamiętywać dobre przeżycia. Żeby wspomóc swoją pamięć, która - jak wiadomo - z wiekiem robi się coraz bardziej dziurawa, nagrywa doznania za pomocą telefonu. Albo jest to dyktafon (kiedy rozmawiamy), albo kamera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga przez las zleciała nam nie wiadomo kiedy (cały czas gadaliśmy). Kiedy jasny piasek zaczął przeświecać miedzy pniami drzew, Gładki zrobił się podekscytowany. Cieszył się jak dziecko na spotkanie z tymi wydmami, i to było bezcenne. Muszę jeszcze dodać, że zanim dojechaliśmy, nie było pewne, czy w ogóle uda nam się dojść na miejsce. Jesienią i wiosną leśny szlak - najkrótsza droga do polskiej pustyni - jest zalany, trzeba iść od dupy strony, czyli plażą, jakieś 8 kilometrów. Niby niewiele, ale w czasie sztormu, kiedy wiatr sypie ci piaskiem w oczy, do najprzyjemniejszych wrażeń to nie należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście ostatnio niewiele padało i udało nam się tam dotrzeć suchą stopą. Wiało niemiłosiernie, mało tego, zaczęło jeszcze kropić, co skończyło się tym, że szybciutko byliśmy mokrzy i obsypani piaskiem jak pączki cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widoki były zajebiste. W miejscach, gdzie najmocniej wiało, piasek zamazywał krajobraz, zacierał kształty i formy, jak w czasie burzy piaskowej. Gładki szalał z telefonem, nagrywał swoje karkołomne zbieganie z wydm, relacjonował wszystko niczym jakiś reporter TVN-u. Mnie też udało się zrobić parę zdjęć, choć byłem niemal pewien, że z powodu pogody nie wyciągnę nawet na chwilę aparatu z torby. W którymś momencie znaleźliśmy się na szczycie ogromnej wydmy, górującej nad lasem. Widok był mniej więcej taki, jak na powyższym zdjęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ponad godzinie zmagania z podmuchami wiatru i osypującym się spod nóg piaskiem, weszliśmy do lasu, a stamtąd już rzut beretem na plażę. Morze szalało. Musieliśmy poruszać się tyłem do wiatru, albo ze spuszczonymi głowami, bo normalnie zatykało, nie dało się oddychać. Gładki symbolicznie przywitał się z morzem, nakręcił parę filmików i uciekliśmy stamtąd szybko, do samochodu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewiele, a czasem nic nie słychać z tego, co mówił, bawiąc się w reportera. To wina wiatru. Mało tego, zrzuciliśmy filmiki do kompa i okazało się, że kilka z nich posiada ślady wyraźniej interwencji kosmitów. Nagle, nie wiadomo dlaczego i skąd, obraz zaczyna drgać, a w tle pojawiają się dźwięki, których ani ja, ani Gładki w żaden sposób nie potrafilibyśmy wyartykułować, nawet na ciężkim kacu. To była prawdziwa niespodzianka, kto wie, czy nie clue całej jego wizyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście w ciągu paru dni przesłuchaliśmy morze muzy. Cios nr jeden to Dhafer Youssef, który zmasakrował Gładkiego dokumentnie, ale w samochodzie, wracając z wydm, zapuściłem mu Beady Belle, zespół z córką polskiego saksofonisty jazzowego na wokalu, który rozłożył go na łopatki.&lt;br /&gt;Tak to mniej więcej wygląda:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Beady Belle - Cewbeagappic, 2002&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-It5tCRX_Mnc/TxNAYpLHukI/AAAAAAAAA50/_4NPJkTK6ko/s1600/cew.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-It5tCRX_Mnc/TxNAYpLHukI/AAAAAAAAA50/_4NPJkTK6ko/s320/cew.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a dll_info="Name: BEADY.BELLE.-.Cewbeagappic.-.share.by.[elektrodonkey.Fr.St].rar&amp;lt;br/&amp;gt;Size: 101.61 MB (106547371 bytes)" href="http://www.megaupload.com/?d=64WKXCCK" id="alive_link"&gt;Beady Belle - Cewbeagappic, 2002&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4296267387299722462?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4296267387299722462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/ruchome-piaski.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4296267387299722462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4296267387299722462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/ruchome-piaski.html' title='Ruchome piaski'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1WkCsQhWwxY/TxNBnE7srpI/AAAAAAAAA58/b81VkVCITAk/s72-c/las.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3082774766098138959</id><published>2012-01-09T11:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-09T11:31:06.831+01:00</updated><title type='text'>Agent</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-f7sOR4PbAcU/TwrA0dj22vI/AAAAAAAAA5c/w2_jLRdNZe4/s1600/musician.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-f7sOR4PbAcU/TwrA0dj22vI/AAAAAAAAA5c/w2_jLRdNZe4/s320/musician.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o targowanie się i żyłowanie, Chińczycy są chyba gorsi od Turków. Dwukrotnie miałem do czynienia z kolesiami z Chin, w obu przypadkach prawie się zagotowałem. Pierwszy raz w zeszłym roku. Napisał do mnie jakiś dupeusz pracujący w magazynie biznesowym. Upatrzył sobie jedno z moich zdjęć i chciał umieścić w swojej gazecie. Za free.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spytałem go grzecznie, czy pracuje za darmo, bo ja na przykład cenię swój czas, swoją pracę i swoje umiejętności. W następnym mailu zaproponował 10 dolarów. Odpisałem, że nie jestem zainteresowany, a on na to, że porozmawia z szefem i postara się wynegocjować wyższą kwotę. Napisałem mu też, że chyba mają jakiś fundusz na reklamę. Próbowałem uruchomić jego kreatywność, podsunąć mu wędkę, ale okazał się tępym bucem, któremu chyba się wydaje, że reszta świata powinna go po rękach całować tylko dlatego, że jest dziennikarzem w jakimś azjatyckim pisemku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynegocjował 20 dolarów. Napisałem mu, że mogę mu przelać te 20 dolarów, ale niech on ze swojej strony zrobi zdjęcie choć odrobinę podobne do mojego. Więcej się nie odezwał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jakie standardy obowiązują w Chinach, ale odnoszę wrażenie, że nie ceni się zbytnio cudzej pracy. Przedwczoraj dostałem maila przez swoją stronę od niejakiego Gary'ego, też z Chin. Następny dziennikarz i kolejne biznesowe pismo. Co oni kurwa z tymi biznesowymi miesięcznikami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem pan Gary miał chrapkę na dwie moje prace. Spytałem o trochę szczegółów. W jaki sposób zamierza wykorzystać te zdjęcia, czy na okładkę, czy jako ilustrację tekstu. Dodałem, że dopiero jak będę to wiedział, podam mu cenę. Odpisał, że znajdą się wewnątrz numeru i - nie pytając mnie o zdanie - zaoferował po 50 dolarów amerykańskich za każde. Zaznaczył, że to i tak więcej niż oferują chińskim fotografom, a takie honoraria wynikają z kiepskiej kondycji chińskiego rynku (!). Nie kryłem swego zdziwienia, bowiem chińska gospodarka rozwija się w astronomicznym tempie, wszyscy zabiegają o tamtejszy rynek i chcą robić interesy z Chińczykami. Wydawało mi się, że utnę temat, jak napiszę mu, że nie jestem zainteresowany. Polska też nie należy do gigantów, ale mimo to sprzedaję tu swoje prace za zdecydowanie wyższą cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to pan Gary zareagował jak chiński tygrys - zaproponował trzykrotnie wyższą cenę. Da się? Dało się. Przystałem na nią, nie bez oporów, ale wytłumaczyłem sobie, że potraktuję tę publikację jako formę reklamy. Ostatecznie Chiny to miliardowy rynek, a trochę dolarów amerykańskich na koncie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Póki co, mój azjatycki kontrahent milczy. Ciekawe, czy przeleje pieniądze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstawiłbym tu jakąś fajną chińską kapelę, ale żadnej nie znam i szczerze mówiąc, nawet nie chcę znać. Jest tyle zajebistej muzyki, dlaczego miałbym promować jakichś Chińczyków, zamiast - powiedzmy - Norwegów? Zaraziłem się niedawno ekscentrycznym, post-metalowym Virusem. Najnowsza płyta jest hipnotyczna i deliryczna, zniewala od pierwszych dźwięków i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie ma co pisać, trzeba posłuchać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=8HW7BSM0"&gt;Virus - The Agent that shape The Desert&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8MC8TgoQzM0/TwrAM5Yve3I/AAAAAAAAA5U/vabiHixR-fw/s1600/virus-the-agent-that-shapes-the-desert-2011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-8MC8TgoQzM0/TwrAM5Yve3I/AAAAAAAAA5U/vabiHixR-fw/s320/virus-the-agent-that-shapes-the-desert-2011.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Virus - The Agent That Shapes the Desert (2011)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3082774766098138959?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3082774766098138959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/agent.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3082774766098138959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3082774766098138959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/agent.html' title='Agent'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-f7sOR4PbAcU/TwrA0dj22vI/AAAAAAAAA5c/w2_jLRdNZe4/s72-c/musician.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2508120145722008029</id><published>2012-01-06T15:10:00.000+01:00</published><updated>2012-01-06T15:10:49.569+01:00</updated><title type='text'>Gerappa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IxX8LeYfDZg/Twb-E4KYRgI/AAAAAAAAAs0/hQPTCDGK_gE/s1600/wizbicy.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-IxX8LeYfDZg/Twb-E4KYRgI/AAAAAAAAAs0/hQPTCDGK_gE/s320/wizbicy.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Szara zima.&lt;br /&gt;Nie ma śniegu, nie ma mrozu, nie ma światła, a bez światła nie ma też zdjęć. Na szczęście narobiłem zapasów latem i jesienią przewidując, że może dojść do takiej sytuacji. Na razie nie narzekam na brak materiału, ale przydałoby się cyknąć coś nowego. Po cichu liczyłem na to, że będę organizował wypady na Łebsko, które w zimie - takiej prawdziwej, z zaspami i srogim mrozem - zamienia się w naprawdę magiczne miejsce. To jedno z największych jezior w Polsce. Ogromna przestrzeń, dość specyficzna, bo z jednej strony ograniczona nadbałtyckimi wydmami, z drugiej płaskim lądem poprzecinanym gdzieniegdzie strumykami i rzeczkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużych rzek tu nie ma. Łeba, rzeka o takiej samej nazwie jak słynny kurort, to płytka i wąska rzeczka, tocząca swe wody leniwie wśród pomorskich pól i łąk. Wpada do Łebska w Izbicy, tuż przy jednym z dłuższych pomostów nad tym jeziorem. Wielokrotnie go fotografowałem, o różnych porach dnia i roku. Za każdym razem otoczenie się zmienia - a to woda się podnosi, a to opada - przez co pomost dostarcza nowych wrażeń estetycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata temu wybraliśmy się na niego z Pawłem. Mróz był siarczysty, do tego strasznie wiało, przez co zmarzliśmy okrutnie. Pojechaliśmy późnym popołudniem, licząc na ciekawy zachód słońca. Jezioro było całe zamarznięte. Widzieliśmy grupki nastolatków, które zamierzały dojść po lodzie na drugą stronę, na wydmy w Czołpinie. Przy dobrej pogodzie widać je dość dobrze, jako jasny pasek między niebem a wodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lód przy ujściu rzeki był dość gruby, przezroczysty. Widać było wodorosty, bąble powietrza i gdzieniegdzie nerwowo przemieszczające się ławice ryb. Tylko w jednym miejscu, gdzie prąd rzeki był najsilniejszy, została długa, kilkunastometrowa przerębel. Zabraliśmy statywy i filtry, licząc na fajny zachód, niestety niebo było prawie pozbawione chmur i nie wyglądało interesująco. Postanowiłem wypróbować filtr NDx400 na tym krótkim odcinku płynącej wody. Rozstawiłem statyw na krawędzi przerębli, podczas gdy Paweł przyglądał mi się z niepokojem, stojąc bezpiecznie na suchym lądzie. Owoc tego eksperymentu widoczny powyżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście zdjęcie było kolorowe, ale wyszedł tak niestrawny landryn (majtkowy róż, pastelowe fiolety, zielonkawy lód), że bez oporów zamieniłem je na czarno-białe. Z ND zawsze jest niespodzianka, nie jestem w stanie przewidzieć, co długi czas naświetlania - w tym przypadku ponad minuta - uczyni z rzeczywistością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie zilustruję tę wyprawę na pomost płytą czarnoskórej wokalistki i basistki o nazwisku nie do zapamiętania, przynajmniej za pierwszym razem. Z albumem "Peace Beyond Passion" wiąże się historyjka. Wiele lat temu pracowałem jako dziennikarz. Poza pisaniem "normalnych" artykułów recenzowałem też płyty. Co tydzień jedną. Mieliśmy umowę ze sklepem muzycznym, w ramach której za jego reklamę pod tekstem dostawaliśmy do posłuchania albumy. Wszedłem któregoś szarego dnia - takiego jak dzisiaj - do sklepu i usłyszałem kapitalne, żywiołowe funky.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co to jest? - spytałem mlodej ekspedientki z dredami.&lt;br /&gt;- Ndegeocello.&lt;br /&gt;- Ke?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sposób zaczęła się moja przygoda z Me'shell. Poniższy album to drugi krążek w jej dorobku, moim zdaniem najlepszy. Co nie oznacza, że nie warto też sięgnąć po pierwszy.&lt;br /&gt;Gerappa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uhPdwc9TkNQ/Twb9tNdA8EI/AAAAAAAAAss/AvrNZi0ajkA/s1600/peace.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-uhPdwc9TkNQ/Twb9tNdA8EI/AAAAAAAAAss/AvrNZi0ajkA/s1600/peace.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/8gZ2dqh"&gt;Me'shell Ndegeocello - Peace Beyond Passion&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2508120145722008029?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2508120145722008029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/gerappa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2508120145722008029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2508120145722008029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2012/01/gerappa.html' title='Gerappa'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IxX8LeYfDZg/Twb-E4KYRgI/AAAAAAAAAs0/hQPTCDGK_gE/s72-c/wizbicy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4349019787913626961</id><published>2011-12-19T18:03:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T18:03:45.993+01:00</updated><title type='text'>Jakość to będzie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-drN2Uj2aotE/Tu9sWKSxLpI/AAAAAAAAAfY/LEHFSd6MkH4/s1600/16.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-drN2Uj2aotE/Tu9sWKSxLpI/AAAAAAAAAfY/LEHFSd6MkH4/s320/16.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dzień imienin wpływa na mnie filozoficznie, tym bardziej, że za dwa dni mam urodziny. Ostatnio parę osób pytało mnie o różne sztuczki i triki fotoszopowe. Nie wszystko da się wyjaśnić przez internet, właściwie to niewiele, tylko własna praca coś naprawdę znaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie irytujący są młodzi. Czy to chłopak, czy dziewczyna, nieważne, chcą mieć od razu wszystko. Piszą takim tonem, jak by im się to należało. Uroki e-generacji... Staram się cierpliwie odpowiadać, ale czasem mnie ponosi. Nic z tego nie mam, dzielę się swoją wiedzą z free, ponadto tracę czas, który mógłbym poświęcić pracy. Powtarzam zawsze, że najważniejsze są własne poszukiwania, bo tylko dzięki nim można wypracować indywidualny, niepowtarzalny styl. Innej drogi nie ma.&lt;br /&gt;"Ale jak zrobić, żeby zdjęcie wyglądało jak stara odbitka analogowa?".&lt;br /&gt;Zrób to i to, potem to, a następnie to.&lt;br /&gt;"Ale jak?"&lt;br /&gt;I tak w kółko.&lt;br /&gt;Można się wkurwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie najistotniejsza jest jakość. Przede wszystkim trzeba dobrze naświetlić klatkę, od tego wszystko się zaczyna. Tłumaczenie, że z RAW-a można wiele wycisnąć, nawet jeśli jest niedoświetlony albo prześwietlony, to bzdury. Wszystko wychodzi w trakcie obróbki - im mocniej forsujesz fotę, tym bardziej traci na jakości. Dobry jakościowo plik wytrzyma większe obciążenia, a poza tym wymaga mniejszej obróbki, bo zakres tonalny ma wystarczający do tego, żeby wykorzystać go bez specjalnego rasowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawa to dobry punkt wyjściowy. Jak to mówią w sieradzkim: z gówna bata nie ukręcisz. Próbowałem wielokrotnie i wiem, że to prawda. Każde przesunięcie suwaków w PS-ie wpływa na jakość pliku. Skoro już o punkcie wyjściowym piszę, to wypadałoby wspomnieć o otwieraniu RAW-ów. Nowy PS ma zajebistą funkcję: wystarczy podać model aparatu i obiektywu, a program automatycznie zlikwiduje wszelkie błędy typu aberracje, winiety, obwódki itp. Wpływa to zdecydowanie na jakość otwieranego zdjęcia. Warto też zwrócić uwagę na wstępne odszumienie (w granicach rozsądku, żeby się mydło nie zrobiło) i odpowiednią temperaturę barwową światła. Otwieram większość zdjęć z ustawieniami 5500K, bo tyle ma światło słoneczne. Dopiero potem, w PS-ie, zmieniam kolorystykę i nasycenie, w zależności od potrzeb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłem ostatnio, że wielu montażystów unika ekstremalnych warunków, tzn. dużych kontrastów, ostrych cieni, trudnego światła. To moim zdaniem pójście na łatwiznę. Tylko mierząc się z wyzwaniami zdobywa się wartościowe doświadczenia i wiedzę. Jak w życiu (tu objawia się ten mój dzisiejszy filozoficzny nastrój). Uniki nic nie dają, bo rzeczywistość prędzej czy później nas dopada. Dlatego lepiej wyjść jej naprzeciw i przyjąć na klatę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się łatwe. Kilka dni temu byłem na poczcie wysyłać zdjęcia. Przyjęli nową dziewczynę. Widziałem, że jest zestresowana i wystraszona faktem, że musi wklepać w komputer moją przesyłkę. Pocieszyłem ją, że to tylko kwestia czasu, aż stanie się zupełnie mechaniczne. No i słowo stało się ciałem! Dzisiaj ta nowa pracownica obsłużyła mnie jak stara wyjadaczka. Była nawet w stanie rozmawiać z koleżanką w czasie wprowadzania danych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznym tłem uraczy nas Lebowski, polski zespół, odkryty przeze mnie niedawno dzięki uprzejmości Leszka P. Fajna, klimatyczna muza, jak znalazł na te jesienno-zimowe wieczory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/7cb85btjd"&gt;Lebowski - Cinematic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0vASBsRlTcM/Tu9tpkquItI/AAAAAAAAAfg/KQk6LJV-wss/s1600/lebowski.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="309" src="http://3.bp.blogspot.com/-0vASBsRlTcM/Tu9tpkquItI/AAAAAAAAAfg/KQk6LJV-wss/s320/lebowski.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4349019787913626961?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4349019787913626961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/jakosc-to-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4349019787913626961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4349019787913626961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/jakosc-to-bedzie.html' title='Jakość to będzie'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-drN2Uj2aotE/Tu9sWKSxLpI/AAAAAAAAAfY/LEHFSd6MkH4/s72-c/16.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7534113651711659808</id><published>2011-12-15T13:29:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T13:29:16.099+01:00</updated><title type='text'>Oczko</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TdYjutKQoSo/TunnnfeV80I/AAAAAAAAAeM/Z_hOaxUG3QA/s1600/minus.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-TdYjutKQoSo/TunnnfeV80I/AAAAAAAAAeM/Z_hOaxUG3QA/s320/minus.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kurde, wystawowo zapowiada się przyszły rok. Pierwszy termin już 25 stycznia, galeria Prospero w Lublinie, prestiżowe miejsce, prezentujące tylko fotografię. Wystawa będzie miała tytuł "Oczko", a zaprezentuję się tam razem z Kasią Kaluą Kryńską [www.kalua.pl].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego oczko? Bo będzie w sumie 21 prac, dziesięć Kasi, dziesięć moich, a dwudziesta pierwsza wspólna. Zrobię specjalnie na potrzeby wystawy montaż z wykorzystaniem naszych zdjęć. Jeszcze nie wiem, co to będzie, ale sama perspektywa zmierzenia się z takim wyzwaniem wprawia mnie w radosne podniecenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szefowa galerii miała trochę oporów przed takim łączonym pokazem, ale moim zdaniem zestawienie dwóch różnych fotograficznych światów może być ciekawym przeżyciem, zarówno dla nas, jak i dla oglądających. Kasia to rasowa portrecistka, potrafi naprawdę wykraść duszę fotografowanej osobie. Zawsze byłem pod wielkim wrażeniem jej kunsztu i umiejętności nawiązania tak niesamowitego kontaktu z portretowanym, dlatego podwójnie się cieszę. Wspólnym mianownikiem będą czarno-białe kwadraty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga wystawa, tym razem indywidualna, planowana jest na przełom lutego i marca w Rawiczu. To małe miasto, mniej więcej w połowie drogi między Poznaniem a Wrocławiem, założone w połowie XVII wieku przez protestanckich emigrantów z Czech. Pomysł wystawy narodził się na Facebooku. Napisał do mnie przesympatyczny rawiczanin, i tak - od słowa do słowa - ustaliliśmy, że fajnie będzie pokazać moje prace w jego rodzinnym mieście. Super sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i trzecia z planowanych wystaw: Sieradz. Wrócę, mam nadzieję, że z przytupem, do rodzinnego miasta. Kilka lat temu robiłem kameralną wystawę w siedzibie WSHE na Mickiewicza. Tym razem ekspozycja będzie w Teatrze. Termin już zaklepany: 25 maja. Tradycyjnie, zrobię pokaz multimedialny stu albo więcej prac, a jak dobrze pójdzie, to może uda się zebrać ekipę muzyków do wspólnego jamowania. Uch, już czuję, że będzie grubo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak oczko, to 21. Wrzucam Adele, która wydała płytę właśnie o tym tytule.&lt;br /&gt;Jak znalazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adele - 21 (2011)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ciSZ31aDsUU/Tunnve8ckFI/AAAAAAAAAeU/2Da_cIR1WTM/s1600/adele-21-album-cover-art.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ciSZ31aDsUU/Tunnve8ckFI/AAAAAAAAAeU/2Da_cIR1WTM/s320/adele-21-album-cover-art.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wupload.com/file/118646970/Adele_-_21.rar"&gt;Adele - 21&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7534113651711659808?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7534113651711659808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/oczko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7534113651711659808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7534113651711659808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/oczko.html' title='Oczko'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TdYjutKQoSo/TunnnfeV80I/AAAAAAAAAeM/Z_hOaxUG3QA/s72-c/minus.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1468222415444866828</id><published>2011-12-13T18:11:00.001+01:00</published><updated>2011-12-13T18:14:28.749+01:00</updated><title type='text'>Oceansize</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-u5HJ8HhX_9Y/TueFi1HrTLI/AAAAAAAAAd8/FsM3qc1oqIo/s1600/totem3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-u5HJ8HhX_9Y/TueFi1HrTLI/AAAAAAAAAd8/FsM3qc1oqIo/s320/totem3.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Australia mnie lubi.&lt;br /&gt;Zdecydowanie. &lt;br /&gt;Ja też lubię Australię, w sumie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na australijskim Red Bubble, molochu nie do ogarnięcia (zdjęcia, grafiki, t-shirty, mydło, powidło, pachnidło), sprzedałem właśnie kalendarz z trzynastoma swoimi czarno-białymi fotomanipulacjami. Niby nic, a cieszy. Wybrałem ulubione, głównie ze szczudlarzami, ale z myślą, że sam kupię i powieszę na ścianie w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie to zorganizowali, bo można sobie samemu skompletować ilustracje poszczególnych miesięcy z prac, które się wystawiło. Do tej pory wrzuciłem tam ponad 100 zdjęć. Byłoby ich pewnie więcej, ale trzeba wstawiać duże pliki, a nie zawsze mam na to czas i nie zawsze też mi się chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ślęczałem nad wyborem ponad godzinę (łatwo nie było), złożyłem zamówienie, ale nie kupiłem, bo nie miałem wtedy kasy. No i tak tygodnie mijają, a ja nadal się zastanawiam, czy jest sens płacić za własne prace. Nie są to co prawda wielkie pieniądze, w przeliczeniu na nasze trochę ponad stówę, chyba jednak będę wolał wydać je na inne przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym roku napisała do mnie pewna Australijka, której niezwykle spodobało się zdjęcie stópki naszej Niny. Do tego stopnia, że zdecydowała się wydać kilkaset dolarów na duży wydruk, który wisi teraz w pokoju jej córki. Jak pisałem, Australia mnie lubi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka miesięcy temu miałem publikację w kanadyjskim miesięczniku "Adore Noir" poświęconym - jak sama nazwa wskazuje - fotografii czarno-białej. Było zdjęcie na okładce (widoczne u góry), było kilkanaście prac w środku, był też nawet dość wyczerpujący wywiad. Nie spodziewałem się po tym jakiegoś szczególnego odzewu, tymczasem efekty pokazania się w gazecie przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Sprzedałem dwa duże printy do Stanów, później jeden do Kanady, a właśnie przed chwilą wróciłem ze Słupska, skąd wysłałem cztery średnie kwadraty do Australii. Kto by pomyślał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie nie będzie niestety australijsko, bo jedyne co mi przychodzi do głowy, to AC/DC. Ewentualnie Be'lakor, ale już go tu udostępniałem. Jak tylko ukaże się ich nowa płyta, na pewno nie omieszkam o niej wspomnieć, a póki co moja ostatnia obsesja - Oceansize. Myślałem, że to mało znany zespół, ale po tym jak wrzuciłem na FB linka z ich teledyskiem, zmieniłem zdanie. Kawał dobrego, rockowego grania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oceansize - Everyone into Position (2005)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cbqW6EHFzRM/TueFQGQHhwI/AAAAAAAAAd0/1Nxf3V-bopg/s1600/oceansize.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="317" src="http://2.bp.blogspot.com/-cbqW6EHFzRM/TueFQGQHhwI/AAAAAAAAAd0/1Nxf3V-bopg/s320/oceansize.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/201531926/Oceansize_-_Everyone_into_Position__2005__320_.part1.rar" id="alive_link" title="Name: Oceansize_-_Everyone_into_Position__2005__320_.part1.rar Size: 95.78 MB (100431872 bytes)"&gt;Oceansize - Everyone into Position 2005 part1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/201530942/Oceansize_-_Everyone_into_Position__2005__320_.part2.rar" id="alive_link" title="Name: Oceansize_-_Everyone_into_Position__2005__320_.part2.rar Size: 61.1 MB (64067016 bytes)"&gt;Oceansize - Everyone into Position 2005 part2&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1468222415444866828?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1468222415444866828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/australia-mnie-lubi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1468222415444866828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1468222415444866828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/australia-mnie-lubi.html' title='Oceansize'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-u5HJ8HhX_9Y/TueFi1HrTLI/AAAAAAAAAd8/FsM3qc1oqIo/s72-c/totem3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6238311584180798572</id><published>2011-12-09T17:10:00.000+01:00</published><updated>2011-12-09T17:10:42.997+01:00</updated><title type='text'>Egipskie ciemności</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V5mApqx_or4/TuIx6BmB9yI/AAAAAAAAAX8/HqwnqxLsCgk/s1600/kominiarze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-V5mApqx_or4/TuIx6BmB9yI/AAAAAAAAAX8/HqwnqxLsCgk/s320/kominiarze.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kilka miesięcy temu dostałem prywatną wiadomość na Facebooku. Nadawcą był niejaki Ayman Lofty, który przedstawił się jako egipski fotograf organizujący na początku przyszłego roku międzynarodową wystawę fotograficzną. Podziękował, że raczyłem go dodać do znajomych i wyraził zachwyt nad moimi pracami, po czym przeszedł do meritum. Zaprosił mnie mianowicie do udziału w tym przedsięwzięciu. Nie zdradził na razie żadnych szczegółów, ale gdybym był zainteresowany, to oczywiście chętnie się nimi podzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z początku dosyć sceptycznie odnosiłem się do tego pomysłu. Co prawda niewiele wysiłku miałoby mnie to kosztować, bo jedynym moim zadaniem było przesłanie na jego maila cyfrowych plików, od 6 do 10. Ayman obiecał, że zajmie się resztą, czyli przygotowaniem folderu reklamowego i wydrukiem prac. Wspomniał też, że egipskie Ministerstwo Kultury zamierza objąć projekt swoim patronatem. Grubo, nie ma co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odzywał się dobre kilka miesięcy. Wysłałem mu wcześniej swoją krótką notkę biograficzną; odebrał ją, podziękował i na tym stanęło. Widziałem, że zagląda na FB, wrzuca swoje zdjęcia i komentuje zdjęcia innych, ale mnie jakoś omijał szerokim łukiem. Byłem przekonany, że pomysł wystawy spalił na panewce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często tak bywa, że ludzie mają zapał i pomysły, ale okoliczności nie sprzyjają. A to nie ma funduszy, a to wycofał się sponsor, a to ktoś się rozchorował itd. itp. Tymczasem przedwczoraj Ayman przesłał mi ksero urzędowego dokumentu z arabskimi krzaczkami w nagłówku, z którego wynika (już po angielsku), że jest zgoda, jest akceptacja, jest nawet patronat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podpisał się minister, Ayman (który będzie kuratorem wystawy) oraz dyrektor El Gezira Art Center, w którym odbędzie się wystawa. Swój udział zapowiedziało w niej ośmiu fotografów. Żeby nie być gołosłownym, oto oni: Clint Clemens - USA, Andrea Juan - Argentyna, Kevin Casha - Malta, Joe Smith - Malta, Manolis Metzakis - Grecja, Arne Grimstad - Norwegia, Dariusz Klimczak - Polska oraz Ayman Lotfy - Egipt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszperałem trochę w necie i wychodzi na to, że znalazłem się w doborowym towarzystwie. Różnorodność jest ogromna, każdy z nas eksploruje zupełnie inne światy, zaś wspólnym mianownikiem jest to, że wszyscy wiedzą, co w trawie piszczy. Nic, tylko się cieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysłałem dzisiaj 6 zdjęć z serii ze szczudlarzami. Trochę to zajęło, bo wydruki mają mieć metr na metr, trzeba więc było przygotować duże pliki o dobrej jakości. Ciekaw jestem, jaki będzie odzew tego wydarzenia. Otwarcie planowane jest na 1 lutego 2012, wystawa powisi w Art Center dwa tygodnie. Raczej nie wybiorę się na wernisaż, chociaż, kto wie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro o Egipcie mowa, nie wypada zilustrować tego inaczej, jak egipskim death metalem. Tak, tak, tam też pogrywają, i to całkiem srogo. Poniżej link do ściągnięcia:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://fileserve.com/file/PnjjY35"&gt;Eternal Grey - Your Gods, My Enemies [2010]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eternal Gray - Your Gods, My Enemies, 2010 (87 MB, 320 kbps)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xYq-Sfwnft4/TuIxar5whcI/AAAAAAAAAX0/R2L57JrU-XA/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-xYq-Sfwnft4/TuIxar5whcI/AAAAAAAAAX0/R2L57JrU-XA/s320/cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6238311584180798572?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6238311584180798572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/egipskie-ciemnosci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6238311584180798572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6238311584180798572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/egipskie-ciemnosci.html' title='Egipskie ciemności'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-V5mApqx_or4/TuIx6BmB9yI/AAAAAAAAAX8/HqwnqxLsCgk/s72-c/kominiarze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2534397675268271692</id><published>2011-12-05T11:53:00.000+01:00</published><updated>2011-12-05T11:53:25.220+01:00</updated><title type='text'>Climax Indigo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FBcj8UHtaqE/TtyhaupVioI/AAAAAAAAAV4/7aW52xzsyKQ/s1600/strach.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OPdZptfd3rU/TtyhxmZdv0I/AAAAAAAAAWA/eVQnQcpq9oo/s1600/desperado.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-OPdZptfd3rU/TtyhxmZdv0I/AAAAAAAAAWA/eVQnQcpq9oo/s320/desperado.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zanim zająłem się na dobre fotomanipulacjami, robiłem wiele innych rzeczy. Niektórych się wstydzę, z innych jestem dumny. Byłem dekoratorem, sprzedawcą, dziennikarzem, a nawet przez krótki czas listonoszem. Grałem też na perkusji w paru zespołach muzycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni z nich, Funk Loop, przestał istnieć ponad 10 lat temu z przyczyn do dzisiaj dla mnie niejasnych. Bawiliśmy się świetnie, zagraliśmy parę udanych koncertów, nagraliśmy nawet studyjny materiał. Przyjdzie czas na upublicznienie tych nagrań, zrobionych na setkę (na żywo, ale w studio, bez dogrywek i poprawek) w Wojewódzkim Domu Kultury w Sieradzu, pod okiem nieocenionego Zbyszka Godlewskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka towarzyszy mi od wczesnej młodości, nie ma dnia, żebym czegoś nie słuchał. Ciągle poszukuję nowych doznań, eksploruję nowe terytoria. Lubię bluesa, jazz, death metal, salsę, Bacha i Behemotha, Zappę i Nosowską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żałuję, że nie potrafię grać na żadnym harmonicznym instrumencie. Nawet moja gra na bębnach pozostawia wiele do życzenia. Jestem samoukiem. Od dziecka ciągle stukałem, co doprowadzało do szału moich rodziców. Pierwszy raz usiadłem za perkusją w wieku 18 lat. Nieporadne to było granie, prymitywne, ale za plus muszę uznać, że nigdy nie miałem problemu z trzymaniem rytmu, czego nie można powiedzieć o wielu perkusistach. W swojej powiedzmy to karierze grałem reggae (!), bluesa, rocka, funky, a nawet jazz-rock.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Funk Loopie wymieszały się wszystkie te elementy. Spotkaliśmy się z zamiarem grania funky, jak sama nazwa wskazuje, szybko jednak okazało się na próbach, że samo funky to za mało. Każdy z nas słuchał czego innego i inne miał oczekiwania co do grania zespołowego. W efekcie wypracowaliśmy jakoś kompromis - zero ograniczeń formalnych, pełen spontan, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. No i wyszła prawdziwa hybryda, trudna nawet dzisiaj - po ponad dziesięciu latach - do sklasyfikowania. W dużej mierze instrumentalna, choć zdarzyło się parę "piosenek" do których - wstyd się przyznać - napisałem teksty. Granica między grafomaństwem a natchnioną poezją jest bardzo wąska, nie wiem czy czasami jej nie przekroczyłem.&lt;br /&gt;Żałuję dzisiaj bardzo, że ta kapela nie przetrwała, ale przecież zawsze jest możliwość ponownego spotkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmierzam nieuchronnie do tego, że po rozpadzie zespołu zacząłem robić muzykę na komputerze. Wykorzystywałem żywe dźwięki, generowane u mnie w domu przez zapraszanych co jakiś czas kumpli-muzyków. A to wpadł Sokół i nagrał mi 6 giga partii basowych do moich podkładów, a to Bibas wyciął kilkadziesiąt kosmicznych solówek na gitarze, a to Mały pobluesował przez weekend na fenderze. Na tej bazie układałem muzyczne puzzle, okraszając całość samplami z najróżniejszych klimatów, od ambientu po blak metal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę lat siedziałem nad projektem, który nazwałem Climax Indigo. Powstało w tym czasie ponad 20 kawałków, głównie instrumentalnych. Mrocznych, z połamanymi rytmami, prywatnie określam ich styl jako bad trip-hop. Ostało się 12, i tyle umieściłem w pierwszej edycji płyty, jednak po paru latach wyrzuciłem dwa z nich, bo nie spełniały już moich standardów (nie wytrzymały próby czasu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem dumny z tego projektu, kosztował mnie naprawdę wiele pracy. Ciekaw jestem Twojej opinii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały album do pobrania tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.megaupload.com/?d=3V9X109X"&gt;Climax Indigo - Frimagination [2004]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oACnxFykD9Q/TtyhBzXJe-I/AAAAAAAAAVw/iJJgEBigJSA/s1600/Climax_Indigo_Frimagination.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-oACnxFykD9Q/TtyhBzXJe-I/AAAAAAAAAVw/iJJgEBigJSA/s320/Climax_Indigo_Frimagination.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2534397675268271692?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2534397675268271692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/climax-indigo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2534397675268271692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2534397675268271692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/12/climax-indigo.html' title='Climax Indigo'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-OPdZptfd3rU/TtyhxmZdv0I/AAAAAAAAAWA/eVQnQcpq9oo/s72-c/desperado.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-8624275502602247177</id><published>2011-11-28T23:36:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T23:36:55.417+01:00</updated><title type='text'>666</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mixcKYe6gCs/TtQLwxWJTTI/AAAAAAAAAT4/4WMnCcQUg3s/s1600/guest.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-mixcKYe6gCs/TtQLwxWJTTI/AAAAAAAAAT4/4WMnCcQUg3s/s320/guest.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Mam ponad 600 prac (powiedzmy, że 666), których nie muszę się wstydzić. Takich, które bez żenady mogę pokazać, czy to na facebooku, czy na wystawie. Przeważają czarno-białe, gdzieś w dwóch trzecich, jakoś nie mogę się przekonać do koloru. Trzymam się zasady "jedno zdjęcie dziennie". Wierzę w pracę, chyba w poprzednim wcieleniu byłem amerykańskim protestantem, jakimś pracoholicznym WASP-em z Chicago. Nie ma innego sposobu, trzeba rzeźbić, choćby się nie miało ochoty ani inwencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codziennie robię coś ze zdjęciami. Zdaje się, że Avedon miał podobne podejście, jak nie gmerał w czymś związanym z fotografią, był chory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda to tak: przeglądam najnowsze fotki, szukając jakiegoś punktu zaczepienia. Najczęściej są to pejzaże, albo dzikie, z wydm lub nad morza, albo miejskie. W mieście szukam rytmu, w naturze szukam faktur. Idealnie jest, kiedy uda mi się upolować oba te elementy (zdarzyło się parę razy). Fotograficznie miasto mnie przerasta, za dużo bodźców oferuje, nie wiem, na czym mam się skupić. Długo trwa, zanim się opanuję i zacznę szukać motywów. Nauczyłem się na nic nie nastawiać, bo to najczęściej okazuje się rozczarowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa tygodnie temu ustawiłem się ze Żmiją, starym kumplem z Sieradza, tatuatorem (wicemistrz Europy), w Gdańsku. Przeprowadził się tam niedawno, razem z siostrą otworzyli studio. Wybierałem się do niego i jakoś nie moglem wybrać, aż w końcu powiedziałem sobie: kurde, jak nie teraz, to kiedy? No i - nawiązując do tego nastawiania się - przygotowany byłem psychicznie na zdjęcia z wodą, długoczasowe, ze statywem i filtrami. Bo Gdańsk, bo morze, bo woda, bo nie wiem co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic z tego nie wyszło. Światła nie było, a bez światła można zapomnieć o zdjęciach. Snułem się z aparatem po Starówce, wkurwiony, że nici z moich ambitnych planów, aż w końcu się opamiętałem i zacząłem przyglądać miastu. A miasto, akurat to miasto, ma naprawdę dużo do zaoferowania. Nie wiadomo kiedy zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć zabytkowych drzwi, okien i rzeźb, wręcz stworzonych do tego, żeby je jakoś kreatywnie wykorzystać. Niedługo będę pokazywał owoce mojej pracy z gdańskimi archiwaliami, to nie ulega wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żmija zaprowadził mnie w takie zakamary, których - jako zwykły turysta - w życiu bym sam nie odkrył. Już się stęskniłem za Gdańskiem. U góry pierwsza próbka - szczudlarz z prowincjonalnego przedstawienia we wsi Jasień (pomorskie), brutalnie wyrwany z kontekstu i osadzony w zupełnie innej scenerii, na tle zabytkowej bramy z gdańskiej Starówki. Na jednym z zagranicznych portali zaprosili mnie z tym zdjęciem do grupy "Street Photo", co poczytuję sobie za największy komplement.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za muzyczne tło niech posłuży dobry stary black metal: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_wQ3SVzJjXY/TtQMiUh_ANI/AAAAAAAAAUA/96E_sirc84k/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-_wQ3SVzJjXY/TtQMiUh_ANI/AAAAAAAAAUA/96E_sirc84k/s320/cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Rev 16-8 - Ashlands (2011)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?3ph1eca7v6j2iii"&gt;REV 16-8 - Ashlands&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-8624275502602247177?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/8624275502602247177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/666.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8624275502602247177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8624275502602247177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/666.html' title='666'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mixcKYe6gCs/TtQLwxWJTTI/AAAAAAAAAT4/4WMnCcQUg3s/s72-c/guest.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3490395056204562857</id><published>2011-11-27T20:45:00.000+01:00</published><updated>2011-11-27T20:45:27.132+01:00</updated><title type='text'>Ekshibicjonista</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eIIsiHZ3Ns0/TtKSX_4H9gI/AAAAAAAAATw/jSzgsl4Tlg8/s1600/acrobats.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-eIIsiHZ3Ns0/TtKSX_4H9gI/AAAAAAAAATw/jSzgsl4Tlg8/s320/acrobats.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tydzień minął od otwarcia mojej wspólnej wystawy z Saroltą Ban, wypadałoby to jakoś podsumować. Zaczęło się od maila. Napisał do mnie niejaki Jarosław Napora, że ma sprawę i prosi o podanie numeru telefonu, bo chciałby o niej porozmawiać. Zaznaczył, że chodzi o zdjęcia. Podałem, aczkolwiek z pewnymi oporami. Zadzwonił po kilku dniach. Okazało się, że jest właścicielem prywatnej galerii w Kaliszu i chciałby w niej sprzedawać moje prace. Byłbym pierwszym fotografem, któremu to zaproponował. Poczułem się wyróżniony, zgodziłem się chętnie, tym bardziej że rozmowa przebiegła w bardzo miłej atmosferze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechałem do tego Kalisza, choć to kawał drogi. Ustaliliśmy wcześniej, że przygotuję w Słupsku kilka wielkoformatowych wydruków, na które pan Napora będzie miał wyłączność. Zabrałem ze sobą prace, wsiadłem w samochód i wyruszyłem w drogę przez pół Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi się, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Coś w tym musi być, bo w przypadku Naporów (poznałem też żonę Jarka, Brygidę) pierwsze wrażenie mnie nie zawiodło. Przywitali mnie jak członka rodziny. Od razu przeszliśmy na ty, gadaliśmy bez opamiętania parę godzin. Jarek zabrał mnie do pobliskiej cukierni na kawę i ciastko, a Brygida w tym czasie przygotowywała dokumenty dotyczące naszej przyszłej współpracy. Plany mieli ambitniejsze niż się spodziewałem. Powieszenie kilku moich prac to miał być dopiero początek, w najbliższej przyszłości myśleli o zorganizowaniu wystawy indywidualnej Dariusza Klimczaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Galeria to nowoczesny, niedawno wybudowany budyneczek w samym centrum miasta, kilkadziesiąt metrów od głównej ulicy, więc punkt świetny. Wrażenie zrobił na mnie wielki billboard na pobliskim skrzyżowaniu, który reklamował galerię. Widać, że podchodzą do sprawy poważnie. Miejsca wewnątrz może nie jest zbyt dużo, ale zaaranżowane jest praktycznie i ze smakiem. Wielkie szyby frontowe reklamują co ciekawsze eksponaty, a w środku sączy się cichutko delikatny jazzik. Słowem: wtopy nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem okazję poobserwować przy okazji tej pierwszej wizyty ludzi, jacy tam zaglądają: wielu znajomych, przyjaciół, rodzina, interesanci. Jarek, prócz tego że sam maluje, zajmuje się również oprawianiem obrazów, więc co jakiś czas w galerii zjawiał się ktoś poszukujący ramy, a to do jakiejś akwarelki, a to do starego obrazka odziadziczonego w spadku po babci, a to do nowoczesnego płótna kupionego od jakiegoś lokalnego artysty. Ruch był większy niż można się było spodziewać po tego rodzaju przybytku, ale to dobrze, dla mnie również.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza z moich prac, "Twins" (kobieta w białej sukni, na szczudłach, trzyma dwoje balansujących na tyczce dzieci), sprzedała się chyba po tygodniu. Rzadko nowa współpraca przebiega tak miło i owocnie, więc byłem pełen dobrej myśli. Ustaliliśmy, że wystawę zrobimy po wakacjach. Naporowie zamierzali wyjechać na dwa miesiące do Włoch. Galeria byłaby w tym czasie zamknięta. Podobało mi się, że Jarek wyznaje dewizę "nic na siłę". Też nie lubię pośpiechu, stresu i zbytniego ciśnienia. Przygotowania do wystawy trwały na dobrą sprawę kilka miesięcy. Jarek miał zorganizować media, zaprosić ewentualnych nabywców, przygotować reklamy w prasie i telewizji, moim zadaniem było zaprojektowanie folderu reklamowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia, przeglądając zdjęcia na Flickrze, zobaczyłem nową pracę Sarolty Ban. Byłem jej wielkim fanem od paru lat i w jakimś szalonym impulsie pomyślałem: kurde, ale zajebiście byłoby zrobić wspólną wystawę! Niewiele myśląc znalazłem jej stronę, namierzyłem maila i skrobnąłem krótką wiadomość, taką tylko, żeby wysondować, czy jest zainteresowanie tematem. Odpisała jeszcze tego samego dnia, że świetnie, że ma rodzinę w Polsce, że bardzo się cieszy i chętnie weźmie w tym udział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawy nabrały rozpędu. Zadzwoniłem do Jarka z tą zaskakującą nowiną, ale - jak mogłem się spodziewać - zareagował na nią pozytywnie. Trochę było w związku z tym zamieszania logistycznego, nie wiedzieliśmy, jaki wariant wybrać, czy drukować prace w Polsce, czy czekać na jej printy, ale sprawa szybko się wyjaśniła. Następnego maila dostałem już od menadżera Sarolty, Andrasa Nemesa, który stwierdził krótko, że od teraz on przejmuje sprawę w swoje ręce. Sarolta drukuje od lat w Budapeszcie, prześle nam zdjęcia w przyszłym tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, choć liczyłem na to, że ją poznam, nie przyjechała na otwarcie. Andras prosił o udokumentowanie wernisażu, co też uczyniliśmy, zarówno w postaci zdjęć, jak i krótkiego filmu z kamery cyfrowej. Mimo sobotniego wieczoru (początek był o 18.00), zjawiło się ponad 40 osób, co trzeba uznać za sukces. Zrobiłem pokaz multimedialny 100 czarno-białych zdjęć, z muzycznym podkładem Dead Can Dance. Tak się spodobał, że musiałem go powtórzyć. Na otwarciu zjawił się m.in. doktor z organizacji "Lekarze Bez Granic", pracujący w Afryce, a mieszkający w Małopolsce. Przyjechał specjalnie na wernisaż, mało tego, kupił jedną z prac - "Akrobatów" (na zdjęciu u góry). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcieli mnie wypuścić. Siedzieliśmy w kameralnym gronie, zajadaliśmy smaczne kanapki i dyskutowaliśmy zażarcie, mało o sztuce, bardziej o Polakach i polskości jako takiej. Gdyby nie telefon od przyjaciół z Sieradza, pewnie zostałbym w Kaliszu do rana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do pokazu wybrałem dwa długie kawłki DCD z płyty "Spiritchaser". Całość do posłuchania tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dead Can Dance - Spiritchaser, 1996&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-icb_YLhnuLI/TtKSGRy0JtI/AAAAAAAAATo/83JlNlg5y8w/s1600/spiritchaser.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-icb_YLhnuLI/TtKSGRy0JtI/AAAAAAAAATo/83JlNlg5y8w/s1600/spiritchaser.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/188469527/Dead.Can.Dance-1996.Spiritchaser.part1.rar"&gt;DCD - Spiritchaser - part1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/188469549/Dead.Can.Dance-1996.Spiritchaser.part2.rar"&gt;DCD -Spiritchaser - part2&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3490395056204562857?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3490395056204562857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/ekshibicjonista.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3490395056204562857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3490395056204562857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/ekshibicjonista.html' title='Ekshibicjonista'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eIIsiHZ3Ns0/TtKSX_4H9gI/AAAAAAAAATw/jSzgsl4Tlg8/s72-c/acrobats.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-8641558454309959248</id><published>2011-11-15T23:19:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T23:19:05.031+01:00</updated><title type='text'>Transformacja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FzsW7VjeLu4/TsLlR-ZvtLI/AAAAAAAAATY/uXjRsa9xXn0/s1600/house.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-FzsW7VjeLu4/TsLlR-ZvtLI/AAAAAAAAATY/uXjRsa9xXn0/s320/house.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Spiętrzenie mam ostatnio straszne. Telefony, maile (do tego masa zagranicznych), znowu telefony, a tu jeszcze trzeba wykroić czas, żeby zdjęcia obrabiać. Jak by tego było mało, Nina się rozchorowała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś wariacki czas, ale przyniósł też dużo dobrego. W zeszły piątek dostałem przesyłkę z Anglii, a w środku album "Altered Images, New Visionaries in 21st Cetury Photography" z pięcioma moimi zdjęciami. Z tym albumem to w ogóle była jazda. Napisał do mnie koleś, który wypatrzył moje prace na Flickrze. Twierdził, że jest wydawcą i planuje właśnie wypuszczenie na rynek albumu z nowymi fotomanipulacjami. Skompletował grupę 50 fotografów z całego świata i prosi o przesłanie kilkunastu moich zdjęć w dużej rozdzielczości, żeby móc dokonać wyboru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, fajnie, szacun i prestiż, tylko jak chwilę o tym pomyślałem, nabrałem poważnych podejrzeń. Kto to w ogóle jest? W mailu podpisuje się inaczej niż na Flickrze, zdjęcia robi kiepskie, a jak spytałem o honorarium, zaczął coś kręcić. Normalną sprawą jest, że jak ktoś publikuje twoje zdjęcia, powinien ci za to zapłacić. Tymczasem, z tego co odpowiedział, nie płaci innym (wspomniał O Karezie, który już się zgodził), a ze swojej strony oferuje promocję na całym świecie, co też ma swoje znaczenie bla bla bla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chuj tam, machnąłem ręką i wysłałem mu te zdjęcia. Byłem prawie pewien, że mnie wykolegował, tym bardziej, że spotkałem się wcześniej z podobną historią. Jakiś facio podszywający się pod organizatora międzynarodowej wystawy fotograficznej mailował do ludzi, żeby mu przysyłali foty, po czym słuch o nim zaginął. Nie odpowiadał na maile, nie mówiąc o tym, że wystawa była fikcją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło parę miesięcy i nagle dostaję maila, że album już jest w druku, a premierę będzie miał prawdopodobnie pod koniec października. No fajnie, nic tylko czekać. Jakieś dwa tygodnie temu widzę na facebooku, że Konrad Banszkiewicz, znany mi dotąd jako Konrad B z Deviantarta, otrzymał właśnie przesyłkę z albumem. Tym samym, na który ja czekam. Zrobiło się ciekawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak pisałem wcześniej, w zeszły piątek przyszedł. Twarda oprawa, format 26,5x26,5cm, na okładce kapitalny montaż Jorge Miguela Blazqueza przedstawiający potylicę faceta z rozpiętym zamkiem ekspresowym, pod którym widać czerwoną galaretę. Bardzo sugestywny obraz, dobrze nawiązujący do zawartości książki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polaków jest sześciu: ja, Konrad, Michał Karcz, Krzysztof Władyka, Wojciech Grzanka i Jarek Kubicki. Naprawdę, znalazłem się w doborowym towarzystwie. Reszta też daje radę, dużo Ruskich, paru Francuzów, ogólnie czad. Druk na dobrym poziomie, ale można mieć drobne zastrzeżenia do strony edytorskiej: porozstrzelane czcionki, podwójne spacje, takie tam drobiazgi, które nie umknęły oku memu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem przekonany, że album będzie można kupić tylko za granicą, tymczasem jest też dostępny w Polsce:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bookcity.pl/A13842298/Altered_Images/RomanyWG"&gt;Altered Images 2011&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoksalnie, wzięło mnie ostatnio na bluesa. Smutny nie jestem, mam wręcz wiele powodów do radości, bo i ten album, i wystawa z Saroltą Ban w Kaliszu w najbliższą sobotę, i sprzedaż idzie nieźle, a tu blues. Przypomniałem sobie parę starych ulubionych płyt, ale zacząłem też szperać w necie za jakimiś ekscytującymi nowinkami. Tym sposobem trafiłem na pana o nazwisku Eric Gales. Czarny gitarzysta w średnim wieku, grający nowoczesnego blues-rocka. Bardzo sprawny technicznie, żeby nie powiedzieć wirtuoz, ze świetnym wyczuciem frazy i zawodowym brzmieniem. Przygodę z Galesem zacząłem od jego najnowszej płyty, Transformation. Dwie wcześniejsze też są kapitalne, ale - może przez sentyment - dzisiaj pokażę właśnie tę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eric Gales - Transformation (2011)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dQjRPGjW20A/TsLi_pBFJpI/AAAAAAAAATQ/5-LHL-P9l5M/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://1.bp.blogspot.com/-dQjRPGjW20A/TsLi_pBFJpI/AAAAAAAAATQ/5-LHL-P9l5M/s320/cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://turbobit.net/y55poyaej2lo.html"&gt;Eric Gales 2011&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-8641558454309959248?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/8641558454309959248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/transformacja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8641558454309959248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8641558454309959248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/transformacja.html' title='Transformacja'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FzsW7VjeLu4/TsLlR-ZvtLI/AAAAAAAAATY/uXjRsa9xXn0/s72-c/house.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1266642973296284089</id><published>2011-11-03T22:24:00.000+01:00</published><updated>2011-11-03T22:24:13.945+01:00</updated><title type='text'>Maestro</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8MgOqxqZjxY/TrMGYKZWKyI/AAAAAAAAARA/BM2T8OS8r5Y/s1600/lighthouse.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-8MgOqxqZjxY/TrMGYKZWKyI/AAAAAAAAARA/BM2T8OS8r5Y/s320/lighthouse.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lubię wirtuozów, w każdej dziedzinie. Wiem, ile pracy wymaga osiągnięcie biegłości, czy to w muzyce, czy w fotografii. Ile wyrzeczeń, rozczarowań i zwątpień. Zdaję sobie sprawę, że robiąc coś latami, dzień w dzień, czasem po kilkanaście godzin, w końcu odkryje się to "coś". Różnie to nazywają: styl, własny język, talent, mniejsza z tym. Tylko poprzez konsekwentną pracę osiąga się wirtuozerię, nie ma innej drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, sama wirtuozeria to nie wszystko. Na przykład Chopin podobno nie był wirtuozem, często się mylił, nie dawał rady trudniejszym pasażom, jednak nadrabiał czym innym - sercem. Dlatego jego gry słuchało się z zapartym tchem. Chciałbym usłyszeć w jego wykonaniu któryś z nokturnów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli za maestrią techniczną nie kryje się coś więcej, jakieś głębsze dno, mamy do czynienia co najwyżej ze zdolnym rzemieślnikiem. Wielu muzyków klasycznych należy do tej kategorii. Są w stanie zagrać z nut praktycznie wszystko, gorzej, kiedy przyjdzie do improwizowania. Kiedy nie mają przed nosem partytury, są bezradni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W fotografii rzecz wygląda chyba podobnie. Jest wielu uzdolnionych rzemieślników, którzy kwestie techniczne mają w jednym palcu, niestety nie rozwinęli w sobie ducha potrzebnego do tego, by w swoich zdjęciach pokazać coś więcej niż oferuje sama rzeczywistość. Ładny widoczek to trochę za mało, podobnie powyginana laska z cyckami na wierzchu. Pisałem już o tym wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łatwość zrobienia zdjęcia jest obecnie tak duża, że aby zaistnieć (nie lubię tego słowa) trzeba naprawdę zaproponować coś od siebie. Coś wewnętrznego, duchowego, podpartego rzecz jasna znajomością techniki. Wydaje mi się, że prawdziwy kunszt objawia się dopiero w zestawieniu tych dwóch elementów. Koncepcja i techniczna maestria. Jak jest tylko pomysł, a nie ma techniki, mamy kupę. Jak jest technika, ale nie ma pomysłu, mamy tylko rzemiosło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam Keitha Jarretta, bo poświęcił się swojej pasji bez reszty. On żyje muzyką, jest nią. Gra tak, że zapomina się o tym, że to młoteczki uderzają w struny fortepianu. To prawdziwy wirtuoz, bez dwóch zdań. Artysta. Słuchając go - najchętniej w trio z Peacockiem i DeJohnette'm - czuję się normalnie dumny z tego, że jestem człowiekiem. Zatracam się w tej lawinie dźwięków, czasem zapominam, że płyta leci już drugi albo trzeci raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z tych muzyków jest wirtuozem, choć w innym względzie. Jarrett to maestro, duch sprawczy, kosmita. DeJohnette to precyzyjna maszyna wyposażona we wrażliwość. Oczywiście technicznie są lepsi bębniarze od niego, ale - jak w przypadku Chopina - nie to jest ważne. Peacock z tej trójki jest najsłabszy, choć bez niego to trio nie byłoby tym, czy jest, czyli jednym z najlepszych jazzowych tercetów wszechczasów. &lt;br /&gt;No to miłego słuchania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Keith Jarrett Trio - Yesterdays 2009&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-T5L3iG76uzw/TrMEheQsVdI/AAAAAAAAAQ4/RoM40WneexU/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-T5L3iG76uzw/TrMEheQsVdI/AAAAAAAAAQ4/RoM40WneexU/s320/cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/223515495/Keith_Jarrett_Trio_-_Yesterdays__2009_.rar"&gt;Keith_Jarrett_Trio_-_Yesterdays__2009.rar&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1266642973296284089?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1266642973296284089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/maestro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1266642973296284089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1266642973296284089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/11/maestro.html' title='Maestro'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8MgOqxqZjxY/TrMGYKZWKyI/AAAAAAAAARA/BM2T8OS8r5Y/s72-c/lighthouse.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5417829830529169267</id><published>2011-10-15T00:27:00.000+02:00</published><updated>2011-10-15T00:27:24.406+02:00</updated><title type='text'>Kompleks artysty</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ohGyEilda-U/Tpi3M1wdMjI/AAAAAAAAAQA/CVXHewIwXJc/s1600/hiphop.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-ohGyEilda-U/Tpi3M1wdMjI/AAAAAAAAAQA/CVXHewIwXJc/s320/hiphop.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kilkanaście lat temu usłyszałem od znajomego malarza, że są ludzie, którzy cierpią na tak zwany "kompleks artysty". Odniosłem to do siebie. Zabolało mnie, bo - choć nie mówił tego bezpośrednio - odniosłem wrażenie, że pije do mnie. Malarzem byłem kiepskim, brakowało mi techniki, cierpliwości, a przede pomysłu na twórczość. Coś tam kombinowałem, poszukiwałem, ale sam czułem, że miotam się po omacku i nic z tego nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś razu, idąc do pracy (a pracowałem wtedy, krótko bo krótko, ale zawsze, w PSS Społem) doznałem olśnienia. Najczęściej chodziłem do tej roboty ze spuszczoną głową, stresując się, zanim jeszcze cokolwiek zacząłem. Głupie to, teraz wiem, ale tak wtedy reagowałem. Byłem dekoratorem, wymyślałem jakieś okolicznościowe dekoracje wystaw sklepowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i idąc do tej pakamery w rynku, w której mieliśmy swoją pracownię, ja i dwie starsze ode mnie dziewczyny, zobaczyłem pod nogami popękaną płytę chodnikową. Ten kwadrat (już wtedy, dobre kilkanaście lat temu, ten format mnie inspirował), był skończonym dziełem sztuki. Misterne pęknięcia, drobne linie i kreski tworzyły same w sobie tak wyjątkową kompozycję, że postanowiłem ją skopiować. Teraz bym pewnie poszedł tam z cyfrakiem, wydrukował sobie duży format i przeniósł to na płótno, jednak w tamtych czasach takie udogodnienia nie wchodziły w grę. Zastosowałem najprostszą technikę, jaka mi przyszła do głowy: wziąłem duży arkusz kalki technicznej z zamiarem odrysowania sobie tej inspirującej płyty chodnikowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akurat tego dnia miałem urodziny. Zaprosiłem na imprezę kilkunastu kumpli i w pijanym widzie zwierzyłem się ze swojego pomysłu. Niewiele myśląc, ubraliśmy się i poszliśmy na rynek. Zabrałem oczywiście kalkę i ołówki. Ciemno już było, bo to grudzień (21-go się urodziłem), więc trzeba było latarkami świecić, żeby coś zobaczyć na tym chodniku. Tak sobie klęczeliśmy, śmiejąc się i przekomarzając, kiedy z piskiem opon na sam środek sieradzkiego rynku wjechała milicyjna wtedy jeszcze suka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobry wieczór, co panowie tutaj robią? - zagaił nieśmiało młody mundurowy. Wystraszony był chyba bardziej niż my.&lt;br /&gt;- Odrysowuję płytę chodnikową - wyjaśniłem, zgodnie z prawdą.&lt;br /&gt;- Rozumiem. Dokumenty proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu mam obsesję na punkcie kwadratów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lOcOu_XWXYg/Tpi2ptVk3AI/AAAAAAAAAP4/7xeKnEjdPCM/s1600/vale+of+pnath.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="316" src="http://1.bp.blogspot.com/-lOcOu_XWXYg/Tpi2ptVk3AI/AAAAAAAAAP4/7xeKnEjdPCM/s320/vale+of+pnath.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filesonic.pl/file/1687944231"&gt;Vale of Pnath - The Prodigal Empire 2011&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5417829830529169267?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5417829830529169267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/kompleks-artysty.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5417829830529169267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5417829830529169267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/kompleks-artysty.html' title='Kompleks artysty'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ohGyEilda-U/Tpi3M1wdMjI/AAAAAAAAAQA/CVXHewIwXJc/s72-c/hiphop.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4964732628586948862</id><published>2011-10-09T19:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-09T19:54:15.574+02:00</updated><title type='text'>Serio</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--o8A6U4HPYw/TpHfrpXP8wI/AAAAAAAAAP0/EfidQf5e-hA/s1600/osiedle2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/--o8A6U4HPYw/TpHfrpXP8wI/AAAAAAAAAP0/EfidQf5e-hA/s320/osiedle2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dopiero niedawno zacząłem myśleć cyklicznie. Tak powstały dwa cykle: pierwszy z niecodziennym wykorzystaniem artykułów gospodarstwa domowego (Krajobraz AGD), drugi z użyciem symboli i znaków (Dead symbols). Wcześniej pomysły moich serii rzadko rodziły się samoistnie, raczej kolejne prace o podobnej tematyce łączyły się same w rodziny. Tak było choćby z serią ze szczudlarzami, na dobrą sprawę te kilkadziesiąt samotnych drzewek, które popełniłem, też tworzą swój własny cykl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca z cyklami ma swoje dobre i złe strony. Dobrą jest to, że ograniczenia formalne ułatwiają - wbrew pozorom - wybór tematyki, tonacji, użytych środków, techniki itp., co przyspiesza pracę i odsuwa na bok wiele wątpliwości, z jakimi trzeba się zmagać siedząc nad pojedynczą pracą. Złą jest to, że po iluś pracach (w moim przypadku po ok. 20), przychodzi znużenie i zmęczenie materiału. Mam wtedy wrażenie, że gonię w piętkę, powtarzam się i nie tworzę niczego świeżego. Dobrze jest w takiej sytuacji zająć się czymś innym, dla odświeżenia wyobraźni. Siłą rzeczy po jakimś czasie wraca się do tematu, bo nagle rodzi się nowy pomysł, który pasuje tematycznie do ciągniętego wcześniej cyklu. To kolejna z dobrych rzeczy związanych z seriami. Można pogrupować swoje prace tematycznie, przez co nabierają one nowych znaczeń, a działając w grupie, mają większą moc rażenia i stają się też bardziej wieloznaczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znudzenie cyklem dotyczy nie tylko mnie, ale i oglądających. Wielokrotnie zetknąłem się z reakcjami typu: to już się staje nudne, za długo wałkujesz temat itd., nawet w przypadkach, kiedy praca była jedną z lepszych i broniłaby się w oderwaniu od reszty. Taki jest niestety urok galerii internetowych. Userzy ciągle oczekują nowych podniet, jak by chodziło co najmniej o igrzyska olimpijskie. Mało komu chce się przystanąć na chwilę i podumać o tym, "co artysta chciał nam powiedzieć". Na szczęście są i tacy, którzy czasami widzą w moich pracach więcej, niż sam zamierzałem w nich zawrzeć. To kwestia wyobraźni, skojarzeń, wrażliwości i buk wie czego jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze jest ciągnąć kilka cykli równocześnie, albo na przemian. Raz kilka prac ze szczudlarzami, przerwa, parę martwych symboli, przeskok do samotnego drzewka i z powrotem do szczudlarzy. To urozmaica pracę, zmusza do trochę innego myślenia i odsuwa na bok nudę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszym sposobem odświeżenia umysłu byłoby przerwanie na jakiś czas robienia zdjęć i ich oglądania, ale jakoś nie mogę się na to zdecydować. Obrazy zawładnęły moją wyobraźnią, ciągle potrzebuję pożywki i inspiracji. Nie ma piękniejszych chwil (przynajmniej dla mnie), niż te, kiedy nagle doświadczam iluminacji i wpadam na fajny pomysł. Siedzenie przed kompem nie jest wtedy męką, ale czystą przyjemnością. Czego wszystkim życzę, bo nie ma większej frajdy, jak robienie tego, co się lubi. Tę frajdę da się potem wyczuć w skończonej pracy, tak myślę. Podobnie chyba rzecz ma się z muzyką. Jak słucham kolesi, o których wiem, że ćwiczą po 12 godzin na dobę i zasypiają z gitarą w łóżku, jestem w stanie ich zrozumieć. Tę pasję słychać w ich muzyce.&lt;br /&gt;Weźmy choćby takiego Kenny Wayne Shepherda. Drobny blondynek ze stratocasterem, a wycina na nim takiego blusiora, jakiego grałby Stevie Ray Vaughan, gdyby nie zginął w katastrofie śmigłowca. Pierwszy krążek nagrał w wieku 16 lat! Zakasował wszystkich starych wyjadaczy, swoim feelingiem, wyczuciem frazy i techniką. Wystarczy posłuchać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kMXu_ms-Fc8/TpHe0f5yztI/AAAAAAAAAPw/6JPMKwXGoRI/s1600/Kenny.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-kMXu_ms-Fc8/TpHe0f5yztI/AAAAAAAAAPw/6JPMKwXGoRI/s320/Kenny.jpg" width="319" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?2njnlcniwz0"&gt;Kenny Wayne Shepherd - Ledbetter Heights&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4964732628586948862?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4964732628586948862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/serio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4964732628586948862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4964732628586948862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/serio.html' title='Serio'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--o8A6U4HPYw/TpHfrpXP8wI/AAAAAAAAAP0/EfidQf5e-hA/s72-c/osiedle2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-8607318928309991404</id><published>2011-10-06T22:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T22:54:23.657+02:00</updated><title type='text'>Insider</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ixf4ZeQyY5U/To4VZZGtrtI/AAAAAAAAAPs/HfrS5O6l7ts/s1600/dynia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ixf4ZeQyY5U/To4VZZGtrtI/AAAAAAAAAPs/HfrS5O6l7ts/s320/dynia.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zaniedbałem ostatnio pisanie, co mnie trochę martwi i irytuje. Ostatecznie skrobnąć parę zdań dziennie to żadne halo. Ale mam usprawiedliwienie - ponad tydzień byłem chory. Zaraziłem się od Niny jakimś świństwem, które przytargała z przedszkola. Morda mi spuchła, kości bolały, zawaliło mi zatoki. Czułem się naprawdę podle. Najbardziej wkurzało mnie to, że nie mogłem pracować. Nie byłem w stanie się skupić, nie mówiąc o wykrzesaniu z siebie choć odrobiny kreatywności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, powoli przechodzi. Niby jestem zdrowy, ale trudno mi wrócić do dawnego rytmu. Zmuszam się do pracy, nawet kiedy nie idzie, choć wiem, że to bezcelowe. Bardziej, żeby uspokoić sumienie i nie wypaść z wprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowego materiału mam od cholery. Wydawało mi się, że tyle fajnych rzeczy zrobię, tymczasem nic, pustka. Coś tam kombinuję, wycinam, przygotowuję sobie tła, ale z poczuciem, że to jałowa robota. Dawno mi się taki stan nie przytrafił, cały czas mam nadzieję, że to przejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak by tego było mało, mam teraz istne spiętrzenie drobnych i drobniejszych spraw, które trzeba pozałatwiać, bo inaczej może być krucho. Parę drobiazgów przy samochodzie, przygotowania do wystawy w Kaliszu, domowe remonty. A tu jeszcze trzeba odpisywać na zagraniczne maile, czego nie znoszę, bo angielski znam średnio i zawsze odnoszę wrażenie, że wychodzę na jakiegoś przygłupa, który zdania poprawnie nie potrafi sklecić. Przed chwilą odpisałem Amerykance, która chce zrobić prezent chłopakowi i upatrzyła sobie jedno z moich zdjęć. Starałem się pisać jak najprościej, żeby a nuż nie popełnić jakiegoś durnego błędu, ale mimo wszystko stres pozostał. No nic, zobaczymy, może trochę kasy wpłynie zza oceanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham sobie anglojęzycznej muzyki, ale z Wysp Brytyjskich. Kapela nazywa się Amplifier i naprawdę zasługuje na uwagę. Konkretne, rockowe granie, melodyjne, ale nie banalne. Niedawno dowiedziałem się, że Dream Theater zaprosił ich w charakterze gości (nie supportu!) na trasę, mają też zagrać w Polsce. Ta muzyczka ma w sobie jakiś dziwny magnetyzm, mogę jej słuchać na okrągło. Dziwiłem się, że to mało znana grupa - sam trafiłem na nią przypadkiem - ale już chyba wiem dlaczego. Widziałem ich teledysk. Żenada totalna. Amatorszczyzna, taniocha i banał. Aż dziw, że kolesie o takiej wyobraźni, którą słychać w muzyce, nie potrafią zadbać o wizualną stronę swojego zespołu. Czasem lepiej tylko słuchać, żałuję, że musiałem to oglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZpRYpKZ_j6U/To4UfrK11GI/AAAAAAAAAPo/8N3UcHtr2tc/s1600/amplifierpackshotlc6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZpRYpKZ_j6U/To4UfrK11GI/AAAAAAAAAPo/8N3UcHtr2tc/s320/amplifierpackshotlc6.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Amplifier - Insider 2005 (129 MB, 2 części)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/187678969/AI.part1.rar"&gt;Amplifier - Insider 1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/187653432/AI.part2.rar"&gt;Amplifier - Insider 2&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-8607318928309991404?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/8607318928309991404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/insider.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8607318928309991404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8607318928309991404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/10/insider.html' title='Insider'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Ixf4ZeQyY5U/To4VZZGtrtI/AAAAAAAAAPs/HfrS5O6l7ts/s72-c/dynia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6276312262045268524</id><published>2011-09-27T18:27:00.001+02:00</published><updated>2011-09-27T18:30:03.646+02:00</updated><title type='text'>Rook</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vNwcFdwQd_A/ToH5S3uocGI/AAAAAAAAAPk/3ItEl3DJic0/s1600/IMG_6375.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-vNwcFdwQd_A/ToH5S3uocGI/AAAAAAAAAPk/3ItEl3DJic0/s320/IMG_6375.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Obrazy mają to do siebie, że zapadają w pamięć na długo. Nie bez kozery mówi się, że jeden obraz zastąpi tysiąc słów. Pamiętam wszystkie swoje prace i bez przechwałek powiem, że bezbłędnie rozpoznaję prace innych. Nawet takie, które widziałem dawno i tylko przez chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając parę dni temu jakiegoś amerykańskiego bloga poświęconego rockowi alternatywnemu, trafiłem na zestawienie 30 najlepszych albumów 2008 roku. Stylistycznie była tam straszliwa mieszanka. Koleś, który ułożył tę listę, kierował się - jak pisał - własnymi upodobaniami. Płyty folkowe wygrywały w rankingu z punkowymi, choć nieraz dziwiłem się, co mu strzeliło do łba przy takim wyborze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją uwagę przykuła okładka jednej z płyt, już nawet nie pamiętam, z którego miejsca. Postać z rozkrzyżowanymi ramionami, umiejscowioną centralnie w kadrze - obsiadły dziesiątki ptaków, na moje oko kruków. Mówię sobie: uuu, będzie pewnie niezły black metal. Zespół nazywał się Shearwater, a płyta - Rook. Nigdy wcześniej nie słyszałem tych nazw, ściągnąłem w ciemno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenie było kolosalne. Żaden tam black metal, bardziej postrockowe granie, proste, zbudowane na stopniowaniu napięcia i dynamice. Przedziwny wokalista, śpiewa falsetem, chociaż słychać w wielu momentach, że to świadome ograniczenie, wybór barwy i wysokości głosu do muzycznego tła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muza jest chropawa, nagrana bez zbędnych ozdobników. Cisza pomiędzy kolejnymi akordami fortepianu pięknie buduje klimat. Nasuwają się oczywiście przeróżne skojarzenia: a to Talk Talk ze swojego dojrzalszego okresu, a to The Tiger Lillies (przez ten falset), jednak krążek jest samoistną wartością, która hipnotyzuje od pierwszych do ostatnich dźwięków. Zajebiście przemyślana całość, narastająca z kawałka na kawałek, do przejmującego katharsis w moim ulubionym (już) utworze "The Snow Leopard". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszperałem w necie, żeby nadrobić zaległości w wiedzy. Shearwater to amerykański zespół, grający od prawie 10 lat. To nie są kolesie znikąd, ale doświadczeni muzycy, w tym też panna na basie. To chyba najlepsza ich płyta, w muzycznej encyklopedii Allmusic.com oceniona na 4,5 gwiazdki w skali pięciogwiazdkowej. Perkusista udziela się też w innych projektach, gra m.in. na nowych płytach legendarnego The Swans! Reasumując, sroce spod ogona nie wypadli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze polecam, idealna płyta na melancholijne jesienne wieczory.&lt;br /&gt;Tu link, żeby niepotrzebnie nie marnować czasu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/186877652/Rook.zip" id="alive_link" title="Name: Rook.zip Size: 63.51 MB (66598476 bytes)"&gt;Rook (2008)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g6NiASC0viA/ToH4j7xDWyI/AAAAAAAAAPg/Mzl1SpJrIE0/s1600/shearwater+rook.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-g6NiASC0viA/ToH4j7xDWyI/AAAAAAAAAPg/Mzl1SpJrIE0/s320/shearwater+rook.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6276312262045268524?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6276312262045268524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/rook.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6276312262045268524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6276312262045268524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/rook.html' title='Rook'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-vNwcFdwQd_A/ToH5S3uocGI/AAAAAAAAAPk/3ItEl3DJic0/s72-c/IMG_6375.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4542178522201281726</id><published>2011-09-09T11:28:00.000+02:00</published><updated>2011-09-09T11:28:55.867+02:00</updated><title type='text'>Niepamięć</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WAv3NnEkKbU/TmnbwDFyD_I/AAAAAAAAAPc/Rhz0GVb9JvI/s1600/willa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-WAv3NnEkKbU/TmnbwDFyD_I/AAAAAAAAAPc/Rhz0GVb9JvI/s320/willa.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia robi się po to, żeby uwiecznić jakąś szczególną chwilę lub miejsce - taka jest jedna z zalet fotografii. Dokumentuję życie swojej rodziny, jak chyba każdy posiadacz aparatu. Nie robię może tylu zdjęć albumowych, ile powinienem, bardziej skupiam się na materiałach do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłem, że kilka miejsc, które uwieczniłem w swoim najbliższym otoczeniu, odeszło już w niebyt (ale nie w niepamięć). Zniknęła niskopienna wierzba płacząca, którą wielokrotnie używałem w swoich montażach. Rosła za płotem, na podwórku sąsiada, który któregoś dnia uznał nagle, że trzeba ją wyciąć. Nie wiem, jakie były powody, drzewko wyglądało na zdrowe. Trudno, istnieje już tylko w mojej pamięci i na zdjęciach.&lt;br /&gt;Wczoraj zrobiłem kolejny montaż z jego udziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie sprawa wygląda z dwoma drewnianymi pomostami, które wiele razy fotografowałem, o różnych porach dnia i roku. Pierwszy był w Izbicy, nad jeziorem Łebsko. Jest tam takie malownicze miejsce, raptem pół kilometra od wsi. Idziesz piaszczystą dróżką, po lewej stawiki rybne, po prawej młode brzózki, i nagle wychodzisz na wielką, otwartą przestrzeń koło przystani. Za każdym razem ten ogrom robi wrażenie. Nic, tylko woda, wysepki z szuwarami i niebo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybacy, którzy cumują tam swoje łódki, postawili miniaturowy pomościk, który z roku na rok coraz bardziej się wykrzywiał, do tego stopnia, że niebezpiecznie było na nim stać w czasie wiatru. &lt;br /&gt;Już go nie ma. Pojechałem tam kilka miesięcy temu i coś mi nie grało w krajobrazie. No tak, pomost zniknął...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi z pomostów, większy, był niedaleko Łeby. Trzeba przejechać całe miasto i wjechać w las, na leśny parking. Po lewej stronie jest morze, Bałtyckie, po prawej jezioro, Sarbskie. Pojechaliśmy tam kiedyś w zimie, całą rodziną, z psem. Buli wszędzie musi być pierwszy. Wlazł na ten pomost i zjechał po roztopionym lodzie prościutko do wody. Szamotał się strasznie, nie dawał rady wdrapać się z powrotem, bo deski były śliskie. Wyciągnąłem go, nie bez problemów. W oczach miał najprawdziwszy strach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem ten pomost wyglądał gorzej, woda pochłaniała coraz większy obszar, aż w końcu ktoś doszedł do wniosku, że stanowi zagrożenie i go rozebrał. Teraz widać tylko pod wodą resztki konstrukcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z muzyką jest podobnie, płyty zostają, podczas gdy wykonawców już nie ma. Z sentymentalnych względów mógłbym wybrać Amy Winehouse, ale cały ten szum po jej śmierci mnie mierzi. Dlatego sięgnę po nieśmiertelnego Davisa. Ale nie żadne swingowe pitu-pitu, tylko zwariowaną, bluesowatą płytkę z udziałem Scofielda, którego bardzo lubię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Miles Davis - Star People (1983)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Yuf-DFjStPQ/TmnatWL6zZI/AAAAAAAAAPY/qlJ5VDZppvM/s1600/miles-davis-star-people.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Yuf-DFjStPQ/TmnatWL6zZI/AAAAAAAAAPY/qlJ5VDZppvM/s320/miles-davis-star-people.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/276226346/MPSDFlaVCG.rar"&gt;Miles Davis - Star People&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4542178522201281726?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4542178522201281726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/niepamiec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4542178522201281726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4542178522201281726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/niepamiec.html' title='Niepamięć'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WAv3NnEkKbU/TmnbwDFyD_I/AAAAAAAAAPc/Rhz0GVb9JvI/s72-c/willa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-9123853778619956005</id><published>2011-09-01T13:23:00.000+02:00</published><updated>2011-09-01T13:23:08.429+02:00</updated><title type='text'>Finisz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MYOMdfkdMkg/Tl9qO2BsOQI/AAAAAAAAAPM/VI10VTVzYlc/s1600/kanapa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-MYOMdfkdMkg/Tl9qO2BsOQI/AAAAAAAAAPM/VI10VTVzYlc/s320/kanapa.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Portale fotograficzne powinny doczekać się osobnej, obszernej monografii. Ich specyfika i różnorodność nie przestają mnie zadziwiać. Na jednym zdjęcie trafia do wyróżnionych na pierwszej stronie, na innym przemyka bez żadnego odzewu. To ma nawet swój urok, bo widzisz, jak różne są gusta i oczekiwania ludzi z różnych stron świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby uzyskać miarodajną ocenę swojej pracy, najlepiej pokazywać gdzie to tylko możliwe. To upierdliwa i czasochłonna robota, ale jeśli zależy ci na tym, żeby praca nie przeszła niezauważona, warto poświęcić jej trochę czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłem pewną prawidłowość: jak tylko przestaję wstawiać zdjęcia na któryś z portali, zaraz przychodzi z nich jakaś propozycja. Może to myślenie magiczne, ale jak coś zdarza się kilka razy, to nie może być przypadek. Tak było jakiś czas temu z photo.netem, niedawno zdarzyło mi się to z plfoto (drugi raz zresztą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może zbyt dużą wagę przykładam do tych wirtualnych światów i zbyt wiele emocji w nie pakuję... Z drugiej strony, gdyby to była tylko zabawa, niegroźne hobby, mógłbym to zlewać. Ale staram się żyć z fotografii. Im więcej osób zobaczy to, co robię, tym większa szansa, że moja praca znajdzie nabywców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polskie galerie to osobny temat. Wymiksowałem się już chyba z wszystkich. Zaczynałem na onephoto, ale po zmianie właściciela ten portal zszedł całkiem na psy. Miałem krótki romansik z Obiektywnymi, ale ignorancja kilku niedzielnych pstrykaczy tak mnie w końcu zirytowała, że skasowałem wszystkie zdjęcia z mocnym postanowieniem, że nigdy tam nie wrócę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem, chyba po roku. Było miło, sympatycznie, przez jakieś dwa miesiące, potem śpiewka się powtórzyła. Znowu kasacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Voal. Fajny portal był, kameralny, artistiszny, dopóki nie zalała go fala analogowców znudzonych innymi galeriami (albo takich, których z tych portali wywalono z hukiem). Zrobiło się nudno do kwadratu. &lt;br /&gt;Fotoferia? Śmiechu warta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na plfoto dobiłem do 500 zdjęć i zwinąłem manatki. Żenada jest, poziom spadł poniżej wszelkiego poziomu, wystarczy spojrzeć na zdjęcia z TOP-u. Raczej nie ma powrotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na facebooku ktoś postawił pytanie: który z polskich portali foto cię najbardziej irytuje? Optuję za opcją: wszystkie są do dupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja przygoda z polskimi galeriami dobiegła do finiszu, ale na szczęście jest wiele zagranicznych, gdzie o chamstwo raczej trudno, zawiści się raczej nie doświadczy, a jeśli już ktoś wykaże się niewiedzą, potrafi przeprosić i odrobić lekcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro finisz, to czas na finnish prog death metal. W oczekiwaniu na nową płytę Opeth, odkryłem fiński klon tej kapeli. Raczej nie naśladują Szwedów, idą tą samą drogą, z powodzeniem. Zespół nazywa się Ikuinen Kaamos, a wydana w zeszłym roku płyta zaskoczyła mnie do tego stopnia, że postanowiłem podzielić się nią z innymi.&lt;br /&gt;Wydawało mi się, że Opeth nie ma konkurencji, ale byłem w błędzie.&lt;br /&gt;Zresztą, posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ikuinen Kaamos - Fall of Icons (2010), 320 kbps, 124 MB&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cp2kujKAvwM/Tl9p0HIMOdI/AAAAAAAAAPI/jGYB0y4hmrU/s1600/IK-FOI-MAD006A-CD.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-cp2kujKAvwM/Tl9p0HIMOdI/AAAAAAAAAPI/jGYB0y4hmrU/s320/IK-FOI-MAD006A-CD.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hotfile.com/dl/30391695/1cb43cf/IK_MegaDed_mediaportal.ru.rar.html"&gt;Ikuinen Kaamos - Fall of Icons (2010)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-9123853778619956005?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/9123853778619956005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/finisz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/9123853778619956005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/9123853778619956005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/09/finisz.html' title='Finisz'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-MYOMdfkdMkg/Tl9qO2BsOQI/AAAAAAAAAPM/VI10VTVzYlc/s72-c/kanapa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-640267361898850528</id><published>2011-08-10T23:10:00.003+02:00</published><updated>2011-08-13T12:20:59.103+02:00</updated><title type='text'>Introligator</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pbyHLzdmqiQ/TkLyl3UCF7I/AAAAAAAAAPE/UvUE2tfDiWU/s1600/silos.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-pbyHLzdmqiQ/TkLyl3UCF7I/AAAAAAAAAPE/UvUE2tfDiWU/s320/silos.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Za rok, późnym latem, minie 20 lat od śmierci mojego ojca. Wczoraj były jego urodziny. Gdyby żył, skończyłby 76 lat. Za każdym razem, kiedy jestem na cmentarzu w Sieradzu, odwiedzam jego grób. To na swój sposób dziwne, bo nie był dla mnie nikim ważnym, przynajmniej w ostatnim okresie swojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie, kiedy chłopak ma ojca-autorytet. Ojca-guru, mentora, nauczyciela, który uczy go męskości, pokazuje, jak naprawić rower i w jaki sposób odnosić się do kobiet. Niestety, mój tego mnie nie nauczył, do wszystkiego musiałem dochodzić sam. Przez niego stałem się - jak to nazywam - introligatorem, czyli introwertykiem uciekającym w książki. Policzyłem kiedyś, że przeczytałem 9 tysięcy książek. Szukałem odpowiedzi, dlaczego jest, jaki jest i dlaczego tak mnie to wyprowadza z równowagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że znalazłem. Samotność i nuda, oto przyczyny jego upadku. Przeszedł wcześnie na emeryturę, a nie miał żadnego hobby, które mógłby kultywować na starość. Ani ogródeczka, ani wędkarstwa, ani dłubania w warsztacie. Pozostali mu tylko kumple od kieliszka i mecze w telewizji. Wystarczyło parę lat i pyk, po ptokach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkałem się w Sieradzu z Jarkiem, wielkim znawcą i miłośnikiem okolicznych nekropolii. Umówiliśmy się na plener przed sieradzkim cmentarzem, niezbyt może okazałym, ale za to malowniczym. Przyznam, że nigdy nie przyglądałem się nagrobkom w taki sposób, jak tym razem. Jest kilka przepięknych, starych rzeźb i pomników. Oczywiście Jarek znał je wszystkie. Umówił się ze mną chyba przez grzeczność (i żeby pogadać), bo nie zrobił ani jednego zdjęcia. Zresztą ma tam wszystko obcykane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Służył mi za swoistego przewodnika, pokazując smakowite kąski i detale architektoniczne. Dowiedziałem się, że niedaleko cmentarnego drewnianego kościółka z XV wieku jest mauretański grób w kształcie ściętej piramidy. Okazał się mało fotogeniczny, ale nie wiedziałem o nim, mimo że to moja rodzinna nekropolia.&lt;br /&gt;Zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć, z zamiarem wykorzystania ich w swoich montażach. Nadrabiam wakacyjne zaległości, nie mam teraz czasu na nowe prace, tym większą będę miał frajdę, kiedy w końcu coś zmontuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jarek starał się załatwić klucze do żydowskiego cmentarza w Zduńskiej Woli, o wiele bardziej atrakcyjnego i egzotycznego od sieradzkiego, niestety nie udało się. Sezon urlopowy, koleś od kluczy gdzieś wyjechał i do jego powrotu nie ma szans, żeby tam wejść (chyba że nielegalnie). Mieliśmy się wspólnie wybrać do Łodzi, na swoiste tournee po tamtejszych cmentarzach, ale okoliczności wybitnie temu nie sprzyjały. Jego ojciec wrócił właśnie ze szpitala, musiał się nim opiekować pod nieobecność matki. To, że udało mu się wykroić godzinkę na spotkanie ze mną, graniczyło niemal z cudem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie to, żebym był jakimś fanatykiem grobów i śmierci. Nigdy mnie ta tematyka nie fascynowała, do niedawna. Odkryłem, że te stare, zmurszałe i omszałe nagrobki mają ducha, którego brakuje współczesnym budowlom. Od razu mają klimat, stworzony wręcz do tego, żeby je kreatywnie wykorzystać. Póki co, odwiedziłem fotograficznie dopiero dwa cmentarze (Szczecin i Sieradz), a jest ich przecież masa. Niewyczerpane źródło inspiracji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grobowe klimaty kręcą mnie muzycznie, ale to już zupełnie inna bajka. Lubię oddać się mrocznemu nastrojowi (ostatecznie jestem Dark). Mam tego masę na dysku, aż ciężko było wybrać. W końcu padło na Antimatter, klimatyczną kapelę dawnego basisty Anathemy. Lubię jej słuchać, robię to dość często, szczególnie, kiedy aura jest taka, jak tego lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antimatter - Leaving Eden (2007)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GKi_DTYsNTw/TkLyTMJZOLI/AAAAAAAAAPA/wq6Fgx9FkAU/s1600/antimatter.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-GKi_DTYsNTw/TkLyTMJZOLI/AAAAAAAAAPA/wq6Fgx9FkAU/s320/antimatter.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A tu link do ściągnięcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/gxvJGWt" id="alive_link" title="Name: [2007] Leaving Eden.rar Size: 108.15 MB"&gt;Antimatter - Leaving Eden&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-640267361898850528?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/640267361898850528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/08/introligator.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/640267361898850528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/640267361898850528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/08/introligator.html' title='Introligator'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pbyHLzdmqiQ/TkLyl3UCF7I/AAAAAAAAAPE/UvUE2tfDiWU/s72-c/silos.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total><georss:featurename>Główczyce, Polska</georss:featurename><georss:point>54.6196499 17.37362859999996</georss:point><georss:box>28.5643259 -42.39199640000004 80.6749739 77.13925359999996</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6066782415107583217</id><published>2011-07-29T22:42:00.000+02:00</published><updated>2011-07-29T22:42:01.005+02:00</updated><title type='text'>Tribute</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lzwggTmN5aE/TjMax_-j39I/AAAAAAAAAO8/QCC-7lk6g9I/s1600/zyrafy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-lzwggTmN5aE/TjMax_-j39I/AAAAAAAAAO8/QCC-7lk6g9I/s320/zyrafy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trochę mnie irytuje, kiedy kolejna osoba - czy to na polskim, czy zagranicznym portalu - pisze pod moim zdjęciem, że kojarzy mu się z pracami Dalego. Niby to zaszczyt być porównywanym z mistrzem, problem w tym, że nie inspiruję się nikim, ani Dalim, ani Sralim. Takie skojarzenia świadczą co najwyżej o tym, że cokolwiek surrealistycznego, to od razu Dali. Prosta piłka. Tak jak w obiegowej opinii każdy obraz nierealistyczny to od razu Picasso.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się to zrozumieć, jakoś sobie zracjonalizować te zależności. No dobra: u mnie szczudlarze, wydłużone nogi, u Salvadora żyrafy na monstrualnie długich nogach. Skojarzenie niby słuszne, jak najbardziej na miejscu, z tym, że wystarczy zestawić obok siebie nasze prace, żeby od razu wychwycić różnice. Ja, nawet jeśli jadę w surrealizm, staram się przynajmniej zachować pozory realizmu (proporcje, światło, perspektywę itd.), Dali łamie te zasady bezlitośnie. Jestem pewien, że robił to świadomie, z premedytacją. Jego deformacje rzeczywistości były w pełni zamierzone, im dziwniejsze, tym chyba był z nich bardziej zadowolony.&lt;br /&gt;Popełniłem kiedyś - podpuszczony przez jakiegoś kolesia z plfoto - tribute to Dali. Bardziej, żeby udowodnić sobie, że potrafię, niż pokazać kolesiowi, że dam radę. Zrobiłem słonia na tyczkowatych nogach. Śmiechu było co niemiara (ja się mnie śmiałem), zaraz pojawiły się kolejne koncepcje, z kolorem, małym słoniątkiem i buk wie czym jeszcze. Dałem sobie spokój, szkoda czasu na takie pierdoły. Wiem, że potrafię, i to wystarczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na moje powiązania z Dalim zwróciła też uwagę dziennikarka z Mołdawii, przygotowując wywiad do jednego z tamtejszych miesięczników o fotografii. Odrobiła lekcje, jak to się mówi, zaskoczony byłem wnikliwością pytań, przez co też chętniej na nie odpowiadałem. Poruszyła sprawę drabin, które pojawiają się w moich pracach chyba częściej niż szczudlate słonie. Drabina to dla mnie symbol ambicji, rozwoju, dążenia do celu. Wydaje mi się, że to zrozumiały i oczywisty obraz, co obserwuję po komentarzach ludzi z zagranicy. Odczytują moje założenia idealnie. Wydaje mi się, że te archetypy powinny być właśnie najprostsze, przez co stają się uniwersalne. Jest oczywiście grono osób, które uważają, że jak coś jest zajebiście skomplikowane - do tego stopnia, że nie sposób tego ogarnąć - to na pewno musi być sztuka. Polaryzowałbym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z muzyką jest akurat odwrotnie - im prostsza, tym dalej jej do sztuki. Lubię łamańce, stylistyczne i gatunkowe wolty. Najlepszym przykładem będzie chyba tegoroczny krążek gitarzysty Nguyena Le. Płyta z coverami. Jak nie przepadam za takim towarem, zostałem rozłożony na łopatki i czynniki pierwsze. Są tu kawałki Led Zeppelin, Marleya, Wondera, Joplin, Beatlesów, a nawet stary hicior Iron Butterfly. Ale kurde, jak to jest zrobione! To prawdziwy tygiel kulturowy: wpływy wschodnie i zachodnie wymieszane ze smakiem, mistrzowsko wyprodukowane, zagrane i zaśpiewane. Naprawdę, prawdziwa muzyczna uczta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nguyen Le - Songs of Freedom (2011)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bCmoPLEjF68/TjMWS4cqbDI/AAAAAAAAAO4/qBakZ57cvJw/s1600/songs-of-freedom_nguyen-le-99901708356_ACT95062_600.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="315" src="http://4.bp.blogspot.com/-bCmoPLEjF68/TjMWS4cqbDI/AAAAAAAAAO4/qBakZ57cvJw/s320/songs-of-freedom_nguyen-le-99901708356_ACT95062_600.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/EXMfHCq"&gt;Nguyen Le 2011&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6066782415107583217?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6066782415107583217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/tribute.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6066782415107583217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6066782415107583217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/tribute.html' title='Tribute'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-lzwggTmN5aE/TjMax_-j39I/AAAAAAAAAO8/QCC-7lk6g9I/s72-c/zyrafy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3263455905676507364</id><published>2011-07-28T23:24:00.002+02:00</published><updated>2011-07-28T23:28:29.397+02:00</updated><title type='text'>Progres</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Wl_WK1_I6dQ/TjHTY5_4pzI/AAAAAAAAAO0/RiFuyJP2zTc/s1600/zberlina.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Wl_WK1_I6dQ/TjHTY5_4pzI/AAAAAAAAAO0/RiFuyJP2zTc/s320/zberlina.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W necie można już posłuchać nowego kawałka Opeth z planowanej na jesień płyty "Heritage". Jest co najmniej dziwny. Spodziewałem się zaostrzenia brzmienia, tymczasem brzmi to progresywnie, lajtowo. Oczywiście, może to być zmyła, ostatecznie trudno oceniać całą płytę po jednym utworze. Ale skoro wybrali ten właśnie utwór do promowania nowego wydawnictwa, musi chyba być reprezentatywny. Hmmmm...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem opory, czy w ogóle go słuchać (zawsze lepiej mieć niespodziankę), ale ciekawość zwyciężyła. Szału nie ma, nawet jakby lekki zawód. Kompozycyjnie bez rewelacji, za to produkcyjnie większa rewolucja. Złagodzone brzmienie, bardziej analogowe, archaiczne. Zdecydowanie mniejszy pogłos i przestery gitar, surowe bębny i wokal bez ozdobników. Może to i dobry kierunek, zobaczymy, jak to będzie wyglądać w całości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie Opeth zaczyna się właściwie od "Deliverance", czyli jakieś 10 lat temu. Wcześniejszych płyt nie trawię, mam wrażenie, że to tylko próbki, może i dopieszczone, ale jeszcze niedojrzałe. W ciągu tych dziesięciu lat Opeth wyraźnie się rozwinął, każdy kolejny album to był duży progres, żeby nie powiedzieć postęp. Dwie ostatnie studyjne płyty to klasa sama w sobie. W sumie - jeśli chodzi o tak zwany progresywny death metal - najpierw mamy Opeth, potem długo długo nic, aż w końcu tylko jacyś nieudolni epigoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż zdarzają się miłe zaskoczenia. Odkryłem niedawno (zdaje się, że na facebooku) australijską kapelę Be'lakor. Nawet nie wiem, jak się to czyta (Bilejka?). Nazwa pochodzi z jakiejś gry komputerowej, w sumie mało mnie to obchodzi. Dla fanów Opeth muzyka tego zespołu to może być niezły smakołyk, przynajmniej mnie dostarczył dużo pozytywnych doznań. Co my tu mamy? Długie kompozycje, kapitalną pracę gitar, odrobinkę patosu, srogi growl, melodyjne riffy i motoryczną jazdę na dwie stopy. Czegóż więcej trzeba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraziłem tą kapelą już parę osób. Wydała jak dotąd dopiero dwie płyty, ostatnią w zeszłym roku, i to ją polecam. Jest dojrzalsza, lepiej wyprodukowana i bardziej spójna niż debiut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Be'lakor - Stone's Reach (2010)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8ka3qvE3wvc/TjHQzMT1AHI/AAAAAAAAAOw/XzPz2ceiPGU/s1600/Belakor_Stones_Reach_700.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-8ka3qvE3wvc/TjHQzMT1AHI/AAAAAAAAAOw/XzPz2ceiPGU/s320/Belakor_Stones_Reach_700.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=7VAZLVBQ"&gt;Be'lakor 2010&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3263455905676507364?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3263455905676507364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/progres.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3263455905676507364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3263455905676507364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/progres.html' title='Progres'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Wl_WK1_I6dQ/TjHTY5_4pzI/AAAAAAAAAO0/RiFuyJP2zTc/s72-c/zberlina.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4291711575839009805</id><published>2011-07-20T00:10:00.000+02:00</published><updated>2011-07-20T00:10:24.030+02:00</updated><title type='text'>Dolmen Music</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KPGpwKu9vWE/TiYAFT-k-jI/AAAAAAAAAOY/rJO3D5q-DYs/s1600/memory.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-KPGpwKu9vWE/TiYAFT-k-jI/AAAAAAAAAOY/rJO3D5q-DYs/s320/memory.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jedną z tradycji żydowskich jest kładzenie kamyków na grobach. To symboliczny znak pamięci, bardzo prosty, a zarazem sugestywny. Kiedy o nim chwilę pomyślałem, zobaczyłem w wyobraźni mały kamienny obelisk z gwiazdą Dawida, a na nim ogromny, przytłaczający głaz - jako metaforyczny symbol zbiorowej pamięci. Dla oddania poczucia pustki i samotności widziałem tę mogiłę na rozleglej przestrzeni, z dala od ludzi i cywilizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z takim nastawieniem zacząłem realizować tę wizję. Kamienny pomnik wziąłem ze szczecińskiego cmentarza, tło to fragment wydm w Czołpinie (jakżeby inaczej?). Chmury wkleiłem z zupełnie innego zdjęcia, sprawdzając tylko, czy kierunek światła się zgadza. Pozostał do zrobienia głaz. Zamiast sfotografować jakiś prawdziwy kamulec, wyciąłem owalny fragment nagrobka, postrzępiłem mu brzegi i dorobiłem światłocień. Reszta to już tylko dopracowanie cieni, perspektywy i wybranie odpowiedniego kadru. W tym przypadku nie wchodził w grę żaden inny, tylko centralny. Pustka, spokój, śmierć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo podobała mi się pierwsza wersja tej pracy. Dopieszczone szczegóły, soczyste b-w, czytelna anegdota. Wrzuciłem na kilka portali, ale odzew był znikomy. Zastanawiałem się, z jakiego powodu. Przyjrzałem się ponownie tej pracy i doszedłem do wniosku, że najsłabszym elementem jest główny motyw, czyli ten przeklęty głaz. Wyglądał trochę sztucznie, jak fragment wygładzonego betonu. Niewiele myśląc, usiadłem raz jeszcze przed kompem i zrobiłem wszystko od nowa, tym razem z prawdziwym kamieniem. Efekt jest bardziej realistyczny i chyba lepszy niż poprzednio. Widać go u góry. Na jednym z portali jakiś facet uznał, że sfotografowałem rzeźbę upamiętniającą zmarłych Żydów, co w sumie było dla mnie największym komplementem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealnym nawiązaniem do motywu kamieni będzie niesamowita płyta amerykańskiej Żydówki Meredith Monk - "Dolmen Music". To poruszająca muzyczna podróż, opowiedziana językiem bez słów. Tylko ludzkie głosy z towarzyszeniem fortepianu, przestrzeń, cisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najważniejszą rzeczą są na tej płycie emocje. Artystce udało się za pomocą zupełnie abstrakcyjnych środków, melorecytacji, zabawy głosem i intonacją, stworzyć album ponadczasowy i ponad wszelkimi kategoriami. Włos się na głowie jeży, kiedy słucha się go w ciemnościach. To jest teatralne, obrazowe, przejmujące, piękne. Takiego albumu się nie zapomina. Dla mnie to jedna z najważniejszych płyt ostatnich kilkudziesięciu lat, kwintesencja ludzkiej kondycji. Usłyszysz tu wszystko: rozpacz, żal, radość, zdziwienie, smutek, strach. Niesamowita rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meredith Monk - Dolmen Music (1980), 113 MB&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wrxMSboUsi8/TiYAnxlz-kI/AAAAAAAAAOc/2Ra8BjlzADQ/s1600/dolmen.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-wrxMSboUsi8/TiYAnxlz-kI/AAAAAAAAAOc/2Ra8BjlzADQ/s320/dolmen.jpg" width="314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=HW6X74ZJ"&gt;Meredih Monk - Dolmen Music&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dolmeny to te ogromne głazy, jakie można zobaczyć np. w Stonehenge lub Carnac.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4291711575839009805?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4291711575839009805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/dolmen-music.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4291711575839009805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4291711575839009805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/dolmen-music.html' title='Dolmen Music'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-KPGpwKu9vWE/TiYAFT-k-jI/AAAAAAAAAOY/rJO3D5q-DYs/s72-c/memory.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1800947127058251786</id><published>2011-07-15T19:12:00.001+02:00</published><updated>2011-07-15T20:56:56.100+02:00</updated><title type='text'>Patria</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kvYR_NpQrxo/TiB0XkfuR_I/AAAAAAAAANc/WZ34DVejYdU/s1600/twierdza2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-kvYR_NpQrxo/TiB0XkfuR_I/AAAAAAAAANc/WZ34DVejYdU/s320/twierdza2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem patriotą. Urodziłem się w Polsce, tylko tyle. Nie miałem na to żadnego wpływu. Dobrze mi tu, bo myślę po polsku i z każdym mogę się dogadać. Jednak w stosunku do Polski i Polaków mam uczucia - jak to się mówi - ambiwalentne. Lubię język polski, zawsze wydawał mi się bogatszy od innych języków europejskich, bardziej plastyczny i wieloznaczny, co piszącemu stwarza nieograniczone wręcz możliwości. Wiem o tym, bo wydałem dwie książeczki z aforyzmami, w których bazowałem głównie na dwuznacznościach i idiomach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska mnie inspiruje, ale jako forma graficzna. Od dłuższego czasu mam lekkiego bzika na tle kształtu naszego kraju. Robiłem już Polskę jako kałużę, dziurę w murze, koronę drzewa. Parę dni temu wysmażyłem taki oto obrazek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często mi się tak zdarza, że zaczynam realizować jakiś pomysł, a efekt końcowy jest zupełnie inny od zamierzonego, bo nagle inny, lepszy pomysł wpada mi do głowy w trakcie pracy. Tak było i tym razem. Z tej betonowej ruiny zamierzałem stworzyć ciągnący się po horyzont krajobraz. Ot, taka postindustrialna wizja. Wyszło coś zupełnie innego, ale pewnie kiedyś wrócę do tamtej koncepcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znoszę typowo polskiej zawiści, zaściankowości, tego całego zapatrzenia się na Zachód i tępego naśladownictwa. W fotografii jakoś dajemy jeszcze radę, ale w muzyce? No weź na ten przykład taki polski rap, po prostu porażka. Polskie reggae? - Śmiech na sali. Albo blues po polsku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynie metalowcy robią swoje, nie małpując innych kapel. W wielu przypadkach to oni wyznaczają kanony dla reszty świata. Pisałem już o paru rodzimych kapelach, znanych i mniej znanych. Polska to prawdziwe zagłębie, ciągle natrafiam na kapitalnych wymiataczy, o których nie trąbi się w mediach, a moim zdaniem warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy na przykład lubelski Deivos. Na koncie dwie studyjne płyty, wydane w czteroletnim odstępie. Najnowszy krążek, z zeszłego roku, wprawił mnie w niemałe osłupienie. Polski zespół, o którym słowa nie słyszałem, wycina taki death metal, że wielu Skandynawów mogłoby się uczyć. Szaleńcze tempa (kapitalny bębniarz - robi śmieszne ozdobniki na krowim dzwonku), precyzja, świeże pomysły, motoryczność, zwariowane solówki, oryginalna produkcja - to wszystko składa się na obraz kapeli, która niedługo trafi do ekstraklasy. Chłopaki po prostu robią swoje, nie grają podobnie do żadnego ze znanych mi zespołów zachodnich, i bardzo dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Deivos - Gospel of Maggots (2010), 320kbps, 101 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LIarvwhPaTE/TiB0IeB9a4I/AAAAAAAAANY/0r-EEWONxyQ/s1600/Cover.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-LIarvwhPaTE/TiB0IeB9a4I/AAAAAAAAANY/0r-EEWONxyQ/s320/Cover.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=6GX7CSNX"&gt;Deivos 2010&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1800947127058251786?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1800947127058251786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/patria.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1800947127058251786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1800947127058251786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/patria.html' title='Patria'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kvYR_NpQrxo/TiB0XkfuR_I/AAAAAAAAANc/WZ34DVejYdU/s72-c/twierdza2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1181964803638842080</id><published>2011-07-13T22:40:00.001+02:00</published><updated>2011-07-17T14:19:34.665+02:00</updated><title type='text'>Pentagram</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GRk6VNhgBiU/Th4Ch42EYHI/AAAAAAAAANU/75fpvyIlHPc/s1600/satan.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-GRk6VNhgBiU/Th4Ch42EYHI/AAAAAAAAANU/75fpvyIlHPc/s320/satan.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;O satanizmie dzisiaj będzie, w nawiązaniu do powstającego cyklu z symbolami w roli głównej. Niestety, ogólne pojęcie o nim jest mniej więcej takie, jak o chrześcijaństwie. Ilu Polaków, zdeklarowanych katolików, chodzących regularnie do kościoła, czytało Biblię? Z tych, których znam, naprawdę niewielu. &lt;br /&gt;Satanizm to stosunkowo młoda ideologia, choć oczywiście szatan istnieje od zawsze, jak Bóg. Tyle na ten temat można wyczytać w Biblii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anton Szandor La Vey napisał i wydał w 1969 roku Biblię Szatana. Czytałem. Pracując jako dziennikarz musiałem znać takie książki. Kilkanaście lat temu, w Pabianicach, załatwiałem jakieś sprawy redakcyjne w jednej z księgarni. Zobaczyłem na półce Biblię Szatana, czarną niedużą książkę z charakterystycznym pentagramem na okładce. Wspomniałem o tym naczelnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To wracaj i kup! - zapaliła się. - Przyda się w gazecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miała istnego hopla na tle spraw religijnych. Wcześniej pracowała w katolickim liceum, ale wyleciała stamtąd z hukiem, niestety nie wiem, z jakiego powodu. Mogę się tylko domyślać, że była niezła chryja, bo nikt nie śmiał przy niej poruszać tego tematu. Ze szkoły została jej fiksacja katolicka. Jakikolwiek temat związany z Kościołem lub księżmi od razu przejmowała i bezlitośnie drążyła. Czasem przeginała, upierając się, żeby na pierwszej stronie znalazł się jakiś tekst o aferze w środowisku kościelnym, nawet jeśli była to tylko ciekawostka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nieważne, znowu w dygresje się wdaję, a miało być o szatanie. Przeczytałem tę czarną książkę, nie całą, przyznaję bez bicia. Opuściłem ostatnią, piątą część, całkowicie poświęconą inwokacjom do diabła. Ale wcześniejsze cztery okazały się bardzo ciekawe. Uderzyło mnie to, że LaVey pisze niezwykle prosto i klarownie, nie wdając się w żaden patos czy filozoficzne meandry. To w sumie nowatorskie spojrzenie na współczesnego człowieka, skoncentrowanego na przyjemnościach, rozdartego, samotnego. &lt;br /&gt;Bardzo ciekawa książka psychologiczna, polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłem muzycznym nie może być nic innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Satyricon - Now, diabolical (2006), 101 MB&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hneDZq7QGe8/Th4B6rUJliI/AAAAAAAAANQ/DC1ZgX_DT4M/s1600/Satyricon-Now-Diabolical-fr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-hneDZq7QGe8/Th4B6rUJliI/AAAAAAAAANQ/DC1ZgX_DT4M/s320/Satyricon-Now-Diabolical-fr.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?tnzymtkniyt"&gt;Satyricon 2006&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1181964803638842080?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1181964803638842080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/pentagram.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1181964803638842080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1181964803638842080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/pentagram.html' title='Pentagram'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-GRk6VNhgBiU/Th4Ch42EYHI/AAAAAAAAANU/75fpvyIlHPc/s72-c/satan.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5123925128450372578</id><published>2011-07-12T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-07-12T22:34:15.301+02:00</updated><title type='text'>Stone</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5PBdD8-xuD0/Thyu5sw-oDI/AAAAAAAAANM/Akbub8xOIUw/s1600/postument.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-5PBdD8-xuD0/Thyu5sw-oDI/AAAAAAAAANM/Akbub8xOIUw/s320/postument.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mam w Sieradzu kolegę, Jarka Rybczyńskiego, bardzo zdolnego fotografa analogowego, który zadziwił mnie tym, że też robi fotomontaże, tyle że pod powiększalnikiem. Bywa, że siedzi nad jedną pracą dwa tygodnie. Efekty są powalające. Niestety, ciągle brakuje mu czasu (jest prawnikiem sieradzkiej mleczarni), a chciałby poświęcić się temu zajęciu bardziej. Każdą wolną chwilę spędza w ciemni, a żeby zupełnie nie zwariować od oparów chemii i braku światła, urządza sobie wielokilometrowe wycieczki rowerowe. Oczywiście samotne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest nieprzejednanym ortodoksem, używa tylko średnioformatowego Kieva, choć ma cyfraka Canona, całkiem niezłego zresztą. Ale kiedyś wymiękł. Zadzwonił i powiedział, że chce porozmawiać, bo ma do mnie sprawę. Nie mógł przez telefon, to nie w jego stylu. Przyjechał na tym swoim śmiesznym składaczku, usiadł, westchnął i wyszeptał: Klimas, naucz mnie fotoszopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem w szoku. Święcie wierzyłem, że jest śmiertelnym wrogiem obróbki i jakiejkolwiek ingerencji w zdjęcie, ale wyjaśnił mi, że brak czasu nie pozwala mu robić więcej, a nie wszystko się da zrobić metodą maskowania i selektywnych naświetleń. Krótko mówiąc, brakuje mu precyzji w tych jego montażach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie parsknąłem śmiechem. Tia, Jarek i brak precyzji... Widziałem większość jego prac, patrząc na niektóre z nich nie mogłem wprost uwierzyć, że powstały bez udziału komputera. Na zbiorczej wystawie naszej nieformalnej grupy fotograficznej pokazał kiedyś cykl martwych natur ze szkłem. No kurwa, po prostu szczena opadała. Wszyscy przystawali przy tych zdjęciach i oglądali je z niedowierzaniem i zachwytem, z nosami przyklejonymi do szyb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jarek przyjechał do mnie z dużą teką. Myślałem, że wraca z pracy z jakimiś dokumentami, tymczasem w środku były dwa wielkoformatowe fotomontaże. Chciał, żebym je zeskanował i wyretuszował w szopie, bo on już nie ma sił ani cierpliwości. Zgodziłem się. Siedział za moimi plecami i co jakiś czas nerwowo chichotał, widząc, jakie sztuki można zrobić ze zdjęciem. Opowiadał, że czasami wybiera się z aparatem na łódzkie cmentarze, gdzie szuka motywów i inspiracji. Obie te prace powstały z fotografii zrobionych właśnie tam. Próbowałem policzyć ilość elementów na pierwszej.&lt;br /&gt;- Czternaście - zawyrokowałem.&lt;br /&gt;Uśmiechnął się tylko i dopiero po dłuższej chwili wyszeptał: dwadzieścia dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga była jeszcze lepsza. W architektonicznym łuku porośniętym bluszczem stała figura kobiety. W tle ciągnęła się aleja dębów, z malowniczą ławeczką pod jednym z drzew. Na pierwszym planie popękane schody z plamkami słońca. Całość dopieszczona, estetyczna, w klimacie prac Grottgera, a nawet Friedricha. Gdyby pokazał to zdjęcie na którymś z portali, ludzie by się posikali z wrażenia. Ale nie pokaże, bo nie lubi internetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzmysłowiłem sobie, że trochę się zainspirowałem cmentarnymi wyprawami Jarka. Podczas niedawnego pobytu w Szczecinie mepooh z baktrianem zabrali mnie do tamtejszej nekropolii, ponoć jednej z największych w tej części Europy. Głównym celem był fragment z niemieckimi nagrobkami, często sprzed wieku. Nie robi się teraz takich pomników. Większość z nich obfociłem z wszystkich możliwych stron, z zamiarem wykorzystania do wklejek. Powyżej jeden z owoców mojej pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro mowa o kamiennych nagrobkach, to warto by było nawiązać jakimś stoner rockiem. To trochę eklektyczny kierunek, żywiący się padliną sprzed ćwierćwiecza, ale czasami trafi się na perełkę, w miarę oryginalną (o ile to możliwe) i miłą w odbiorze. Tak jest w tym przypadku.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Clutch - Blast Tyrant, 2004, 118 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z0GJs-21HOE/ThyulWze8OI/AAAAAAAAANI/7-8fdokeDa4/s1600/Clutch-BlastTyrant.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z0GJs-21HOE/ThyulWze8OI/AAAAAAAAANI/7-8fdokeDa4/s320/Clutch-BlastTyrant.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://filesonic.com/file/1418642851/Clutch-BlastTyrant2004.rar"&gt;Clutch - Blast Tyrant&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5123925128450372578?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5123925128450372578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/stone.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5123925128450372578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5123925128450372578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/stone.html' title='Stone'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5PBdD8-xuD0/Thyu5sw-oDI/AAAAAAAAANM/Akbub8xOIUw/s72-c/postument.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1609196730258672829</id><published>2011-07-11T22:30:00.000+02:00</published><updated>2011-07-11T22:30:33.314+02:00</updated><title type='text'>Esperanto</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-db0BLrHW2Ms/ThtcV879ACI/AAAAAAAAANE/aAQZqwVu1dk/s1600/neofascism.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-db0BLrHW2Ms/ThtcV879ACI/AAAAAAAAANE/aAQZqwVu1dk/s320/neofascism.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam nowy cykl. O fanatyzmie. O ślepocie religijnej i politycznej. O kurczowym trzymaniu się przekonań, przywiązaniu do symboli. Będę bazował na graficznych symbolach, piktogramach, a nawet rozpoznawalnych logach. Nie zamierzam w żadnym razie oceniać niczyich wierzeń ani przekonań, wartościować ich ani ośmieszać, chcę raczej zwrócić uwagę, jak wielkie znaczenie w naszym życiu mają symbole. Pełnią właściwie rolę obrazkowego esperanto, zrozumiałego na całym świecie, bez konieczności poznawania jakiegokolwiek obcego języka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych symboli jest w sumie bez liku, na razie wykorzystałem cztery z nich, trudno powiedzieć, jak długi zrodzi się z tego cykl. Mam jeszcze pomysły na co najmniej kilka, na razie nie myślę, w jakim kierunku się ta historia rozwinie. Znając życie, w nieprzewidywalnym, i to jest właśnie najfajniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł to był błysk, zainspirowany sformułowaniem: trzymać się czegoś kurczowo. Jako oczywisty symbol trzymania wykorzystałem dłonie&amp;nbsp; (pozował Gucio, który specjalnie do sesji wyszorował i obciął paznokcie). Na pierwszy ogień poszli neonaziści. Na dobrą sprawę mogłem ten pomysł zrealizować całkowicie fotograficznie, bez wklejek i montaży, wystarczyło wyciąć ten faszystowski krzyż z tektury, wolałem jednak zrobić to po swojemu. Daje mi to większą satysfakcję, poza tym mam wrażenie, że bardziej w ten sposób kontroluję sytuację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałem oczywiście o swastyce, przyjdzie i na nią czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się obawiam, że mogą pojawić się jakieś kontrowersje, kiedy na przykład wrzucę jakiś islamski albo żydowski symbol, ale mam to gdzieś. Nie chodzi mi w żadnym wypadku o to, żeby kogokolwiek obrażać. Raczej, by sprowokować go do refleksji i szerszego spojrzenia na - w sumie - uproszczone obrazki, dzięki którym łatwiej nam się komunikować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta symboliczna zwięzłość jest zajebista, choćby wtedy, kiedy szukamy na dworcu WC, ale jednocześnie może prowadzić do poważnych nieporozumień. Jak każdy język, symbole mogą zostać różnie zinterpretowane. Staram się w tym przypadku unikać dwuznaczności, zestawienie mocnego znaku graficznego i rąk ma już wystarczająco mocny wydźwięk. Bardzo jestem ciekaw odbioru tego cyklu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to tyle fotograficznych nowości. Za to muzycznie bez zmian. Death i black metal rządzą, ustępując czasem miejsca jakimś lżejszym muzom. Matalowcy dobrze znają siłę symbolu. Wiele okładek - szczególnie blackowych - to gra obrazem i nastrojem. Pogrzebałem trochę na dysku, żeby znaleźć jakąś korespondującą z moim kwadratem, ale niespecjalnie mi się udało. Dominują jakieś szatany, głowy kozłów albo rozkraczone, torturowane panienki, a nie o takie nawiązanie mi chodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-98qv0PC6Cgg/ThtcHEPj2cI/AAAAAAAAANA/2pvoBwegCq0/s1600/ritual.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-98qv0PC6Cgg/ThtcHEPj2cI/AAAAAAAAANA/2pvoBwegCq0/s320/ritual.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;No to wrzucę najnowszy krążek The Black Dahlia Murder. Muzycznie bez rewolucji, płytka stanowi naturalną konsekwencję dwóch poprzednich, choć wciąż na wysokim poziomie, a i graficznie niczego sobie. Naćkali tam symboli, jak w jakiejś buddyjskiej mandali, ale całość jest oryginalna i miła dla oka.&lt;br /&gt;No taki deathcore to ja lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Black Dahlia Murder - "Ritual" (2011), 320kbps, 104 MB&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://letitbit.net/download/5028.ca8c67c6acf99722/TBDM.Ritual11.rar.html"&gt;Ritual&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1609196730258672829?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1609196730258672829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/esperanto.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1609196730258672829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1609196730258672829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/esperanto.html' title='Esperanto'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-db0BLrHW2Ms/ThtcV879ACI/AAAAAAAAANE/aAQZqwVu1dk/s72-c/neofascism.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3792905671774535214</id><published>2011-07-07T00:24:00.001+02:00</published><updated>2011-07-07T09:07:17.113+02:00</updated><title type='text'>Stupor</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9Mkwv5_KImM/ThTfBzBKT5I/AAAAAAAAAM4/IrE1Lj64Hu4/s1600/meeting.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-9Mkwv5_KImM/ThTfBzBKT5I/AAAAAAAAAM4/IrE1Lj64Hu4/s320/meeting.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało mi się, że wykorzystałem już wszystkich szczudlarzy, tymczasem - przeglądając zdjęcia na płytach - odkryłem jeszcze kilku. Tym sposobem cykl czarno-białych kwadratów z kolesiami w długich nogawkach zapewne się rozrośnie. Wrzucam teraz pierwszą z nowych prac, którą musiałem niestety robić dwa razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem zapominam o tym, żeby zapisywać robotę w trakcie, a potem mam nauczkę. Siedziałem nad tym dobre pięć godzin, kiedy nagle na sekundkę zgasło światło. Oczywiście wyłączył się komputer i cała misterna konstrukcja odeszła w niebyt. Komputerowcy mówią: kto nie save'uje, ten potem żałuje.&lt;br /&gt;Nie pierwszy raz mi się to zdarzyło, więc poprzeklinałem trochę i zasiadłem ponownie do pracy. Początkowo zrobiłem wersję kolorową, ale jakoś nie mogłem się do niej przekonać, więc przerobiłem na b-w. To logiczna kontynuacja serii, nie ma co wydziwiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, choć ostatnio coraz rzadziej, że jakaś płyta trafi mnie tak, że zastygam w prawdziwym stuporze i chłonę dźwięki jak gąbka. Coś mnie ostatnio wzięło na black metal. Dużo tego mam na dysku, zapas na dobre parę dni. Włączyłem Benighted in Sodom, które  zacząłem kiedyś słuchać, ale coś mi przerwało i nie miałem później okazji wrócić do tej płyty. Tegoroczny krążek "Reverse Baptism" zaczyna się jak jakieś stare, niepublikowane nagranie The Cure. Gitarki z chorusami, bluesowy podział na sześć ósmych, duży pogłos, wolny, hipnotyzujący rytm - taki mniej więcej klimat. Kawałek powoli się zagęszcza, a trwa ponad 8 minut, więc ma czas. Wokal wchodzi dopiero w połowie (podobny patent jak u Cure'ów), i wtedy robi się naprawdę blackowo. Zostają chorusy, ale w sukurs przychodzą im przesterowane, brzęczące gitarki i kapitalny, jeżący włos na głowie wokal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oniemiałem. Podgłośniłem dźwięk w słuchawkach, podparłem brodę na dłoniach i na dobre 15 minut zniknąłem z tego świata. Co za płyta! Jak trochę doszedłem do siebie, zerknąłem do nieocenionej Encyklopedii Metalu, żeby zobaczyć, co to za goście. Amerykanie z Florydy, grają dopiero od 7 lat, ale wypuścili już kilkanaście płyt, w tym roku aż trzy, w tym jedną podwójną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko się zdarza, żebym czytał teksty metalowych kapel, ale w tym przypadku zrobiłem wyjątek. Co mnie do tego skłoniło? W każdej recenzji kolesie cytowali fragmenty piosenek. Mój angielski nie jest najlepszy, ale na tyle dobry, że większość z nich zrozumiałem. Proste frazy, bez udziwnień, ale naładowane emocjami. Całkiem dobra poezja, poruszająca odwieczne tematy samotności, cierpienia, bólu, bez zbędnego patosu. W zestawieniu z tą hipnotyczną muzą robią naprawdę duże wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracując nad zdjęciem, przesłuchałem ten album trzykrotnie. Ani przez chwilę się nie nudziłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Benighted in Sodom - "Reverse Baptism" 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VdhG7TU8vN0/ThTfSB1nS4I/AAAAAAAAAM8/-ZYQn3rD2a0/s1600/benighted.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-VdhG7TU8vN0/ThTfSB1nS4I/AAAAAAAAAM8/-ZYQn3rD2a0/s320/benighted.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/en/files/1vw8qvcfv" id="alive_link" title="name: Benighted_In_Sodom_-_Reverse_Baptism_(2011)-320kbps.rar  size: 144.55 MB"&gt;Benighted in Sodom - Reverse Baptism&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Rzeczywiście chyba w jakiś stupor zapadłem. Nie doczytałem - Benighted in Sodom to nie kapela, a jeden człowiek, Matron Thorn. Koleś gra na wszystkich instrumentach, pisze teksty i śpiewa. O.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3792905671774535214?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3792905671774535214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/stupor.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3792905671774535214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3792905671774535214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/stupor.html' title='Stupor'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9Mkwv5_KImM/ThTfBzBKT5I/AAAAAAAAAM4/IrE1Lj64Hu4/s72-c/meeting.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1282119359425653216</id><published>2011-07-05T21:10:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T21:10:15.222+02:00</updated><title type='text'>Księciunio</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UIbsTn-JrVU/ThNg11yiL2I/AAAAAAAAAM0/EPOL1WibQ9M/s1600/carnival.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-UIbsTn-JrVU/ThNg11yiL2I/AAAAAAAAAM0/EPOL1WibQ9M/s320/carnival.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Byłem na Prinsie. Czekałem na ten koncert lata całe, i w końcu się doczekałem. Jechałem bez żadnego nastawienia, gotowy chłonąć wszystko, co Księciunio zapoda. Nie zabrałem aparatu, żeby sobie głowy nie zaprzątać zdjęciami, zresztą był zakaz fotografowania i wnoszenia na teren wszystkiego z matrycą większą niż 5 megapikseli. Bilet zamieniłem przy wejściu na opaskę, musiałem niestety zostawić na bramce litrowy sok bananowy, bo organizatorzy zezwalali tylko na 200 ml. Kurde, cały wieczór o suchym pysku - pojechałem samochodem, tak że piwo nie wchodziło w grę (chociaż strzeliłem sobie małe, do północy zdążyło wyparować).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prince postawił na energię i rytm. Zaczął z kopytem, wcale nie funkowo, bardziej było to ciężkie dicho, ale w jego wykonaniu do strawienia. Wypierdzielił niesamowitą solówę na fioletowym stratocasterze i nie spuszczał z tonu aż do końca. Mówi się, że jest najbardziej chimerycznym artystą koncertowym, potrafi przerwać występ w połowie albo - co gorsza - w ostatniej chwili go odwołać. Bywa, że gra nawet 3-godzinne sety, więc wszyscy ciekawi byliśmy, co pokaże i jak długo będzie na scenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożyczyłem od Gucia lornetkę, ale okazało się, że całkiem niepotrzebnie, bo przy głównej scenie były wielkie telebimy. Ludzi morze, co szczególnie widać było, kiedy kamera pokazywała tłum od strony sceny. Słyszałem niemiecki, angielski, widziałem nawet jakichś Japończyków. Parę razy poczułem unoszący się w&amp;nbsp; powietrzu zapach trawy. No, zapalić i zobaczyć Prince'a - bezcenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem wcześniej parę jego koncertów na wideo, wiedziałem więc mniej więcej, czego się spodziewać. Przebieranki, szpagaty na scenie, wizualizacje w tle i granie na czym popadnie. A tu nic z tych rzeczy. Facio ma już swoje lata, ale chyba nie o wiek chodzi, tylko o jego podejście do koncertów. Najważniejsza ma być muzyka, a nie cała otoczka. Zresztą pod koniec występu powiedział: "Real music from real musicians", jakby chciał dać prztyczka w nos tym wszystkim gwiazdkom, których kariera zaczęła się na Youtubie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grał w jednym, złocistym wdzianku, gitary nie zmieniał, tła na telebimach były uproszczone, graficzne, za to wokalnie pokazał prawdziwą klasę. Wszystko czyściutko, w punkt, z wyczuciem i smakiem. Wiele razy zapiszczał po swojemu, ale więcej razy powtarzał słowo "Poland". Widać było, że trochę zaskoczony jest ilością ludzi, a jeszcze bardziej tym, że znaliśmy jego piosenki i śpiewaliśmy razem z nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mały dyktator, rządził tłumem od początku. Publika wykonywała bez mrugnięcia okiem wszystkie polecenia: klaskanie, unoszenie rąk do góry, machanie nimi, skakanie. Po prostu urządził plenerowe party na kilkadziesiąt tysięcy ludzi (mówi się o 80 tysiącach), megaimprezę opartą na funku, soulu, rocku i disco, która zamieniła się w prawdziwe murzyńskie święto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wszystkim ręce i gardło miałem obolałe. Kluczowe momenty to oczywiście "Purple Rain", w którym wystrzeliło w niebo fioletowe konfetti, "Nothing Compares 2 U" i "Kiss". Zagrał dużo numerów właśnie z "Purple Rain", ale np. żadnego z "Musicology", czym byłem trochę zawiedziony. Ale za to sprawił mi miłą niespodziankę, śpiewając zupełnie niekoncertową balladę "Sometimes it's snow in April" ze ścieżki dźwiękowej "Parade" (bardzo lubię ten kawałek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam lekki niedosyt, bo repertuar dobrał co najmniej dziwny, dużo starych piosenek, łącznie z "Controversy" z 1981 roku. Lepszy jednak niedosyt niż przesyt.&lt;br /&gt;Mam dziwne przeczucie, że Prince jeszcze do nas przyjedzie, tak bardzo mu się podobało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałem po koncercie chyba z pięć recenzji, jedna gorsza od drugiej. Jednak, kurwa, kultura słowa zanika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Cóż można innego zapodać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prince - Come, 1994 (FLAC w dwóch częściach, 353MB)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GEQA_khyLFE/ThNfikZIalI/AAAAAAAAAMw/KV-qyncVW0c/s1600/Prince+-+Come.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-GEQA_khyLFE/ThNfikZIalI/AAAAAAAAAMw/KV-qyncVW0c/s320/Prince+-+Come.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=PY4WFYYX"&gt;Come cz.1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=ZBCAII04"&gt;Come cz.2&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1282119359425653216?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1282119359425653216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/ksieciunio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1282119359425653216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1282119359425653216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/ksieciunio.html' title='Księciunio'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UIbsTn-JrVU/ThNg11yiL2I/AAAAAAAAAM0/EPOL1WibQ9M/s72-c/carnival.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1446333739524945556</id><published>2011-07-02T14:47:00.000+02:00</published><updated>2011-07-02T14:47:08.714+02:00</updated><title type='text'>Zmywarka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pt3O_VJH_A4/Tg8SOCY5ZuI/AAAAAAAAAMs/JyNuw91y1E4/s1600/solnice.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pt3O_VJH_A4/Tg8SOCY5ZuI/AAAAAAAAAMs/JyNuw91y1E4/s320/solnice.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Odezwał się do mnie Wiciu, dawny kumpel z Sieradza. Kilka lat pracował z żoną w Irlandii, niedawno wrócili, kupili mieszkanie w bliźniaku pod Poznaniem. Mają 6-letnią córkę, żyje im się dobrze, dostatnio, oboje dobrze zarabiają. Magda nadal pracuje w Irlandii, jest pielęgniarką. Leci tam na parę tygodni, potem tyle samo jest w Polsce. Dziwne rozwiązanie, ale widocznie im odpowiada. Wiciu też w sumie pracuje w irlandzkiej firmie, tyle że tu, w kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urządzili się całkiem nieźle, mieszkanie jest przestronne, mają kawałek ogródeczka, garaż i duży balkon. Brakowało tylko czegoś na ścianie. W związku z czym Wiciu zaproponował, że kupi ode mnie jedno zdjęcie. Chciał duży, metrowy wydruk, limitowaną edycję na wyłączność. Mówiąc po ludzku, po wydrukowaniu oryginał miał wylądować w koszu, żeby nikt inny czasami go nie wykorzystał. Spoko, taki układ mi odpowiadał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze do Sieradza odwiedziliśmy ich całą rodziną. Dziewczynki bawiły się razem, choć osobno, my tymczasem spijaliśmy kawę po sutym obiedzie. Nieśmiało poruszyłem temat zdjęcia, bo wcześniej jakoś nie mogliśmy się w tej kwestii dogadać, ani na gg, ani telefonicznie. Wiciu postawił sprawę jasno: wiesz, wysiada nam zmywarka, muszę jeszcze z Magdą porozmawiać, ale na razie się wstrzymamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat upadł. Nie naciskałem, licząc na to, że może sam się odezwie, jak już przyzwyczają się do nowej zmywarki, a pusta ściana zacznie ponownie ich kłuć w oczy.&lt;br /&gt;No i odezwał się wczoraj wieczorem. Magda jest w drugiej ciąży, właśnie czekają na USG, to piąty miesiąc, więc będzie wiadomo, czy chłopak, czy dziewczyna. Chwilę pogadaliśmy, gratulowałem mu kolejnego potomka, po czym musiał szybko kończyć, bo właśnie wchodzą do gabinetu.&lt;br /&gt;Za chwilę pisze na gg: dziewczynka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Wiciem dzielimy się naszymi muzycznymi fascynacjami. Wychowany na rocku, nadal lubi mocne brzmienia, choć przez ostatnie parę lat mocno drążył temat ambientu. Próbował mnie przekonywać do swoich ulubionych płyt i wykonawców, ale z mizernym skutkiem. Za to mnie udało się zarazić go Enslaved. Trochę się krzywił na początku, ale polubił. W zeszłym roku ukazała się ich płyta "Axioma Ethica Odini", chyba najlepsza w dorobku. Był czas, że słuchałem jej po parę razy dziennie. Nadal chętnie zapuszczam, jak chcę trochę doładowania z lekką szczyptą patosu. Zajebisty black metal, motoryczny, z wpadającymi w ucho melodiami. Chyba jedna z lepszych płyt zeszłego roku w swojej kategorii. Jest też świetny teledysk do kawałka "Raidho", drugiego na krążku. Przestrzenna produkcja, ale wyjątkowo klarowna. Oryginalnie wykorzystane klawisze, które dopiero słychać, kiedy zapuści się ten album głośno, no i kapitalne, szatańskie chórki, jak głosy z zaświatów, przelewające się z kanału w kanał, co najlepiej słychać w słuchawkach. Pozycja obowiązkowa dla każdego "szatanisty".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Enslaved - "Axioma Ethica Odini" 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YWMrx_B2UnI/Tg8RJWcryVI/AAAAAAAAAMo/8ERKi5HBvUw/s1600/enslavedcover1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-YWMrx_B2UnI/Tg8RJWcryVI/AAAAAAAAAMo/8ERKi5HBvUw/s320/enslavedcover1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/H9MwUPM"&gt;Enslaved 2010&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1446333739524945556?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1446333739524945556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/zmywarka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1446333739524945556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1446333739524945556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/07/zmywarka.html' title='Zmywarka'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Pt3O_VJH_A4/Tg8SOCY5ZuI/AAAAAAAAAMs/JyNuw91y1E4/s72-c/solnice.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-980276563024785904</id><published>2011-06-30T18:02:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T18:02:47.350+02:00</updated><title type='text'>Dear Dariusz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ysewlJlxMFk/TgydnqLYq_I/AAAAAAAAAMk/05QJFi9jzKE/s1600/cubik.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-ysewlJlxMFk/TgydnqLYq_I/AAAAAAAAAMk/05QJFi9jzKE/s320/cubik.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem dostałem zaskakującego maila od niejakiego Jacoba, który reprezentuje prestiżowe wydawnictwo specjalizujące się w publikacjach albumów fotograficznych. Napisał, że oglądał moje portfolio online i bardzo mu się podobało. Zaproponował wydanie moich zdjęć w przygotowywanym właśnie albumie "Masters of Photography". Dodał, że rzecz jest prestiżowa, ma służyć reklamie moich prac na całym świecie, ale wiąże się z wydatkami. Załączył link, gdzie mogę poczytać o szczegółach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszedłem, i owszem. Jedna strona z krótkim info a autorze - 780 dolców. Za dodanie adresu strony autorskiej dodatkowe opłaty, dwie strony to już kasa rzędu półtora tysiąca baksów. Chyba kurde dear Jacob na głowę upadł, żeby Polakowi takie rzeczy proponować. Nie dość, że sprzedać tu coś graniczy z cudem, to jeszcze chcą zagraniczni krwiopijcy wydoić człowieka, łechcąc jego ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie no, jasne, poczułem się wyróżniony. Znaczy, że ktoś gdzieś tam w świecie luka na moje prace i coś w nich znajduje, skoro startuje z taką propozycją. Długo się zastanawiałem, co odpisać dear Jacobowi (czy w ogóle mu odpisać), aż w końcu skrobnąłem jednozdaniowego maila z uprzejmą informacją, że tak, że dziękuję, że czuję się zaszczycony, ale niestety muszę zrezygnować i że może w przyszłości się do niego odezwę.&lt;br /&gt;Nic nie odpisał, a że słuchałem sobie fajnej francuskiej kapeli, niewiele mnie to obeszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szperam ostatnio po jakichś awangardowych archiwach, poszukując czegoś, co spowoduje ciary na plecach, i kurde muszę powiedzieć, że ciężko jest. Wszystko jakieś dęte, albo tępe naśladownictwo, albo tak pokręcone, że nie da się tego z przyjemnością słuchać. Doszedłem do wniosku, że zostawiam na dysku tylko same miody. Jeśli nie mam ochoty wrócić do jakiejś płyty, natychmiast ląduje w koszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kourgane się uchowało. Przede wszystkim już okładka sugerowała coś interesującego. Nie wiem, jak tę muzę scharakteryzować. Raczej rock niż metal, po francusku, ale to nie przeszkadza, a nawet ma swój urok. Połamane rytmy, fajne brzmienie gitar, transowe powtarzalne riffy. Oryginalna rzecz, zapadająca w pamięć, warta poznania. Ściągnąłem wszystkie trzy płyty, które do tej pory nagrali, ta jest najlepsza, choć poprzednia też niczego sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kourgane - "Corps de Chasse", 2011, 69 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UzKFCAyxCBA/TgycA16zUKI/AAAAAAAAAMg/9Sz9xdnFz7A/s1600/kourgane_corpsdechasse.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-UzKFCAyxCBA/TgycA16zUKI/AAAAAAAAAMg/9Sz9xdnFz7A/s320/kourgane_corpsdechasse.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?bv0owar30vb0pii"&gt;Kourgane 2011&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-980276563024785904?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/980276563024785904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/dear-dariusz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/980276563024785904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/980276563024785904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/dear-dariusz.html' title='Dear Dariusz'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ysewlJlxMFk/TgydnqLYq_I/AAAAAAAAAMk/05QJFi9jzKE/s72-c/cubik.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2153161070717310903</id><published>2011-06-28T00:48:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T00:48:24.229+02:00</updated><title type='text'>Stalker</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h_e61mLc2FQ/TgkIITGeR0I/AAAAAAAAAMc/wlqsK6ruhjY/s1600/pyramid.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-h_e61mLc2FQ/TgkIITGeR0I/AAAAAAAAAMc/wlqsK6ruhjY/s320/pyramid.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Byłem parę dni w Szczecinie. Niejako wprosiłem się do mepooha, ale nie miał chyba nic przeciwko. A jak mepooh, to i baktrian - taki nierozłączny duet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem zmienić trochę bodźce i feromony, bo tu u siebie na wsi w istnym babińcu siedzę, otoczony samymi kobitami. Pojechałem, żeby pobyć trochę w męskim towarzystwie, popić, pogadać no i oczywiście pofocić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczeciński duet stanął na wysokości zadania, mimo kontuzji. Mepooh po wypadku samochodowym (zaliczył niedawno dachowanie), dzielnie znosił trudy wędrówki, mimo złamanego obojczyka. Baktrian kilkanaście dni temu miał operację przepukliny pachwinowej, ale - choć tradycyjnie narzekał na wszystko - szwendał się ze mną po mieście, pokazując mi miejsca, których sam bym w życiu nie znalazł, nawet z najlepszym przewodnikiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na pierwszy ogień poszły wcale nie szczecińskie zaułki, tylko Police. Teraz słynne z tego, że produkują nawozy sztuczne dla całej Polski, jednak w czasie wojny były miejscem, gdzie wytwarzało się syntetyczne paliwa. Na obszarze kilkuset hektarów stały setki industrialnych budynków - hal, zbiorników, magazynów - które obecnie niszczeją i zarastają zielenią. Chodząc po ni to lesie, ni to parku, czułem się trochę jak Stalker w zonie. Zza wysokich brzóz nagle wyłaniał się szkielet jakiegoś wieżowca albo ogromna hala bez dachu i okien. Widok po prostu masakryczny, tak zaskakujący, że nie sposób go zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bombardowane to było bezlitośnie w czasie okupacji, dlatego niemal wszystko jest dzisiaj w ruinie. Uchowały się cylindryczne zbiorniki z zajebistym echem w środku i niektóre mniejsze budynki, ale większość konstrukcji to obraz nędzy i rozpaczy. Na dachach rosną kilkunastometrowe brzozy, wszystko porasta mech i porosty. Podłogi dziurawe, trzeba uważnie patrzeć pod stopy, żeby nie wylądować piętro niżej, a piętra są konkretne, co najmniej pięciometrowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem urządzają sobie tu zabawy paintballowcy albo wspinacze skałkowi, ale generalnie teren jest opuszczony i widać, że nikt nie kwapi się, żeby coś z nim zrobić. Jakieś szczecińskie towarzystwo historyczne urządza czasami po tych terenach wycieczki z przewodnikiem, ale to raczej śmieszne inicjatywy, które na pewno nie uratują tej zony. Za duża kasa wchodzi w grę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej niesamowity jest wszechobecny śpiew ptaków. Przeciskasz się między drzewami, a zewsząd otacza cię nieprzerwany trel.&lt;br /&gt;- Przyroda odbiera, co swoje - skomentował krótko mepooh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejrzewam, że jeszcze kilkadziesiąt lat, i to miejsce zniknie pod zielonym dywanem. Budynki się rozsypią (już teraz wiele z nich ledwo stoi), ścieżki zarosną. Szkoda, bo miejscówka jest naprawdę niesamowita, wymarzony plener do jakiegoś industrialnego horroru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham sobie teraz duńskich metalowców i w sumie ulepia się to jakoś z tymi klimatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rhQ-vNwPQl8/TgkHuB05liI/AAAAAAAAAMY/v8e5wcuhPxM/s1600/dieriseoftherotten.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-rhQ-vNwPQl8/TgkHuB05liI/AAAAAAAAAMY/v8e5wcuhPxM/s320/dieriseoftherotten.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Die - Rise of the Rotten, 2010, (320kbps, 83 MB)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?q2yjibm2ngk"&gt;DIE - Rise of the Rotten&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2153161070717310903?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2153161070717310903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/stalker.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2153161070717310903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2153161070717310903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/stalker.html' title='Stalker'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-h_e61mLc2FQ/TgkIITGeR0I/AAAAAAAAAMc/wlqsK6ruhjY/s72-c/pyramid.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-237201942639765519</id><published>2011-06-20T22:44:00.000+02:00</published><updated>2011-06-20T22:44:43.224+02:00</updated><title type='text'>Knoty</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3qRtRed2UYw/Tf-vbQbOHYI/AAAAAAAAALw/qK9bKTkqytE/s1600/pocalunek.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-3qRtRed2UYw/Tf-vbQbOHYI/AAAAAAAAALw/qK9bKTkqytE/s320/pocalunek.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Współpracuję od paru lat z wrocławskim wydawnictwem specjalizującym się w kartkach pocztowych. Znaleźli moje prace w necie, na śmiesznym polskim portalu o nazwie Fotigo (nawet nie wiem, czy jeszcze istnieje). W ich propozycji wyjątkowe było to, że chcieli wypuścić na rynek kilka kartek z moimi zdjęciami, nie dość że w formacie 16x16cm, to jeszcze czarno-białych. Można jeszcze je kupić w EMPiK-ach, bo nakłady były sporawe, po kilkadziesiąt tysięcy sztuk. Niektóre wzory - jak to nazywają - zeszły na pniu i trzeba było robić dodruki, w co mi graj, bo idzie za tym dodatkowa kasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściciele, młode małżeństwo z dwójką małych dzieci, to przemili, inteligentni i otwarci ludzie. Miałem okazję ich poznać, kiedy przyjechali na wczasy w moje okolice. To spotkanie nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą współpracę, powiedziałbym nawet, że sprawy zaczęły się układać jakby gorzej. Przestali zamawiać nowe rzeczy, sporadycznie odzywali się tylko w sprawach dodruków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu Andrzej, szef wydawnictwa, rysownik (całkiem zdolny), napisał mi w mailu, że miałby dla mnie taką małą sugestię-prośbę. Zauroczony moim wydmowym cyklem ze szczudlarzami zaproponował, żebym na te ruchome piaski - zamiast postaci na szczudłach - wkleił młode pary. &lt;br /&gt;- Mogą być nawet tyłem - dodał. - Tak będzie nawet lepiej, bo ludzie nie chcą rozpoznawać twarzy na zdjęciach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kartki pocztowe z nowożeńcami to żyła złota, schodzą jak świeże bułeczki. Problem w tym, że większość dostępnych wzorów to sztampa, a nawet szmira. Banał goni banał, zero inwencji, pomysły są najwyżej lekko zmieniane, a bywa, że i bezczelnie kradzione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, spodobał mi się ten pomysł, tym bardziej, że widziałem już te kokosy ze sprzedaży. Rzuciłem wszystko i zasiadłem do pracy. W kilka dni zrobiłem około dziesięciu prac. Podekscytowany, wysłałem Andrzejowi miniaturki mailem.&lt;br /&gt;Milczał przez dobry tydzień, aż się zastanawiałem, czy nie zadzwonić z pytaniem, czy odebrał wiadomość. Postanowiłem poczekać. Następnego dnia sprawdzam pocztę - jest odpowiedź. Z bijącym sercem otwieram maila i mina mi rzednie po każdym przeczytanym wyrazie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Słuchaj, zrobiliśmy zebranie redakcyjne - pisze w tym mniej więcej tonie. - Pokazałem te twoje projekty i doszliśmy wspólnie do wniosku, że niestety, ale są za smutne. Wyglądają bardziej jak zdjęcia rozwodowe, niż ślubne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nosz kurwa, krew mnie zalała. Zastosowałem się ściśle do jego sugestii, a tu mi wyjeżdża z takim gównem. Od razu zapał mi opadł. Trzymam te wszystkie prace nadal na dysku, szkoda mi mojego czasu i pracy. Niektóre pokazywałem na portalach w necie, aczkolwiek z oporami i raczej niechętnie.&lt;br /&gt;U góry próbka rozwodowej fotografii mojego autorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Pisałem wczoraj, że muzycznie jestem znudzony i zniesmaczony nowościami, dzisiaj los mnie nagrodził. Odkryłem zespół The Book of Knots. Ściągnąłem płytkę z tego roku, zaintrygowany oszczędną okładką. Spodziewałem się blackowej młócki, tymczasem zawartość jest raczej rockowa, z tendencją ku awangardzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mrocznie, apokaliptycznie, tajemniczo, ale słucha się tego z ciekawością. Kawałki są zróżnicowane, czasem pachną Davidem Bowie z okresu jego współpracy z Brianem Eno, gdzieś w tle pobrzmiewa Diamanda Galas, jeden z kawałków przypomina nawet Waitsa. Z tym, że nie ma mowy o ślepym naśladownictwie. Słychać, że to świadoma twórczość, nieco surowa, ale przejmująco świeża i na swój sposób oryginalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczytałem trochę w necie i wszystko stało się jasne. Knoty nie wzięli się znikąd, grali wcześniej w odjazdowym bandzie Sleepytime Gorilla Museum, i jak się uważniej przysłuchać, podobieństwa są. Naprawdę miła niespodzianka, na razie mam dwie płyty (tę i poprzednią - &lt;i&gt;Traineater&lt;/i&gt;) i się zasłuchuję. Najnowsza jest chyba lepsza, tak brzmieniowo, jak i treściowo, ale obie dają radę. Zaraz poszukam najstarszej, pierwszej, a chyba nie będzie to łatwe, bo drugą dość długo namierzałem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;The Book of Knots - Garden Of Fainting Stars, 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SXx5HhDq2uQ/Tf-wMGOVZhI/AAAAAAAAAL0/3uPBi6wPp9Y/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-SXx5HhDq2uQ/Tf-wMGOVZhI/AAAAAAAAAL0/3uPBi6wPp9Y/s320/cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filesonic.pl/file/1245196374"&gt;Book of Knots - Garden&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-237201942639765519?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/237201942639765519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/knoty.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/237201942639765519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/237201942639765519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/knoty.html' title='Knoty'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-3qRtRed2UYw/Tf-vbQbOHYI/AAAAAAAAALw/qK9bKTkqytE/s72-c/pocalunek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-641365906679221558</id><published>2011-06-20T00:08:00.000+02:00</published><updated>2011-06-20T00:08:50.173+02:00</updated><title type='text'>Beton</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tKmt5KytO5c/Tf5y6JmVoCI/AAAAAAAAALs/yf9UmEpMj6Q/s1600/zebra.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-tKmt5KytO5c/Tf5y6JmVoCI/AAAAAAAAALs/yf9UmEpMj6Q/s320/zebra.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Fotograficznie miasto mnie przerasta. Nie wiem, co robić, czy skupić się na detalu, fotografować architekturę czy może ludzi. Mnogość różnorodnych bodźców rozprasza mnie i stresuje, dlatego najczęściej z miejskich wypadów przywożę co najwyżej parę dobrych zdjęć. Zdarza się, że coś przykuje moją uwagę i zainspiruje mnie od razu, ale rzadko tak bywa. Przyzwyczaiłem się do wiejskich plenerów, otwartej przestrzeni i samotnych drzewek na horyzoncie, pewnie dlatego tak trudno mi się przestawić w betonowej dżungli. Trochę to dziwne, zważywszy, że urodziłem się w mieście i spędziłem w nim większość życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie robię tzw. normalnych zdjęć, tylko od razu z myślą o wklejkach, stąd moje wymagania są specyficzne. Kiedyś nawet niespecjalnie zwracałem uwagę na światło, bo - mówiłem sobie - i tak podrasuję całość w photoshopie. Okazuje się, że nie wszystko da się uratować w kompie, zbytnia ingerencja odbija się na jakości, dlatego najlepiej mieć od razu dobry punkt wyjściowy. Teraz, jak kadruję krajobraz, ucinam całość nad samym horyzontem, bo i tak dokleję niebo z innego zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio miałem całkiem udany fotograficznie wyjazd do Poznania. Pogoda była nieszczególna, na początku szaruga i lekka mżawka, ale później pokazało się ostre słońce, może niezbyt korzystne dla zdjęć, ale lepsze to niż niebo jak blacha i zero kontrastu. Przechodziliśmy przez jakiś placyk z fontanną i rzeźbami, niestety nie pamiętam przy jakiej ulicy. Przy fontannie była przedziwna betonowa konstrukcja, ni to chodnik, ni to wysepka. Obcykałem ją z różnych pozycji, pod światło, z boku, z wyższej i niższej perspektywy, bo byłem pewien, że coś z niej wycisnę. Powyżej jedna z próbek z udziałem tego betonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście cały czas przy pracy towarzyszy mi muzyka. Coś ostatnio wybredny się zrobiłem, co ściągnę, to od razu kasuję, bo nic mi się nie podoba. Wracam do starych, sprawdzonych dźwięków, przekopuję pudełka z płytami, żeby odświeżyć coś, co lubię, a dawno nie słuchałem. Deathcorem chyba się nasyciłem, nowe produkcje nie wywołują u mnie już takiego podniecenia, jak jeszcze parę miesięcy temu. Wyszła niedawno nowa płyta The Black Dahlia Murder, spoko, ale bez szału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam na nowy Opeth, nie powiem, za każdym razem to jest wydarzenie, przynajmniej dla mnie. Tymczasem natrafiłem na bardzo zacną debiutancką płytkę młodych kolesi ze Stanów. Kapela nazywa się Allegaeon i gra - najprościej rzecz ujmując - melodyjny, techniczny death metal. Ale za to jak gra! Bębniarz precyzyjny jak cyborg, gitarzyści kreatywni, fajne riffy rzeźbią i, co najważniejsze, nie przesadzają z wirtuozerią. Produkcja klarowna, selektywna, dużo napierdalanki, ale i melodii. Dobrze się tego słucha, zespół cały czas daje do przodu, i o to chodzi. Jak na debiut (wcześniej wydali tylko EP-kę), to naprawdę dojrzała rzecz i dobrze wróży na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Allegaeon - Fragments of Form and Function (2010)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qkG7WlHCGeo/Tf5yYSngQnI/AAAAAAAAALo/3iSvoK1ETBk/s1600/allegaeon.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qkG7WlHCGeo/Tf5yYSngQnI/AAAAAAAAALo/3iSvoK1ETBk/s320/allegaeon.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=Q98M83DE"&gt;Allegaeon - Fragments of Form and Function&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-641365906679221558?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/641365906679221558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/beton.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/641365906679221558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/641365906679221558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/beton.html' title='Beton'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tKmt5KytO5c/Tf5y6JmVoCI/AAAAAAAAALs/yf9UmEpMj6Q/s72-c/zebra.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4445291694256102456</id><published>2011-06-17T13:50:00.000+02:00</published><updated>2011-06-17T13:50:52.670+02:00</updated><title type='text'>Jak w niebie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8SyEOogkSVw/Tfs-6qxGamI/AAAAAAAAALg/5sKESOkF5Qg/s1600/Chmureczka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-8SyEOogkSVw/Tfs-6qxGamI/AAAAAAAAALg/5sKESOkF5Qg/s320/Chmureczka.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jestem wielkim fanem skandynawskiego metalu, ale również tamtejszego kina, szczególnie współczesnego. Dlatego dzisiaj trochę inaczej. Nie będzie o fotografii, ale o filmie; nie będzie rzeźni, tylko muzyka religijna.&lt;br /&gt;Poniższy tekst pochodzi z moich dziennikarskich czasów. Był publikowany w Dozie Kultury na tlenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Jak w niebie&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Obserwując najnowsze produkcje światowej kinematografii, można dojść do wniosku, że ostatnim bastionem realistycznego kina, w którym liczą się wiarygodność i emocje, pozostaje Europa. Najlepszym tego przykładem jest film szwedzkiego reżysera Kaya Pollaka pt. &lt;i&gt;Jak w niebie&lt;/i&gt;. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szwedzka prowincja&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Światowej sławy dyrygent Daniel Daréus (w tej roli wyśmienity Michael Nyquist), z powodu zbyt intensywnego trybu życia, zmuszony jest - po wczesnym zawale - wziąć przymusowy urlop. Lekarz zaleca mu długą rekonwalescencję, najlepiej z dala od tłumów i cywilizacji. Mężczyzna postanawia wrócić do rodzinnej wsi i tam podreperować swoje zdrowie. Kupuje budynek starej szkoły, do której chodził w dzieciństwie, i powoli przyzwyczaja się do spowolnionego i wyciszonego życia na głębokiej szwedzkiej prowincji. &lt;br /&gt;Tajemniczy przybysz wzbudza zrozumiałe zainteresowanie miejscowych. Nikt we wsi nie wie, że mieszkał tam kiedyś jako młody chłopak. Po brutalnym pobiciu, jakiego doznał od szkolnego kolegi - Conny'ego, matka (samotnie wychowująca syna), postanowiła przeprowadzić się do odległego miasta. Chłopiec kontynuował tam naukę i rozwijał swoją karierę skrzypka. Po tragicznej śmieci matki, która zginęła pod kołami samochodu, Danielem zaopiekował się impresario, który dla celów marketingowych zmienił mu nazwisko.&lt;br /&gt;Już pierwsze sceny filmu pokazują, że życie na prowincji jest prostsze, bardziej surowe, ale rządzi się swoimi prawami, zgoła innymi od tych, które muzyk obserwował przez ostatnie lata. Mężczyzna widzi przez okno białego królika. Zafascynowany jego pięknem, sięga po Polaroid i robi zdjęcie. W czasie, kiedy mu się przygląda, za szybą pada strzał. Zwierzę ginie, zastrzelone przez myśliwego. Strzelcem, o ironio, jest Conny, ten sam, który pobił go w dzieciństwie.&lt;br /&gt;Następne ujęcie: podczas wieczornego spaceru po wiosce Daniel widzi mężczyznę bijącego żonę. Próbuje interweniować, ale nie daje rady; mało tego, obrywa przy tym dotkliwie. Mężczyzną znowu jest Conny. Ich losy, splecione ze sobą kilkadziesiąt lat temu, ponownie się splotły. To zderzenie wrażliwości i agresji stanowi prawdziwy trzon filmu, choć nie jedyny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Otworzyć serce&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak w niebie jest właściwie filmem o miłości. Miłości do ludzi i muzyki. To uczucie potrafi zmienić wszystkich i wszystko, pod warunkiem, że otworzymy swoje serca. &lt;br /&gt;Główny bohater, choć obiecywał sobie odpocząć od muzyki, zostaje dyrygentem miejscowego chóru. Nigdy nie pracował z amatorami, dlatego praca we wczesnej fazie idzie mu opornie. Daniel próbuje ich przekonać, że muzyka jest wszechobecna; jest naokoło, wystarczy tylko po nią sięgnąć. W filmie jest zabawna scena, kiedy po jednej z pierwszych, nieudanych prób, dzwoni po radę do swojego włoskiego przyjaciela, który kształci sławnych na całym świecie śpiewaków operowych. &lt;br /&gt;Na szczęście w krótkim czasie grupa amatorów, która lubiła sobie pośpiewać bez zobowiązań, przechodzi piękną i poruszającą metamorfozę. Odkrywają w sobie uczucia i ambicje, o które się nawet nie podejrzewali. Wspólny występ w kościele kończy się ogromnym sukcesem, co jeszcze silniej konsoliduje grupę. Szybko tworzy się fantastyczna wspólnota ludzi oddanych jednemu celowi - śpiewaniu.&lt;br /&gt;Przyglądanie się, jak kolejni chórzyści na próbach wyzwalają się, pozbywają kompleksów, to prawdziwa przyjemność. Przy okazji zmieniają też Daniela, który przez większą część życia, mimo sukcesów zawodowych i dostatniego życia, pozostawał samotny. Pod wpływem przyjaciół otwiera się, nabiera zaufania do innych, uczy się być szczęśliwym. Szybko staje się członkiem społeczności. Poznaje problemy swoich podopiecznych, próbuje - poprzez swoistą terapię muzyką - pomagać im je rozwiązać. Mimo że jest kontrowersyjny i tajemniczy, szybko zyskuje sympatię i szacunek otoczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Podzielenie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszystkim jednak podobają się nowoczesne metody jego pracy. W bogobojnej i konserwatywnej wiejskiej społeczności wprowadza element zamieszania, co niepokoi strażników moralności i ładu, szczególnie zaś miejscowego pastora. W szybkim czasie staje się on jego największy wrogiem, czyhającym na najdrobniejsze potknięcie. Mówi się, że jeśli ktoś chce uderzyć psa, bez problemu znajdzie kij. Tak jest i w tym przypadku. Na spotkania chóru uczęszcza Lena (Frida Hallgren) - młoda, atrakcyjna blondynka, często zmieniająca obiekty swego zainteresowania. W purytańskiej, prowincjonalnej społeczności, taki styl życia nie wszystkim się podoba, jednak nikt nie ma odwagi, by publicznie ją skrytykować. Dziewczyna wpada w oko Danielowi, co staje się pretekstem do rozwiązania chóru przez pastora, mimo iż do niczego między nimi nie doszło. To kluczowy moment filmu. Podzielona społeczność musi się opowiedzieć po którejś ze stron. Z jednej strony mamy szanowanego duchownego, który w ostatecznym rozrachunku okazuje się zarozumiałym hipokrytą, po drugiej zaś pasjonata kochającego muzykę, mającego problemy z własnymi emocjami. Pomaganie innym pomaga też jemu. Następuje zwrot akcji - chór odwraca się od pastora i staje po stronie Daniela. Zajęcia odbywają się w jego domu. Podobnie jak jego podopieczni, zmienia się i wygrywa walkę z własnymi demonami. Wygrywa szczerość i umiłowanie piękna. To rzadkie tematy we współczesnym kinie, dlatego dzieło Pollaka zasługuje na szczególną uwagę. A ostatnia scena filmu (nie zdradzę jaka) powinna przejść do kanonu kina, nie tylko szwedzkiego, ale światowego. Choćby tylko dla niej warto wybrać się do kina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Powiem tylko tyle: facet za ten projekt dostał w 2004 roku nagrodę Grammy.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Frode Fjellheim - Aejlies Gaaltije - The Sacred (2004)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WF7VInbAxHM/Tfs_QWLkOpI/AAAAAAAAALk/rDUsp1QWcBU/s1600/folder.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-WF7VInbAxHM/Tfs_QWLkOpI/AAAAAAAAALk/rDUsp1QWcBU/s320/folder.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/457116841/Frode_Fjellheim.rar"&gt;Frode Fjellheim - The Sacred&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4445291694256102456?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4445291694256102456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/jak-w-niebie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4445291694256102456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4445291694256102456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/jak-w-niebie.html' title='Jak w niebie'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8SyEOogkSVw/Tfs-6qxGamI/AAAAAAAAALg/5sKESOkF5Qg/s72-c/Chmureczka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5800418799150209022</id><published>2011-06-15T23:41:00.000+02:00</published><updated>2011-06-15T23:41:40.037+02:00</updated><title type='text'>Polska</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nlWXlcV3yUk/TfkmMNVzH7I/AAAAAAAAALc/ZuTtevEkeSw/s1600/polandka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-nlWXlcV3yUk/TfkmMNVzH7I/AAAAAAAAALc/ZuTtevEkeSw/s320/polandka.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- Znowu męczysz tę Polskę? - zdziwiła się Ada, patrząc przez ramię na to, co miałem właśnie na ekranie.&lt;br /&gt;No męczę... Pierwszą, czarno-białą wersję tego pomysłu, zrealizowałem parę lat temu. Zarzucano mi plagiat, ale przyznaję bez bicia, że wpadłem na niego sam, zainspirowany kształtem pewnej kałuży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałem się kiedyś wieczorem na plażę w Łebie, z zamiarem porobienia długich czasów z ND. Nie powiem, porobiłem, ale niestety zapomniałem przestawić aparat z jpgów na RAW-y i prawie wszystkie foty wylądowały w koszu. Z tego wypadu uchowało się raptem kilka zdjęć, i to tych robionych już bez filtra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było to, o ile dobrze pamiętam, późną jesienią. Łeba poza sezonem naprawdę może się podobać. Na plaży nie spotkałem żywego ducha, widziałem jakichś ludzi, ale bardzo daleko - jako małe punkciki na horyzoncie. Szedłem mokrą plażą w kierunku zachodzącego słońca i w którymś momencie aż mnie zamurowało. Dostrzegłem kałużę w kształcie Polski. No może niedokładnie, ale bardzo podobną. W wyobraźni zobaczyłem już, jak to powinno wyglądać. Wiedziałem też, jak to powinienem obrobić i na samą myśl cieszyłem się z tej roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, w domu okazało się, że fotki są kiepskiej jakości, lekko niedoświetlone i zaszumione. Gdybym robił RAW-y, pewnie dało by się z nich coś wycisnąć. Plułem sobie w brodę z tego powodu. Mógłbym oczywiście wrócić i zrobić tę kałużę jeszcze raz, z tym, że plaża ma to do siebie, że nigdy nie jest taka sama. Krótko mówiąc, tego bajorka już tam pewnie nie było. Dlatego znalazłem gdzieś w necie mapę Polski, obrysowałem kontury i wkleiłem na plażę. Zrobiłem odbicie chmur, dopracowałem odblaski światła i cienie. Wyszło może nie do końca tak, jak bym chciał - głównie ze względu na kiepską jakość - ale byłem zadowolony, że udało mi się doprowadzić do końca pierwotną koncepcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedałem jeden wydruk tego pomysłu w necie. Niestety, przy rozmiarze 30x30cm wyszła straszna chujnia, aż się obawiałem, że klientka odeśle mi pracę. Na szczęście nie zwracała takiej uwagi na jakość, była bardzo zadowolona, do tego stopnia, że za jakiś czas kupiła ode mnie kilka innych fotografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We mnie jednak pozostał niedosyt. Chciałem uniknąć podobnego stresu, dlatego jakiś czas temu przysiadłem ponownie do tej Polski, tym razem na bazie RAW-ów. To, co widać u góry, to już chyba siódmy wariant tej pracy. Niby wszystko gra, ale ciągle mam wrażenie, że to jeszcze nie to. Jestem na sto procent pewien, że będę próbował nadal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * * &lt;br /&gt;Skoro tyle o tej Polsce, to aż nie wypada wrzucać tu niczego zagranicznego. Narzekanie, że u nas w kraju nie ma dobrej muzy, to typowo polski dodupizm, albo wynik zwyczajnej ignorancji. Dobrej muzy jest od chuja! Weź Kamilę Kostur. Albo Spiętego. Albo nawet Mozila. Kurde, jest Kayah - moim zdaniem artystka światowej klasy, jest Hate, Behemoth, Vader, Waglewski. Ech, wymieniać by do rana...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio bardziej siedzę w metalowej rzeźni, dlatego wybrałem płytę wrocławskiego Lost Soul. Krążek sprzed dwóch lat, &lt;i&gt;Immerse in Infinity&lt;/i&gt;. Że przeszedł niezauważony, to dla mnie niepojęte. Wiele zachodnich kapel nie zasługuje nawet, żeby zagrać support przed tym zespołem. Absolutna masakra. Kapitalna produkcja, bębniarz-kosmita, świetne pomysły. Jest moc, tempa w granicach dwustu (kto gra na bębnach, wie o co biega), ciosane riffy, mocne, ciężkie, zmyślnie przeplatane momentami wyciszenia i zwolnień. Słychać, że materiał jest dopracowany na maksa, przemyślany, dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach. Mieli na to cztery lata, od poprzedniej płyty, więc nie ma się czemu dziwić.&lt;br /&gt;Jedyny mankament to, moim zdaniem, nie najlepszy growl. No, ale - jak mówili w pewnym amerykańskim filmie - nikt nie jest doskonały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lost Soul - "Immerse in Infinity", 2009, 133MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cgXw4xYTofY/Tfklo5ymo0I/AAAAAAAAALY/68LS8FRX0KA/s1600/Front.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-cgXw4xYTofY/Tfklo5ymo0I/AAAAAAAAALY/68LS8FRX0KA/s320/Front.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?nmygmmzokwo"&gt;Lost Soul - Immerse in Infinity&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5800418799150209022?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5800418799150209022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/polska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5800418799150209022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5800418799150209022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/polska.html' title='Polska'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-nlWXlcV3yUk/TfkmMNVzH7I/AAAAAAAAALc/ZuTtevEkeSw/s72-c/polandka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5799329698376722522</id><published>2011-06-14T09:57:00.003+02:00</published><updated>2011-06-14T10:59:00.985+02:00</updated><title type='text'>Typy chrypy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L816G-madH4/TfcQCQKE6tI/AAAAAAAAALM/zkTySFF3CHg/s1600/waits.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZJ8xaFFQObM/TfcT8FEn-nI/AAAAAAAAALU/hDXx-uFOZR4/s1600/kapelusznik2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZJ8xaFFQObM/TfcT8FEn-nI/AAAAAAAAALU/hDXx-uFOZR4/s320/kapelusznik2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj kolejna z moich dziennikarskich wypocin, nieco zmodyfikowana na potrzeby netu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Zachrypnięty głos może być oznaką zapalania gardła, ale i znakiem rozpoznawczym wokalisty. Wielu facetom przyniósł sławę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiadaczem najbardziej znanej na świecie chrypy jest Louis Armstrong,  fenomenalny, nieżyjący już trębacz. Choć nagrał kilkadziesiąt  instrumentalnych albumów jazzowych, bardziej znany jest jako wykonawca  piosenek. Jego szlagier &lt;i&gt;What A Wonderful World&lt;/i&gt; kojarzą nawet ci, którzy  na dźwięk trąbki zmieniają stację w radiu. Duety Armstronga z Ellą  Fitzgerald, pierwszą damą jazzu, to już klasyka. Mimo ponad 50 lat od  nagrania, te piosenki nadal brzmią rewelacyjnie, dostarczając wzruszeń  kolejnym pokoleniom melomanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Alfabet&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ameryka dała światu jeszcze jednego „chrypola” - Toma Waitsa.  Wielokrotnie porównywany był z Armstrongiem, ale nie dlatego, że gra na  trąbce (bo nie gra), tylko ze względu na chrypę. Barwa jego głosu i  sposób śpeiwania przypomina też bardzo Captaina Beefhearta, o którym  pisałem wcześniej. Trudno wyczuć, na ile inspirował się jego  dokonaniami, a na ile jest to zwykła zbieżność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od początku kariery Waits wzbudzał skrajne emocje, od zachwytu po  pogardę. Krytycy czepiali się, że jego sposób śpiewania jest  manieryczny, a głos nienaturalny. Jeden z nich napisał nawet:&lt;i&gt; „Gdybym  zjadł cały alfabet, wysrałbym pewnie lepsze teksty od Waitsa”&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Muzyk  miał to głęboko gdzieś i konsekwentnie robił swoje. Udało mu się nagrać  kilka niezapomnianych albumów, (&lt;i&gt;Rain Dogs, Frank’s Wild Years&lt;/i&gt;), a w  1992 roku zdobył nagrodę Grammy za &lt;i&gt;- &lt;/i&gt;średni moim zdaniem krążek&lt;i&gt; - Bone Machine&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waits znany jest ze swojego specyficznego humoru i niecodziennych  skojarzeń. Twierdzi na przykład: &lt;i&gt;„Musisz być cały czas w ruchu, bo  jeszcze żaden pies nie obsikał jadącego samochodu”&lt;/i&gt;. Od lat stosuje się  do tej zasady. Ciągle poszukuje nowych środków wyrazu; wykorzystuje  zdezelowane instrumenty, zaprasza do studia bezdomnych, nagrywa dźwięki  ulicy. Wszystko po to, by w swej muzyce dobrze oddać charakter  miejskiego zgiełku. Paradoksalnie, mieszka wraz z żoną Kathleen Brennan,  autorką wielu tekstów, na wsi. Wpływowy magazyn &lt;i&gt;"Paste"&lt;/i&gt; umieścił to  małżeństwo na 4. miejscu listy 100 najlepszych żyjących autorów  piosenek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Bard-emeryt&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Leonard Cohen, posiadacz równie charakterystycznej chrypki, w Kanadzie,  skąd pochodzi, jest otoczony kultem. Jego nowe tomiki poezji rozchodzą  się jak świeże bułeczki, a płyty z dnia na dzień stają się  bestsellerami. &lt;br /&gt;Autor hitu &lt;i&gt;Dance Me To The End of Love&lt;/i&gt; chyba wyśpiewał swoją przyszłość.  W 2005 roku okazało się, że został bez grosza przy duszy. Jego była  przyjaciółka, jednocześnie menadżer Kelley Lynch, sprzeniewierzyła 5  milionów dolarów z funduszu emerytalnego. Mimo że Cohen wygrał sprawę sądową,  Lynch ignoruje wezwania zapłaty i nic nie wskazuje na to, że uda mu się  odzyskać straconą kasę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu wszedł na ekrany film w reżyserii Liana Lunsona pt. &lt;i&gt;I’m Your  Man&lt;/i&gt; (tytuł jednej z płyt Cohena). Zawiera fragmenty dwóch koncertów z  2004 roku (Brighton i Sydney) poświęconych poecie. Piosenki Cohena  wykonują zaproszeni goście, m.in. Nick Cave, Rufus Wainwright, Beth  Orton, Jarvis Cocker i Antony. Absolutną sensacją jest duet Leonarda  Cohena z U2 w utworze &lt;i&gt;Tower of Song&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;W filmie wykorzystano obszerne fragmenty wywiadu z artystą. Opowiada o  czasach beatników, spotkaniach z prawdziwą Suzanne, bohaterką jednej ze  swoich najsłynniejszych piosenek, buddyzmie, poezji, samotności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Nigdy nie czułem się dobrze w dżinsach, nigdy do mnie nie pasowały" &lt;/i&gt;– wyznaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artysta ma liczne grono fanów w Polsce, do czego przyczynił się  propagator jego twórczości, Maciej Zembaty. Album Cohena &lt;i&gt;Dear Heather&lt;/i&gt;  zawiera niespodziankę dla polskich fanów. W podziękowaniu za ich  wierność, muzyk zadedykował im jedną ze swoich litografii, która  dodawana była do każdej płyty kupionej w naszym kraju. To precedens na  skalę światową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Grabarz i lowelas&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rod Stewart, zanim zajął się śpiewaniem, był m.in. grabarzem. Jego  kariera muzyczna przebiegała dosyć burzliwie. Podczas jednej z  pierwszych tras koncertowych został deportowany z Hiszpanii do Anglii  za… włóczęgostwo. Żył jak prawdziwy rockman, nie stroniąc od używek i o  wiele młodszych od siebie kobiet. Jemu, w odróżnieniu od Cohena, dżinsy  pasowały. Chrypka towarzyszyła mu od samego początku śpiewania. Dziś ma  na karku prawie 70 lat i siedmioro dzieci. W ostatnich latach dostarczał  co jakiś czas pożywki brukowcom, rozwodząc się z modelką Rachel Hunter.  Niedawno został ojcem synka Alastaira, którego matką jest Penny  Lancaster, kolejna młoda modelka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwód nadwerężył stan konta artysty, stąd zapewne jego pomysł, żeby  rzucić się na zbiór znanych kawałków i przygotować ich własne wersje. To  metoda sprawdzona przez niejednego wokalistę, który utknął w martwym  punkcie. Steward nagrał zbiór coverów pt. &lt;i&gt;„Still The Same... Great Rock  Classics of Our Time”&lt;/i&gt;, reklamowany jako pierwsze rockowe dzieło artysty  od ponad ośmiu lat. Sprawdziło się, album od razu wylądował na szczycie  amerykańskiej listy przebojów i stał się takim samych hitem kasowym, jak  trzy poprzednie zbiory &lt;i&gt;The Great American Songbook&lt;/i&gt;, nagrane w latach  2002-2005. Na krążku znalazł się m.in. przebój Vana Morrisona &lt;i&gt;Crazy Love&lt;/i&gt;  oraz piosenka&lt;i&gt; If Not For You&lt;/i&gt; Boba Dylana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Koza&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ten ostatni też dysponuje niezłą chrypką, choć kiedy zaczynał, jego głos  kojarzył się wielu raczej z beczącą kozą. Frank Zappa wielokrotnie  szydził z maniery wokalnej Dylana, parodiując go na koncertach.  Tymczasem Dylan nie krył, że zaczął śpiewać po to, by stać się sławnym i  zarobić dużo kasy. Nie wiadomo, ile w tym artystycznej przekory, a ile  prawdy, w każdym razie swój cel osiągnął. Aż trudno w to uwierzyć, ale  karierę muzyczną zaczynał w 1962 roku. Nagrał do tej pory blisko 40  albumów studyjnych, z których najbardziej znane to choćby &lt;i&gt;Highway 61  Revisited&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Blood on The Tracks&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec lat 90. wydawało się, że kariera Dylana dobiega końca.  Artysta zaskoczył wszystkich, nagrywając w 1997 roku pod okiem  producenta Daniela Lanois rewelacyjny album pt. &lt;i&gt;Time out of Mind&lt;/i&gt;.  Potwierdził swoją klasę cztery lata później, wypuszczając na rynek  rockandrollowe &lt;i&gt;Love and Theft&lt;/i&gt;. W tak zwanym międzyczasie firmował kilka  swoich bootlegów, jednak fani czekali na kolejną płytę studyjną.  Doczekali się. Krążek &lt;i&gt;Modern Times&lt;/i&gt; pokazuje, że można się starzeć z  klasą. Dylan gra na większości instrumentów, a werwa go nie opuściła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poezje Dylana były inspiracją dla wielu pokoleń amerykańskich twórców,  windując go na pozycję barda nr 1 USA. Jego teksty, także na tym krążku,  świetnie łączą metafizykę z nieco ironicznym humorem. Kto wie, czy  gdyby nie one, Dylan kiedykolwiek zrobiłby karierę ze swoim  zachrypniętym, coraz bardziej łamiącym się głosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej do posłuchania jeden z moich ulubionych albumów Waitsa. Byłem na jego koncercie w Kongresowej, niezapomniane misterium. Gardło mnie bolało od ryczenia razem z nim, a ręce miałem opuchnięte od klaskania. Najlepszy koncert, na jakim byłem w życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tom Waits - Swordfishtrombones (1983), 72 MB&lt;br /&gt;&lt;a href="http://easy-share.com/1909398039/0520.rar"&gt;Tom Waits - Swordfishtrombones&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L816G-madH4/TfcQCQKE6tI/AAAAAAAAALM/zkTySFF3CHg/s1600/waits.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-L816G-madH4/TfcQCQKE6tI/AAAAAAAAALM/zkTySFF3CHg/s320/waits.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5799329698376722522?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5799329698376722522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/typy-chrypy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5799329698376722522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5799329698376722522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/typy-chrypy.html' title='Typy chrypy'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZJ8xaFFQObM/TfcT8FEn-nI/AAAAAAAAALU/hDXx-uFOZR4/s72-c/kapelusznik2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4435160509931083312</id><published>2011-06-12T17:35:00.000+02:00</published><updated>2011-06-12T17:35:19.262+02:00</updated><title type='text'>Exile</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GuTCgOkJhy0/TfTYjKeG16I/AAAAAAAAALE/dxgASvTsma0/s1600/totem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-GuTCgOkJhy0/TfTYjKeG16I/AAAAAAAAALE/dxgASvTsma0/s320/totem.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Parę dni temu zerwałem definitywnie z plfoto. Sprawdziłem - zarejestrowałem się tam 1 X 2006 roku, czyli prawie pięć lat temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wygląda moja statystyka na plfoto:&lt;br /&gt;liczba zdjęć: 500&lt;br /&gt;licznik odwiedzin: 44044&lt;br /&gt;liczba komentarzy: 14656&lt;br /&gt;liczba ocen : 12466&lt;br /&gt;średnia ocen: 9.30 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mogę powiedzieć? Nie mam jakiegoś specjalnego sentymentu do tego portalu, za to mam tam wielu fanów - wystarczy spojrzeć na wpisy pod portfolio. Wielokrotnie byłem polecanym autorem, kilka moich zdjęć (między innymi to u góry) było Zdjęciem Dnia. Znam osobiście parę osób, ale większość to dla mnie anonimowi fotoholicy. Mało, albo prawie nic mi się tam nie podoba. Żeby trafić na dobre zdjęcie, trzeba czasem przejrzeć 10 stron. To się mija z celem, szkoda czasu i nerwów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy jeszcze nie miałem swojej strony, podawałem link do portfolio właśnie na plfoto. Ale tylko dlatego, że miałem tam najwięcej zdjęć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy, może kiedyś wrócę, ze zwykłej ciekawości, czy coś się zmieniło. Miałem już kiedyś długi urlop, chyba półroczny. Póki co, idę w zaparte, nawet tam nie zaglądam. No bo po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie to, żebym był w jakimś sentymentalnym nastroju, cierpiał katusze czy rozterki. Po prostu lubię klimatyczną muzykę, dlatego wybrałem panią ze Skandynawii o wielkiej wrażliwości i pięknym głosie. Nagrała wiele płyt, ale ta jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Słuchałem jej lata temu, ostatnio sobie przypomniałem i posłuchałem ponownie, nawet kilka razy. Nic nie straciła ze swego uroku. Tutaj gra cisza, przestrzeń, nastrój. Jazzowa oprawa i produkcja ECM gwarantują niezapomniane wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sidsel Endresen - Exile, 1993, 320kbps, 2 części&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01 - Here The Moon (Endresen) 02:29&lt;br /&gt;02 - Quest&amp;nbsp; (Eberson, Endresen)06:32&lt;br /&gt;03 - Stages I, II, III (Bates) 07:47&lt;br /&gt;04 - Hunger (Darling) 06:30&lt;br /&gt;05 - Theme I (Darling, Endresen) 02:14&lt;br /&gt;06 - Waiting Train (Eberson, Endresen) 03:51&lt;br /&gt;07 - The Dreaming (Balke) 04:44&lt;br /&gt;08 - Dust (Eberson, Endresen) 08:00&lt;br /&gt;09 - Variation III (Christensen, Darling, Endresen) 03:11&lt;br /&gt;10 - Theme II (Darling, Endresen) 02:36&lt;br /&gt;11 - Exile (Endresen) 08:08&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-n2L3SqfgLEU/TfTZ_qXxuuI/AAAAAAAAALI/t7qFJE2kPoA/s1600/Exile+front+cover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="316" src="http://2.bp.blogspot.com/-n2L3SqfgLEU/TfTZ_qXxuuI/AAAAAAAAALI/t7qFJE2kPoA/s320/Exile+front+cover.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=E6IIM6N6"&gt;Exile cz.1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=21CF27EO"&gt;Exile cz.2&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4435160509931083312?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4435160509931083312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/exile.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4435160509931083312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4435160509931083312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/exile.html' title='Exile'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-GuTCgOkJhy0/TfTYjKeG16I/AAAAAAAAALE/dxgASvTsma0/s72-c/totem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7545820433597553573</id><published>2011-06-09T22:43:00.000+02:00</published><updated>2011-06-09T22:43:45.389+02:00</updated><title type='text'>Endecja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0yN5l3utNog/TfEvqGYvzkI/AAAAAAAAALA/epQcQDtgBg8/s1600/kotwica2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-0yN5l3utNog/TfEvqGYvzkI/AAAAAAAAALA/epQcQDtgBg8/s320/kotwica2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu kupiłem okazyjnie od Michała Giedrojcia (z tych Giedrojciów) używany filtr NDx400. Gwint 58mm, do canona. Zafascynowany wtedy byłem francuską szkołą pejzażu, tymi wszystkimi rozmytymi chmurkami i wodą jak kisiel.&lt;br /&gt;Nie powiem, zajebista zabawa jest z tym filtrem. Najciekawsze jest to, że nie przewidzisz, jaki efekt da długie, czasem kilkuminutowe naświetlanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre parę miesięcy jeździłem w plener ze statywem, wężykiem i ND. Cykałem jak szalony, co popadło. Jak chcesz uzyskać dobrą jakość, musisz ustawić minimum f11. Czasy, nawet w słoneczny dzień, wychodzą masakryczne, kilkadziesiąt sekund. Przy minimalnej dziurze przechodzą w minuty, niestety wyłażą też wszystkie syfy na matrycy, które trzeba potem mozolnie stemplować w szopie. Jak masz do obrobienia kilkadziesiąt długoczasowych zdjęć, przestaje to być zabawne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgubiłem ten filtr, i nawet specjalnie nie żałuję. Wybrałem się kiedyś w okolice Lęborka, żeby porobić rozmyte chmurki do wklejek. Niebo było wymarzone: zróżnicowane chmury, cumullusy, cirrusy i inne usy, do tego delikatny wiaterek, na tyle mocny, że przy minucie naświetlania dawał piękny efekt na niebie i na tyle delikatny, że nie trząsł statywem. Wracając do domu, zatrzymałem się przy jakimś opuszczonym pegeerze, żeby sfotografować budynek bez okien i dachu, niezwykle malowniczy. Odkręciłem filtr, który ciągle był na obiektywie i położyłem go na dachu samochodu. Pokręciłem się trochę po okolicy, wsiadłem do auta i odjechałem. Dopiero w chacie zorientowałem się, że nie ma filtra. Niewiele myśląc wsiadłem do samochodu i wróciłem na miejsce. Przeczesałem cały teren, po którym chodziłem, wszystkie miejsca, gdzie robiłem zdjęcia, i nic. Wsiąkł jak kamfora. Nie wiem, albo go ktoś znalazł i zabrał, albo wiozłem go na dachu i spadł dopiero na jakimś zakręcie. Strasznie się na siebie wkurwiłem. Zawsze pamiętałem, żeby chować go do pudełka. Ale zarobił na siebie. Dwa zdjęcia zrobione z jego użyciem sprzedałem za niezłą kasę agencji reklamowej z Wrocławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fascynacja ND trochę mi przeszła. Nie tylko z powodu tej głupiej sytuacji. Udzielałem się jakiś czas temu dość mocno na francuskim Art Limited. Zaprosił mnie Denis Olivier, współwłaściciel tego portalu, namiętnie używający ND. Niestety, poza nim stosuje ten filtr co najmniej kilkudziesięciu innych Francuzów, o innych nacjach nie wspominając. Widzisz nowe zdjęcie z jakimś pomostem i wodą w kolorze przybrudzonej bieli i nie wiesz, kto jest jego autorem. Mógł to zrobić i Olivier, i Silly, i setka innych autorów. Bezsensowna unifikacja. Dlatego doszedłem do wniosku, że nie ma co się ścigać z kolesiami, którzy mają sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy euro, tylko robić swoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wykorzystuję rozmyte chmury w montażach, stosując je z umiarem, tylko wtedy, kiedy uznam, że pasują do sytuacji lub konwencji. Mam bazę kilkuset zdjęć z ND, głównie chmur, wzbogaconą dodatkowo o fotki robione z użyciem IR-a. Z podczerwienią to już zupełnie inna jazda. Pewnie coś wkrótce o niej napiszę.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;2 lipca jadę na Prince'a. Kurde, to będzie wydarzenie! Zawsze powtarzałem, że jak tylko przyjedzie do Polski, dam każde pieniądze za bilet. No i się doczekałem, w sumie za niewielką kasę, aż się dziwię. Ale nie Prince'a tu zaprezentuję, tylko Primusa, który wystąpi tego samego dnia na Open'erze. Dwa grzyby w barszczu, czy jakoś tak. Przypomniałem sobie w związku z tym większość ich płytek i chyba najbardziej przypasował mi "Antipop". Okładka z dupy, ale za to muzyczna zawartość zajebista. Kawał solidnego rockowego młócenia, z odrobiną humoru i szaleństwa, czyli wszystko to, co tygrysy lubią najbardziej. Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Primus - Antipop, 1999&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SOIngazfGQQ/TfEvWmqjhPI/AAAAAAAAAK8/oIRtXUVhtrI/s1600/Primus+-+Antipop.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="318" src="http://4.bp.blogspot.com/-SOIngazfGQQ/TfEvWmqjhPI/AAAAAAAAAK8/oIRtXUVhtrI/s320/Primus+-+Antipop.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=5O6V655A"&gt;Primus - Antipop&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7545820433597553573?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7545820433597553573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/endecja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7545820433597553573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7545820433597553573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/endecja.html' title='Endecja'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0yN5l3utNog/TfEvqGYvzkI/AAAAAAAAALA/epQcQDtgBg8/s72-c/kotwica2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2434361608210539144</id><published>2011-06-06T15:08:00.000+02:00</published><updated>2011-06-06T15:08:32.889+02:00</updated><title type='text'>Kwadrart</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-THHakhDWS-Y/TezQDISnzsI/AAAAAAAAAK0/vOVHAoXU_G4/s1600/okienko.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-THHakhDWS-Y/TezQDISnzsI/AAAAAAAAAK0/vOVHAoXU_G4/s320/okienko.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wystartowałem parę dni temu ze swoją stroną www. W końcu. Już parę lat temu ludzie mnie pytali, dlaczego nie mam strony. Nie miałem, bo nie potrafiłem jej zrobić, a lubię mieć kontrolę nad tym, co dotyczy moich spraw. &lt;br /&gt;Może to myślenie magiczne, ale zauważyłem, że jak czegoś bardzo chcę, to samo do mnie przychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przełamałem się i w końcu zarejestrowałem się na facebooku. Broniłem się przed tym rękami i nogami, bo wydawało mi się, że to taka kolejna plotkarska naszaklasa. Tymczasem okazało się, że odświeżyłem parę zapomnianych kontaktów i nawiązałem wiele nowych, bardzo interesujących. Z tych starych odezwał się do mnie Moro, kumpel z Sieradza, zajmujący się między innymi projektowaniem stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Klimas, nie chciałbyś mieć strony?&lt;br /&gt;- No pewnie, że bym chciał.&lt;br /&gt;- To ci zrobię. Jakoś się dogadamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji tego, że robię tylko kwadratowe kadry, postawiliśmy na kwadrat jako element wiodący. Tekst wyjustowany jest do kwadratu, wszystkie elementy są kwadratowe. Kupę roboty miał przy tym chłopak, doceniam to, tym bardziej, że musiał znosić moje fanaberie. Dzięki Moro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dogadaliśmy się tak, że dostanie ode mnie duży wydruk do nowego  mieszkania, a ja będę miał stronę - taka wymiana barterowa.&lt;br /&gt;No i mam:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.kwadrart.com/"&gt;www.kwadrart.com&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie dzisiaj awangardowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Art Zoyd - Le Mariage du Ciel et de l'Enfer (1984), 100MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KPyqfpeZ5u4/TezQRBHFUmI/AAAAAAAAAK4/9piI3EQuV3o/s1600/art-zoyd-le-mariage-du-ciel-et-de-lenfer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-KPyqfpeZ5u4/TezQRBHFUmI/AAAAAAAAAK4/9piI3EQuV3o/s320/art-zoyd-le-mariage-du-ciel-et-de-lenfer.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/263736333/Art_Zoyd-_Le_Mariage_du_Ciel_et_de_l_Enfer.zip"&gt;Art Zoyd - Le Mariage&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2434361608210539144?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2434361608210539144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/kwadrart.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2434361608210539144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2434361608210539144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/kwadrart.html' title='Kwadrart'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-THHakhDWS-Y/TezQDISnzsI/AAAAAAAAAK0/vOVHAoXU_G4/s72-c/okienko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6059569008334158357</id><published>2011-06-04T00:30:00.001+02:00</published><updated>2011-06-04T11:23:58.660+02:00</updated><title type='text'>Duch Zappy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4T0tkhBzQys/TeleOq7BEAI/AAAAAAAAAKw/obVDITDRrY4/s1600/music.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-4T0tkhBzQys/TeleOq7BEAI/AAAAAAAAAKw/obVDITDRrY4/s320/music.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W telewizji Top Trendy, więc mogę spokojnie usiąść ze słuchawkami na uszach i poobrabiać zdjęcia. Chodzi mi po głowie cykl montaży muzycznych, z wykorzystaniem postaci muzyków lub instrumentów. Coś tam już kombinowałem, ale to ciągle za mało na konkretną serię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, słuchając Zappy, wymodziłem taki obrazek. Dół to betonowy murek z Poznania. Ten trębacz z prawej, a właściwie tubacz, to aktor polskiego Teatru Snów. Sfotografowałem go podczas plenerowego przedstawienia, razem ze szczudlarzami, których tak eksploatowałem przez ostanie miesiące. Mam jeszcze inne ujęcia tego kolesia, kilka z nich już wcześniej wykorzystałem - w czarno-białej pracy pt. Tercet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kombinowałem z tym murkiem na różne sposoby, wklejałem na niego zdjęcia dzieci, przedmiotów, a nawet zwierząt, ale ciągle coś było nie tak. Nie tworzyła się żadna historia, dopiero ten muzyk z tubą idealnie tam przypasował. Takie rzeczy czasami wychodzą, kiedy się zaburzy skalę przedmiotów (beton w rzeczywistości ma około dwóch metrów szerokości).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos Zappy, wydawało mi się, a nawet byłem pewny, że nie ma i nie będzie miał kontynuatorów. To najlepiej świadczy o jego wielkości. Zainspirował wielu muzyków, ale żaden z nich nie rozwinął twórczo jego pomysłów. Dweezil odcina kupony od popularności ojca, jeżdżąc po całym świecie z jego dawnym zespołem i odgrzewa kotlety dla naiwnych fanów, którym się wydaje, że ich idol nadal żyje. Trochę to niesmaczne, chociaż muzycznie zrobione na najwyższym poziomie i nawet miło się słucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż tu ostatnio, zupełnie przypadkiem, trafiłem na płytkę zespołu Mirthkon. No i kurde odnoszę wrażenie, jakby Frank Zappa reinkarnował w każdym z jego członków. Krążek "Vehicle", jedyny jak dotąd, nagrali dwa lata temu. Czyste szaleństwo! Skomplikowane harmonie, popierniczone kompozycje, a jednocześnie wszystko trzyma się kupy. Są i dęciaki, i przesterowana gitarka, a chórki jakby żywcem wyjęte z Zappy. Dużo humoru i chwytliwych melodyjek, ale nie prostackich, tylko naprawdę wysmakowanych. Najważniejsze, że nie jest to tępe naśladownictwo, ale świeża i oryginalna muza, o którą ostatnio coraz trudniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się słucha tak dużo jak ja, rzadko zdarza się zaskoczenie, a jeszcze rzadziej fascynacja. Tymczasem kolesiom (i kolesiówie, bo jest tam jedna panna, grająca na saksie) udało się przyciągnąć moją uwagę, i to na dobre. Bardzo jestem ciekaw, co przygotują nowego. Póki co, wyczytałem na ich stronie (www.mirthkon.com), że na debiut czekali aż cztery lata. Pochodzą z Oakland w Kalifornii i właśnie przygotowują DVD. W 2006 wydali epkę "The Illusion of Joy", ale to się nie liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wehikuł to moje wielkie odkrycie. Naprawdę przenosi w czasie, do najlepszych lat i pomysłów Franka. Z tym, że nagrany jest grubo po jego śmierci. Jeśli chcesz posłuchać, pod zdjęciem okładki jest link.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CnCskR687Y4/TeleDpVvj5I/AAAAAAAAAKs/gGCUnDN7vmQ/s1600/artwork.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-CnCskR687Y4/TeleDpVvj5I/AAAAAAAAAKs/gGCUnDN7vmQ/s320/artwork.jpg" width="319" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mirthkon - "Vehicle", 2009&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/R3eaGK5" id="alive_link" title="Name: M-R-nV09.rar Size: 160.64 MB"&gt;Mirthkon - Vehicle&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6059569008334158357?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6059569008334158357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/duch-zappy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6059569008334158357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6059569008334158357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/duch-zappy.html' title='Duch Zappy'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4T0tkhBzQys/TeleOq7BEAI/AAAAAAAAAKw/obVDITDRrY4/s72-c/music.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2336876477169677397</id><published>2011-06-02T21:14:00.000+02:00</published><updated>2011-06-02T21:14:52.188+02:00</updated><title type='text'>Francuski buldog</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tADT8xB1Coo/Teff9iN66gI/AAAAAAAAAKo/eLZVU8u1F-Y/s1600/buli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-tADT8xB1Coo/Teff9iN66gI/AAAAAAAAAKo/eLZVU8u1F-Y/s320/buli.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mam w domu idealnego modela, ale rzadko chce współpracować. Buli, 7-letni buldog francuski. Biały, z szarymi i czarnymi plamkami, trochę jak dalmatyńczyk. Do tego uszy nietoperza i prawie całkowity brak ogona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Aparat lubi Buliego, ale niestety Buli nie lubi aparatu. Skubany, wie, kiedy zamierzam mu zrobić zdjęcie. Najczęściej odwraca wtedy głowę albo ucieka. Od pięciu lat próbuję go jakoś sensownie sfotografować, udało mi się może parę razy. Większość zdjęć ląduje w koszu, albo są nieostre, albo źle skadrowane, bo kiedy naciskałem spust, akurat zwiewał z kadru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jest jeszcze inny problem natury technicznej - jego biel. Kiedy próbuję robić mu zdjęcie np. na trawie, muszę mierzyć światło na sierści. Trwa wychodzi wtedy smolistoczarna. Kiedy koryguję ekspozycję, przepalam biele. Dlatego Buli najlepiej wychodzi na śniegu. Wtapia się w tło, a kontrasty są na tyle małe, że większość jego zimowych fotek jest ok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Wybrałem się kiedyś z Bulim nad jezioro, do Izbicy. Szalał z radości już w samochodzie. Jak tylko dojechaliśmy na miejsce i uchyliłem lekko drzwi, wystrzelił jak z procy i zaczął biegać po lodzie. Cierpi chyba na jakąś formę nerwicy, bo na spacerach zawsze ma sraczkę. Kiedy sra w ogrodzie, robi normalne kupy, ale w plenerze zawsze biega z upaćkanym tyłkiem, który muszę mu wycierać, jak wsiadamy do auta, żeby nie zapaskudził tapicerki. Udało mi się go wtedy ustrzelić, kiedy skupiał się nad jakąś kępką trawy. Padał mokry śnieg, warunki zdjęciowe były takie sobie, w powietrzu fruwały wielkie płatki, które przyklejały się do obiektywu, ale foto wyszło fajne. Ktoś - na jakimś portalu - zażartował, że Buli przybrał klasyczną pozycję telemarku, i odtąd tak to zdjęcie tytułuję. Czepiali się, że to montaż, bo u góry widać śnieg, a na dole już nie. Jak ma być widać białe na białym, przy słabym świetle i niskim kontraście?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Francuski buldog miniaturka to mutant, rasa sztucznie stworzona z mieszanki trzech innych - budoga angielskiego, teriera i mopsa. W XVII wieku przywędrował do Francji z emigrującymi za pracą tkaczami. Szybko stał się pieskiem salonowym, nieodłącznym towarzyszem kurtyzan. Jest łagodny, rzadko szczeka, lubi dzieci.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Buli jest typowym przedstawicielem tej rasy, z wszystkimi tego konsekwencjami. Ze względu na krótką kufę strasznie chrapie i szybko męczy się w upalne dni. Najgorsze są jego smugacze - zdradliwie pierdzi, najczęściej w najmniej spodziewanych momentach, na przykład w samochodzie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Nie zamieniłbym go na żadnego innego psa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Skoro już jesteśmy w kraju żabojadów, warto przedstawić franuskiego muzycznego buldoga.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gojira, nazwana tak od pierwszego, japońskiego filmu o monstrualnym potworze, gra - żeby to najkrócej ująć - nowoczesny metal. To świetnie wyprodukowana rzeźnia, na miarę naszych czasów. Kompozycje są długie i melodyjne (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;tytułowy kawałek trwa ponad 17 minut! )&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;, ale nie jest to trudna do zniesienia sieczka, tylko kawał solidnej produkcji, z częstymi zmianami tempa i ciekawymi rozwiązaniami brzmieniowymi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zespół wydał dotąd cztery płyty, występował też w Polsce. Supportowali parę lat temu Metallikę, i od tego właściwie zaczęła się ich światowa kariera.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiam ostatnią studyjną płytę Gijiry "The Way of All Flesh", sprzed trzech lat. Kapitalny riff pierwszego kawałka (Oroborus) od razu mnie do niej przekonał. Kapela przygotowuje właśnie nowy materiał.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najwyższy czas.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oVSxlsy19kg/TefduE5sWzI/AAAAAAAAAKk/hDgpFWHO5k4/s1600/gojira.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-oVSxlsy19kg/TefduE5sWzI/AAAAAAAAAKk/hDgpFWHO5k4/s320/gojira.jpg" width="318" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gojira - The Way of All Flesh (2008), 160MB&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=4T85K6F9"&gt;Gojira - The Way of All Flesh&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2336876477169677397?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2336876477169677397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/francuski-buldog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2336876477169677397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2336876477169677397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/francuski-buldog.html' title='Francuski buldog'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tADT8xB1Coo/Teff9iN66gI/AAAAAAAAAKo/eLZVU8u1F-Y/s72-c/buli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4725225884739765960</id><published>2011-06-01T21:29:00.000+02:00</published><updated>2011-06-01T21:29:28.801+02:00</updated><title type='text'>Primavera</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CwGcZjiSO14/TeaS1e712NI/AAAAAAAAAKg/OyGgPSzsilw/s1600/noozia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-CwGcZjiSO14/TeaS1e712NI/AAAAAAAAAKg/OyGgPSzsilw/s320/noozia.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kończy się Dzień Dziecka, a że mam dziecko i czasem nawet robię mu zdjęcia, postanowiłem coś wrzucić.&lt;br /&gt;Nina urodziła się w pierwszy dzień wiosny, w samo południe. Niedawno skończyła 4 lata. Chodzi do przedszkola, coraz fajniej rysuje, ma jeszcze kłopoty z wymawianiem R, ale to tylko kwestia czasu.&lt;br /&gt;Kiedy była niemowlakiem, fotografowałem ją bez opamiętania. Teraz trochę rzadziej, bo nie zawsze chce, bym robił jej zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba dopiero po pięciu miesiącach udało mi się zrobić zdjęcie Niny, które nadawało się do publicznej prezentacji, a nie tylko do albumu rodzinnego. To ta fotka u góry, z nóżką. Starałem się unikać banału, a niełatwo to przychodzi, bo człowiek zauroczony swoją pociechą traci obiektywizm i wydaje mu się, że każde zdjęcie uślinionego berbecia wzbudzi zachwyt wszystkich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo debatowaliśmy nad wybraniem imienia dla dziecka, kiedy już wiedzieliśmy, że będzie dziewczynka. Pokłóciliśmy się nawet o to, ale w końcu udało się wypracować kompromis. Miało być prosto, bez udziwnień (żadne tam Margaretta czy Kunegunda), a jednocześnie oryginalnie. Chyba się udało. imię pasuje do Niny idealnie i podoba się nie tylko nam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie nie miałem chyba innego wyboru: Nina Hagen. Wybrałem płytę, którą bardzo lubię, może nie najoryginalniejszą w jej dorobku, ale za to w miarę równą - a różnie z tym bywało -&amp;nbsp; a nawet miejscami przebojową. Miałem kiedyś kasetę, dość kiepskiej jakości, długo poszukiwałem oryginału, aż wreszcie się udało. Nieba a ziemia! Jak bym poznawał ten album od nowa. Jest szaleństwo, są wokalne popisy, rockowy pazur i odrobina humoru, żeby nie było tak przytłaczająco. Nie tak punkowa jak wcześniejsze krążki, bardziej rockowa, nowocześniejsza brzmieniowo, ale to ciągle jedyna w swoim rodzaju Nina.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nina Hagen Band - Nunsexmonkrock, 1982&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LGUjo38I8vk/TeaRr8wl50I/AAAAAAAAAKc/Qka-GfDEnTo/s1600/ninah.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-LGUjo38I8vk/TeaRr8wl50I/AAAAAAAAAKc/Qka-GfDEnTo/s320/ninah.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.megaupload.com/?d=SMN9MTA8"&gt;Nina Hagen - Nunsexmonkrock&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4725225884739765960?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4725225884739765960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/primavera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4725225884739765960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4725225884739765960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/06/primavera.html' title='Primavera'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-CwGcZjiSO14/TeaS1e712NI/AAAAAAAAAKg/OyGgPSzsilw/s72-c/noozia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3224278042967451182</id><published>2011-05-31T22:30:00.000+02:00</published><updated>2011-05-31T22:30:22.211+02:00</updated><title type='text'>Makrokosmos</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oEldsUkp4jc/TeVOVQRbhvI/AAAAAAAAAKY/1gDBxryFYUk/s1600/science.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-oEldsUkp4jc/TeVOVQRbhvI/AAAAAAAAAKY/1gDBxryFYUk/s320/science.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie przepadam za fotografią makro. Ile można oglądać motylków i ważek? Jak już makro, to masakryczne - takie, żeby przekroczyć barierę abstrakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dwadzieścia lat temu, a może dawniej, eksperymentowaliśmy z Grzybkiem z przystawką makro do kieva. Kupił za grosze od Ruskich na rynku mieszek z obiektywem. Mieliśmy niezły ubaw. Pamiętam, siedzieliśmy na ławce w parku i przyglądaliśmy się strukturze naszych spodni. Przy pełnym wysunięciu skala robiła się tak kosmiczna, że najzwyklejszy przedmiot wyglądał niesamowicie. Z włókien materiału porobiły się istne kaniony. Struktura skóry w tak wielkim zbliżeniu przypominała jakiś księżycowy krajobraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, co stało się z tą przystawką. Grzybek zerwał z fotografią definitywnie kilkanaście lat temu. Przestała go interesować. Porozdawał aparaty i obiektywy, dostałem kilka z nich. Nadal ich używam. Kupiłem adapter do canona na gwint M42. Bardzo lubię jupitera 135mm, trafił mi się wyjątkowy egzemplarz. Z tymi ruskimi szkłami jest związanych wiele ciekawych historii. Na przykład standardowy obiektyw do zenita w latach 80-tych był najlepszy w swojej klasie na całym świecie. Tajemnica tkwiła w szkle, robionym z krystalicznie czystego piasku z Syberii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapuszczam się w jakieś meandry, zupełnie niepotrzebnie, bo chciałem napisać o moich nowych eksperymentach makro. Nie wiem, co mnie naszło, nagle zapragnąłem przyjrzeć się bliżej drobnym owadom i listkom kwiatów. Być może potrzebowałem fotograficznej odmiany, po wydmowych pejzażach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bawię się w żadne przystawki (mógłbym w sumie kupić coś na allegro za niewielkie pieniądze, ale podejrzewam, że będzie to raczej krótka przygoda), po prostu przykładam do body kitowy obiektyw, tyle że odwrotną stroną. Zakres ostrości jest minimalny, może milimetrowy, dlatego trzeba się nieźle napocić, żeby zdjęcie wyszło ostre. Zrobiłem w ten sposób skupisko malutkich kropelek na suficie szklarni ogrodowej. W rzeczywistości całość była wielkości połowy małego paznokcia, a nie zmieściła mi się w kadrze. Zdjęcie wyszło wyjątkowo ostre, postanowiłem więc wykorzystać je w jakiś sposób w montażu. Efekt wielogodzinnego ślęczenie widoczny u góry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co, nadal kręci mnie ta zabawa, wczoraj zrobiłem makro skrzydełka komara, mam na oku jeszcze parę drobnych rzeczy. Zobaczymy, co się z tego urodzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzem muzycznego makrokosmosu jest dla mnie gitarzysta i producent Michael Brook. Wybrałem jego wspólną płytkę z nieżyjącym już niesamowitym wokalistą z Pakistanu - Nusratem Fateh Ali Khanem. Nagrali razem kilka znakomitych płyt, ale ta - być może ze względu na okładkę - najbardziej przypasowała mi do tego tekstu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nusrat Fateh Ali Khan &amp;amp; Michael Brook - "Night Song" 1995&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-__oxmY1q-_0/TeVN5hWuSPI/AAAAAAAAAKU/qQ5zgS7JHfs/s1600/nusrat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-__oxmY1q-_0/TeVN5hWuSPI/AAAAAAAAAKU/qQ5zgS7JHfs/s320/nusrat.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=J4KDXIU0"&gt;Nusrat Fateh Ali Khan &amp;amp; Michael Brook - Night Song&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3224278042967451182?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3224278042967451182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/makrokosmos.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3224278042967451182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3224278042967451182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/makrokosmos.html' title='Makrokosmos'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oEldsUkp4jc/TeVOVQRbhvI/AAAAAAAAAKY/1gDBxryFYUk/s72-c/science.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5136194695856336882</id><published>2011-05-30T15:13:00.000+02:00</published><updated>2011-05-30T15:13:30.866+02:00</updated><title type='text'>Low key</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FMFgAeS4KQY/TeOXNAaxZvI/AAAAAAAAAKQ/AC-P3gHghkE/s1600/desperado.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-FMFgAeS4KQY/TeOXNAaxZvI/AAAAAAAAAKQ/AC-P3gHghkE/s320/desperado.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co łatwiej sfotografować: czarne na czarnym czy czarne na białym?&lt;br /&gt;W pierwszym odruchu wybrałem drugi wariant, ale po głębszym zastanowieniu zmieniłem zdanie. Oczywiście, że czarne na czarnym. Mocne kontrasty wymuszają kompromis, albo coś musisz prześwietlić, albo nie doświetlić. Jak zmierzysz światło na białym, czarne będzie tylko plamą, w odwrotnej sytuacji przepalisz biele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, w dobie HDR-ów można zrobić kilka różnie naświetlonych klatek, a potem je zmontować i mieć pełną rozpiętość tonalną, ze szczegółami w światłach i cieniach. Ale to wchodzi w rachubę tylko wtedy, gdy robisz zaplanowane zdjęcie, najczęściej pejzażowe. W przypadku strita czy portretu - zapomnij. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje postproces. Nie ma się co bronić przed photoshopem, nie ucieknie się od niego, a - dobrze opanowany - może być naprawdę pożytecznym narzędziem. Podstawą jest jednak dobry punkt wyjścia, czyli optymalnie naświetlone zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W fotografii, podobnie jak w muzyce, dominują tony średnie. Głębokie cienie i jasne światła stanowią najczęściej tylko drobny zakres całego spektrum. Skrajne przypadki to high key i low key. Zdecydowanie preferuję ten drugi. Nie wiem, może to pozostałości malarskiej wrażliwości. Stare obrazy malowane były często przy lampach oliwnych i pochodniach, które wydobywały z cienia najważniejsze elementy. Tworzyło to klimat tajemnicy i niedopowiedzenia, poruszało wyobraźnię i zmuszało to uważniejszego przyjrzenia się całości. W przypadku high key mamy od razu kawę na ławę, zero miejsca na domysły i interpretacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczesna fotografia studyjna - z tym całym sztafażem, lampami, błyskami i blendami - jest w jakimś sensie zaprzeczeniem dawnego malarstwa. Wszystko ma być ostre, jasne i dobrze widoczne. Chyba dlatego nie przepadam za zdjęciami studyjnymi. Wolę naturalne oświetlenie, które mogę po swojemu wykorzystać. Błysk lampy zawsze jest nieprzewidywalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele moich prac to lepsze czy gorsze przykłady low key, jak choćby ten u góry. Lubię mrok, jestem nocnym Darkiem, wolę stworzyć klimat przez ukrycie pewnych rzeczy w cieniu niż zdradzić puentę na samym początku.&lt;br /&gt;Gdzie kończy się tajemnica, zaczyna się bezmyślność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W muzyce też preferuję mroki. Poniżej przykład tego, że wcale nie potrzeba wirtuozerii, fajerwerków i wodotrysków, żeby stworzyć niepowtarzalny, hipnotyzujący klimat. Moje prywatne odkrycie, prawdziwa rewelacja sprzed dwóch lat. Psychodeliczny black metal z Finlandii o śmiesznej nazwie.&lt;br /&gt;Panie i panowie: Oranssi Pazuzu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ozA00-030DA/TeOWg7WNIzI/AAAAAAAAAKM/qfvBxlWVttU/s1600/Oranssi-Pazuzu-_2D00_-Muukalainen-Puhuu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ozA00-030DA/TeOWg7WNIzI/AAAAAAAAAKM/qfvBxlWVttU/s320/Oranssi-Pazuzu-_2D00_-Muukalainen-Puhuu.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?ea9ejxgw5y1"&gt;Oranssi Pazuzu - Muukalainen Puhuu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5136194695856336882?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5136194695856336882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/low-key.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5136194695856336882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5136194695856336882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/low-key.html' title='Low key'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FMFgAeS4KQY/TeOXNAaxZvI/AAAAAAAAAKQ/AC-P3gHghkE/s72-c/desperado.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1188344907893668634</id><published>2011-05-28T19:07:00.000+02:00</published><updated>2011-05-28T19:07:01.965+02:00</updated><title type='text'>Biały trans</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B3R0-_RY93Y/TeEqQHJMf_I/AAAAAAAAAKI/vqblRsG4nEs/s1600/moon.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-B3R0-_RY93Y/TeEqQHJMf_I/AAAAAAAAAKI/vqblRsG4nEs/s320/moon.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Widziałem ten obrazek w głowie. Wielki księżyc w pełni, gwieździste niebo, a na dole mały domeczek z postacią w otwartych drzwiach. Wewnątrz pali się światło, które rzuca cień człowieka. &lt;br /&gt;Mimo że wizję miałem wyraźną i wiedziałem, jak ją zrealizować, nie mogłem się jakoś za nią zabrać. Chyba po prostu zdawałem sobie sprawę z ogromu pracy i zwyczajnie nie chciało mi się tak długo dłubać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, rzadko zdarza mi się mieć tak jasny i konkretny pomysł, przemyślany w najmniejszych szczegółach. Najczęściej praca ewoluuje, zmienia się, powstają kolejne warianty, aż w końcu dochodzę do wniosku, że dalsze męczenie wyjdzie jej tylko na niekorzyść. Staram się wycisnąć z konkretnego zdjęcia, ile tylko można. Przywykłem już do tego, że pomysł, jaki zrodził mi się w głowie, to tylko punkt wyjścia. Kiedyś, gdy jeszcze malowałem, strasznie się wkurwiałem, że nie potrafię przelać na płótno tego, co mam w głowie. Teraz wiem, że po prostu się nie da. Pozostałości tego perfekcjonizmu nadal mi przeszkadzają, ale już jest lepiej, niż kiedyś. Odpuściłem sobie nierealne oczekiwania, żeby praca idealnie odpowiadała koncepcji, jaką miałem. Po prostu dopracowuję poszczególne elementy - kadr, cienie, proporcje, tonację itd., aż uznam, że jest ok. Wtedy sklejam warstwy i zapisuję gotowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tym księżycem nosiłem się parę tygodni. W końcu usiadłem i krok po kroku doprowadziłem sprawę do końca. Wszystkie potrzebne do wklejki elementy pochodzą z moich zdjęć. Nie lubię korzystać ze stocków, to pójście na łatwiznę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłem wczoraj w nocy. Nie byłem w pełni zadowolony z efektu, dlatego zapisałem całość w warstwach i przespałem się z tym. Czasem noc pomaga. Wstajesz rano, rzucasz świeżym okiem na obrazek i już wiesz, co nie gra. Dół mi nie grał, dlatego zmieniłem foreground, jak mawiają Eskimosi. Wcześniej był to ośnieżony fragment wydm, ale nie zgadzała się perspektywa i kierunek światła. W dodatku sfotografowany był od dołu, a w wyobraźni widziałem ten domek otoczony wielką płaską przestrzenią, zalaną światłem księżyca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysły mają to do siebie, że nękają, domagając się realizacji. Najczęściej siadam do pracy wieczorem. Czasem uda mi się skończyć coś przed snem; bywa, że siedzę do drugiej, zanim nie zapiszę gotowego zdjęcia. Jestem typową sową. Rano - zanim kawa nie zacznie działać - chodzę niepritomny. Najczęściej też towarzyszy mi tzw. poranny wkurw, szybko się denerwuję i tracę cierpliwość. Rozkręcam się po południu, wtedy też najlepiej mi się pracuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez dwa ostatnie dni towarzyszyła mi w głośnikach muzyka Can. Kilkanaście lat temu strasznie jarałem się ich albumem "Tago-Mago" i ten właśnie kompakt zwrócił moją uwagę, kiedy przeglądałem pudełko z płytami, szukając oczywiście czego innego. Zapuściłem... i sentymenty odżyły. Brzmienie trochę archaiczne, ale ostatecznie to rok 1970. Zaraz potem na warsztat poszło dwa lata późniejsze "Ege Bamyasi", ze zdjęciem zielonych papryczek w puszce. Ciary przeszły mi po kręgosłupie przy "Sing Swan Song", kiwałem rytmicznie głową podczas "One More Night", a kiedy leciało "Vitamin C", nie mogłem się powstrzymać i zacząłem śpiewać razem z wokalistą. Damo Suzuki, tak się koleś nazywa. Chyba niezbyt dobrze znał angielski, ale uczynił z tego zaletę. Śpiewał w wymyślonym przez siebie języku, jak później Elisabeth Fraser z Cocteau Twins.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurde, nie było drugiej takiej kapeli, jak Can. Te stare płyty nawet teraz brzmią awangardowo. To taki biały trans (w odróżnieniu od czarnego, jaki uprawiał James Brown), oparty na spontanicznej improwizacji w studio. Przesłuchałem prawie całą dyskografię Can. Są nierówni. Późniejsze płyty nie były już tak kosmiczne, ale za każdym razem potrafili zaskoczyć, jak choćby wydanym w 1989 roku albumem "Rite Time". To już zupełnie inna historia, inne brzmienie i produkcja, ale dawne szaleństwo przypomniało o sobie. Mimo kiepskich recenzji, dla mnie to drugi najlepszy - po "Ege Bamyasi" - album Can. Najlepszy, znaczy taki, do którego często i chętnie wracam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Can - "Ege Bamyasi" 1972, 320kbps, wersja zremasterowana&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-t-OBhEzc2ww/TeEqAp_KmfI/AAAAAAAAAKE/HWP_YR_0nX8/s1600/ege.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-t-OBhEzc2ww/TeEqAp_KmfI/AAAAAAAAAKE/HWP_YR_0nX8/s320/ege.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.fileserve.com/file/ebCDb8S"&gt;Can - Ege Bamyasi&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1188344907893668634?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1188344907893668634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/biay-trans.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1188344907893668634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1188344907893668634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/biay-trans.html' title='Biały trans'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-B3R0-_RY93Y/TeEqQHJMf_I/AAAAAAAAAKI/vqblRsG4nEs/s72-c/moon.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7815027303021570274</id><published>2011-05-26T20:22:00.000+02:00</published><updated>2011-05-26T20:22:40.902+02:00</updated><title type='text'>Folk</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZwAwt2Xol54/Td6YcqxITOI/AAAAAAAAAKA/BSKnBbgaWr4/s1600/drzewko.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZwAwt2Xol54/Td6YcqxITOI/AAAAAAAAAKA/BSKnBbgaWr4/s320/drzewko.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, jak wstawiłem to zdjęcie na onephoto. Po 40 minutach było na 1. miejscu topu, nawet nie zdążyło zlecieć z pierwszej strony. Po kilku dniach miało ponad sto ocen i komentarzy, co jak na tak mały, towarzyski portal, było nie lada wydarzeniem. Z moich starszych prac, to prawdziwy hicior. Było zdjęciem tygodnia na amerykańskim photo.necie, najstarszym i chyba największym portalu poświęconym fotografii. Nie obyło się oczywiście bez dyskusji, czy to jeszcze zdjęcie, czy już grafika komputerowa. Do takich głosów przyzwyczaiłem się już na naszych stronach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko tytułuję prace, żeby nie narzucać nikomu interpretacji i pozwolić mu samemu dorobić własną historyjkę. W tym przypadku było inaczej. Siedziałem przed monitorem z zamiarem wstawienia zdjęcia na onephoto - wtedy mój ulubiony portal - i musiałem wymyślić tytuł. Chwilę główkowałem i bach! - Jest. Czekając na owoce...&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeprowadziłem się wtedy z Sieradza nad morze. Poznawałem nową okolicę, dużo z Adą spacerowaliśmy. Obfotografowywałem wszystko, co mogło mi się przydać do montaży. Na jednej z przechadzek zrobiłem zdjęcie przepięknego, rozłożystego kasztanowca, który właśnie zakwitł. Drzewa zawsze mnie fascynowały. To moja fotograficzna obsesja, od kiedy pamiętam. Robiłem też dużo zdjęć Adzie. Była wtedy w długiej, czarnej sukience na ramiączkach, wyglądała trochę jak Ewa Demarczyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie usiadłem do kompa, zrzuciłem zdjęcia z karty i zacząłem obrabiać kasztanowca. Zależało mi na tym, żeby stworzyć efekt podobny do starego dagerotypu. Rozmywałem, ściemniałem, rozjaśniałem, nakładałem kolejne tekstury, nie wspominając o tym, że całkowicie wyciąłem tło. W końcu drzewo nabrało wyrazu, ale brakowało anegdoty, czegoś, co stworzyłoby napięcie. Wstawiłem zdjęcie Ady, idącej z rozwianym włosem, i nagle praca nabrała życia. Nie wiedzieliśmy wtedy, że jest w ciąży, co - biorąc pod uwagę tytuł - nadaje całej historii wymiaru niemal magicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Czekając na owoce..." wisi już w kilku polskich domach. Znalazło się na okładce płyty z poezją śpiewaną, duży wydruk poleciał nawet do Mediolanu. Bardzo lubię tę pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo się zastanawiałem, jaką płytę wybrać do zilustrowania tego tekstu. Idealne byłoby samotne drzewko na okładce, ale nic podobnego niestety nie znalazłem.&lt;br /&gt;Skoro już była mowa o mojej przeprowadzce, to muszę dodać, że mieszkam teraz na wsi, 29 km od Łeby. Po prostu folk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam płytę kontrowersyjnych wieśniaków z byłej Jugosławii. Jak ktoś zna wcześniejszy Laibach, industrialny, może być zaskoczony. Moje zaskoczenie szybko przerodziło się w fascynację i najczystszy szacun. Kolesie porwali się na trudny temat - hymny narodowe. Wiem, co z hymnem potrafi zrobić Edyta Górniak, teraz też wiem, że Laibach to wielcy artyści, a ich międzynarodowa sława nie wzięła się znikąd. Poruszająca, przejmująca płyta, pełna emocji i po prostu pięknie zgranej i zaśpiewanej muzyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Laibach - Volk, 2006, 135 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;01. Germania&lt;br /&gt;02. America&lt;br /&gt;03. Anglia&lt;br /&gt;04. Rossiya&lt;br /&gt;05. Francia&lt;br /&gt;06. Italia&lt;br /&gt;07. Espana&lt;br /&gt;08. Yisra’el&lt;br /&gt;09. Turkiye&lt;br /&gt;10. Zhonghua&lt;br /&gt;11. Nippon&lt;br /&gt;12. Slovania&lt;br /&gt;13. Vaticanae&lt;br /&gt;14. NSK&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RMdTU85-8Ss/Td6W-Veje0I/AAAAAAAAAJ8/jrwbjzaAiHo/s1600/laibach+volk.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-RMdTU85-8Ss/Td6W-Veje0I/AAAAAAAAAJ8/jrwbjzaAiHo/s320/laibach+volk.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/232237284/2006_-_Volk.rar"&gt;Laibach - Volk [2006]&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7815027303021570274?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7815027303021570274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/folk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7815027303021570274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7815027303021570274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/folk.html' title='Folk'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZwAwt2Xol54/Td6YcqxITOI/AAAAAAAAAKA/BSKnBbgaWr4/s72-c/drzewko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2600368062652640790</id><published>2011-05-24T13:05:00.000+02:00</published><updated>2011-05-24T13:05:22.291+02:00</updated><title type='text'>Borderline</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d8CmLojBECI/TduPy4tBVpI/AAAAAAAAAJ4/vI19j2Rjcog/s1600/granica.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-d8CmLojBECI/TduPy4tBVpI/AAAAAAAAAJ4/vI19j2Rjcog/s320/granica.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Fotografia i muzyka są w moim przypadku nierozerwalnie związane. Nie słucham muzyki tylko wtedy, kiedy robię zdjęcia.&lt;br /&gt;To ciekawe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka mnie inspiruje. Pracuję w domu, dlatego mogę sobie pozwolić na nieustający soundtrack. Wstaję, włączam kompa zanim nastawię wodę na kawę, idę się do łazienki, wracam, uruchamiam foobara i wrzucam coś lekkiego i rytmicznego, żeby nie zmasakrować się od rana. Świetnie sprawdza się Marley, Stevie Wonder też daje radę. Wypijam pół kawy z mlekiem i cukrem, zapalam pierwszego papierosa. Sprawdzam pocztę, wstawiam zdjęcia do galerii, dopijam kawę, wychodzę na drugą fajkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tylko Ada zaszła w ciążę, przestałem palić w domu. Od prawie pięciu lat palę w ogrodzie, zimą w drzwiach ganku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, kiedy to piszę, słucham "Mob Rules" Black Sabbath. Świętej pamięci Dio był niezły, ale Ozzy'ego nikt nie zastąpi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj dostałem paczkę ze Stanów. W środku dwa kompakty i biała koszulka z nadrukiem. Parę miesięcy temu odezwał się do mnie koleś, amerykański basista. Przeglądał moje zdjęcia na Deviancie i chciał się dowiedzieć, czy mogę użyczyć powyższej pracy na okładkę nowej płyty jego zespołu. Przysłał linka do Myspace, żebym posłuchał, zanim podejmę decyzję. Zgodziłem się, chociaż nie zaoferował kasy. Potraktowałem to jako promocję, ostatecznie nigdy nie wiadomo, w czyje ręce trafi ten krążek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przemyślałem sprawę i następnego dnia napisałem do niego maila. Zmieniłem zdanie - dlaczego mam nie dostać forsy za coś, czemu poświęcam masę czasu i pracy? Przecież on - kiedy występuje z zespołem - na pewno dostaje honorarium. Płyt też pewnie nie rozdają za darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Milczał przez kilka dni, w końcu odpisał. Ok, zgadzają się (przedyskutował sprawę z pozostałymi członkami zespołu), poprosił o numer konta, żeby mógł przelać pieniądze. Obiecał, że jak tylko album się ukaże, przyśle mi go razem z poprzednim krążkiem, a jako bonus będzie jeszcze koszulka zespołu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Black Sabbath się skończył, poczułem nieodpartą ochotę na jakiś konkretny wypierd. Swoją drogą nie byłoby całego tego death i black metalu, gdyby nie Ozzy z kapelą. Niektórzy o tym zapominają; myślą, że metal zaczął się od Metalliki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapuściłem Abacinate, fajne, ale nie tego potrzebowałem. Severe Torture - spoko, ale to jeszcze nie to. O, wiem - Besatt! Polska kapela blackowa ze Śląska. W zeszłym roku wydali płytkę "Demonicon". To naprawdę światowy poziom, wiele zachodnich gwiazd może się schować. &lt;br /&gt;No to jazda!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Besatt - "Demonicon" 2010, 320kbps&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4v5i4_yEshs/TduPjnGsbfI/AAAAAAAAAJ0/pRHNTl0-wkg/s1600/besatt-demonicon-front.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-4v5i4_yEshs/TduPjnGsbfI/AAAAAAAAAJ0/pRHNTl0-wkg/s320/besatt-demonicon-front.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/vFyszx8"&gt;Besatt - Demonicon&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2600368062652640790?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2600368062652640790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/borderline.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2600368062652640790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2600368062652640790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/borderline.html' title='Borderline'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-d8CmLojBECI/TduPy4tBVpI/AAAAAAAAAJ4/vI19j2Rjcog/s72-c/granica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7709010182463682263</id><published>2011-05-22T22:44:00.000+02:00</published><updated>2011-05-22T22:44:18.798+02:00</updated><title type='text'>Jedno dziennie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-O8u_1jgLL0A/TdlzymsopfI/AAAAAAAAAJw/g-vly7tU-Zs/s1600/szczudlarze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-O8u_1jgLL0A/TdlzymsopfI/AAAAAAAAAJw/g-vly7tU-Zs/s320/szczudlarze.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chcesz szybko zarobić na fotografii? Sprzedaj aparat. Przeczytałem to u jakiegoś fotografa na facebooku. To chyba cytat z jeszcze innego fotografa, ale nie pamiętam ani jednego, ani drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uśmiechnąłem się smutno, czytając te dwa zdania, bo rzeczywiście dużo w nich prawdy. Staram się zarabiać na fotografii, raz z lepszym, innym razem z gorszym skutkiem. Postawiłem sobie za cel zrobienie jednego zdjęcia dziennie, choćby się waliło i paliło. W moim przypadku zrobienie nie oznacza tylko naciśnięcia migawki, ale doprowadzenie pomysłu do etapu końcowego, tak by praca była gotowa do publikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza mi się zrobić kilka prac dziennie, ale bywa i tak, że nad jedną siedzę kilka dni, dopóki nie jestem zadowolony z efektu. Wiele razy wyrzucałem do kosza plik, nad którym ślęczałem od rana do wieczora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuję na dużych plikach, 50x50cm, przy 300DPI. W przypadku kilku warstw robi się z tego prawdziwa kobyła. Miniaturkę do netu przygotowuję z oryginalnej bitmapy. Podostrzam plik, zmniejszam go o połowę i ponownie podostrzam. Staram się unikać nieparzystych cyfr w rozmiarze pliku, bo wtedy istnieje możliwość pojawienia się białych obwódek na pomniejszonym do netu jpg-u. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymam się tego systemu od dobrych paru lat. Pokazuję prace, gdzie się tylko da. Nie wnikam w poziom galerii, choć parę razy zdarzyło mi się wymiksować z jakiegoś portalu. Tak było z Obiektywnymi, ostatnio skasowałem zdjęcia z jakiegoś nowego polskiego tworu, Fotoferii czy czegoś takiego, już nawet nie pamiętam. Powód jest najczęściej jeden - ignorancja. Internetowa anonimowość zezwala na ferowanie wyroków, często bezlitosnych; wyroków wykonywanych często przez totalnych laików, których pojęcie o fotografii jest żadne. Niesamowicie mnie to wkurwia, ale nie chce mi się wdawać w internetowe polemiki, wolę po prostu zniknąć z takiego zapowietrzonego miejsca i mieć spokój. Zwyczajnie szkoda mi czasu na takie kopanie się z koniem. W obu przypadkach nie chodziło nawet o moje prace. &lt;br /&gt;No nieważne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzają się ciekawe propozycje. Parę miesięcy temu odezwał się do mnie koleś z Puerto Rico, który zobaczył moje prace na photo.necie. Napisał, że jest wydawcą, planuje właśnie publikację książki, nie swojej, tylko jakiegoś latynoskiego autora. Przeglądając moje prace, bardzo mu przypasowało na okładkę zdjęcie widoczne u góry. Przyznał szczerze, że dopiero zaczynają, są skromnym, biednym wydawnictwem, ale może zaproponować 100 dolarów. Z reguły cenię się bardziej, ale spodobała mi się ta propozycja, a jeszcze bardziej świadomość, że moja praca będzie na okładce książki w Puerto Rico. Podałem mu swoje konto paypal, niemal natychmiast przelał kasę i napisał, że za kilka tygodni przyśle mi kilka egzemplarzy autorskich. Dotrzymał słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawałem swoje prace m.in. do Australii, Włoch, Francji, Stanów (czekam właśnie na przesyłkę od zespołu, który kupił ode mnie zdjęcie na okładkę nowej płyty; dostanę oba ich albumy plus koszulki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce nie ma rynku fotografii. Nadal traktuje się ją z przymrużeniem oka, jako taką niedorobioną dziedzinę sztuki. Jak ktoś ma zapłacić 600 złotych za limitowaną odbitkę z podpisem autora, woli iść do EMPiK-u i kupić oprawioną reprodukcję za połowę tej sumy. Na Zachodzie nie ma z tym w ogóle problemu. &lt;br /&gt;Zobaczymy, może z czasem - kiedy ten nasz raczkujący kapitalizm nieco okrzepnie, a Polacy kupią już do domu wszystko, co mogli kupić - może wtedy zaczną się rozglądać za fotografiami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smętnym soundtrackiem do tych niewesołych końcowych refleksji niech będzie album The Cinematic Orchestra "Every Day".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;The Cinematic Orchestra - "Every Day" (2002), 320 kBs, 156 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2Yy27jRGeGI/TdlzoDZMqyI/AAAAAAAAAJs/BR629egBlVY/s1600/cover.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-2Yy27jRGeGI/TdlzoDZMqyI/AAAAAAAAAJs/BR629egBlVY/s320/cover.jpeg" width="317" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/339236098/08_-_The_Cinematic_Orchestra_-_Every_Day__2002_.rar"&gt;The Cinematic Orchestra - Every Day&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7709010182463682263?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7709010182463682263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/jedno-dziennie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7709010182463682263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7709010182463682263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/jedno-dziennie.html' title='Jedno dziennie'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-O8u_1jgLL0A/TdlzymsopfI/AAAAAAAAAJw/g-vly7tU-Zs/s72-c/szczudlarze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4693402642540211347</id><published>2011-05-21T23:38:00.000+02:00</published><updated>2011-05-21T23:38:57.352+02:00</updated><title type='text'>Poeci</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QkZlsWrCv3E/TdgunNJ2dtI/AAAAAAAAAJo/65xZn4AznLE/s1600/Lambs.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-QkZlsWrCv3E/TdgunNJ2dtI/AAAAAAAAAJo/65xZn4AznLE/s320/Lambs.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jestem mistrzem Polski aforyzmu. To nie żart. Wydałem własnym sumptem dwie książeczki z aforyzmami - "Aforyzjaki" i "Klocko ego". W 2005 roku moja koleżanka, młoda zdolna poetka powiedziała, że wysłała swoje wiersze na konkurs literacki do Nowego Targu. &lt;br /&gt;- Jest też kategoria "aforyzmy", weź coś swojego wyślij, fajne masz te rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy specjalnie nie lubiłem się ścigać, nie brałem dotąd udziału w żadnym konkursie, poza jakimiś sporadycznymi przypadkami we wczesnej młodości, ale&amp;nbsp; to się nie liczy. Broniłem się rękami i nogami, ale w końcu mnie przekonała. Trzeba było wybrać 5 aforyzmów, wydrukować je w czterech kopiach (po jednej dla każdego z jurorów), opatrzyć godłem i wysłać do Nowego Targu. Zdążyłem w ostatniej chwili, dwa dni przed terminem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przykładałem do tego wielkiej wagi, zapomniałem o całej sprawie, bo chyba nie za bardzo wierzyłem, że mogę cokolwiek wygrać. Pisałem raczej do szuflady, dla własnej przyjemności. Nie myślałem, żeby te moje zabawy słowem upubliczniać, ale - dzięki namowom kolejnej poetki (swoją drogą, to ciekawe, że poetki mogą mnie namówić do wszystkiego) - postanowiłem wydać je drukiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem list z Nowego Targu.&lt;br /&gt;Polecony.&lt;br /&gt;"Niniejszym informujemy, że zdobył Pan Nagrodę Burmistrza. Prosimy o kontakt..."&lt;br /&gt;Nie powiem, żebym się nie cieszył. Cieszyłem się jak cholera.&lt;br /&gt;Traf chciał, że tego samego dnia spotkałem młodą poetkę - tę samą, która powiedziała mi o konkursie.&lt;br /&gt;- Zdobyłaś coś?&lt;br /&gt;- Nie. A ty?&lt;br /&gt;- Dostałem nagrodę burmistrza.&lt;br /&gt;- Ej, no co ty?! To jest grand prix!&lt;br /&gt;- Weź przestań! - nie chciałem uwierzyć.&lt;br /&gt;Wróciłem do domu i zadzwoniłem do Nowego Targu, żeby się dowiedzieć, o co chodzi z tą nagrodą. Nic mi nie chcieli powiedzieć. &lt;br /&gt;- Niech Pan po prostu przyjedzie. Zwracamy koszty podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to pojechałem. Właściwie pojechaliśmy. Maciek, mój serdeczny przyjaciel, jak się dowiedział, od razu zaproponował, że pojedziemy jego samochodem. Dawno nie był w górach, urządzimy sobie zajebistą wycieczkę. Pasowało mi takie rozwiązanie.&lt;br /&gt;Podróż była niezapomniana. Nagadaliśmy się tak, że aż nas gardła bolały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulokowaliśmy się w hotelu - zdaje się - "Podhale". Wystrój a' la późny Gierek, wszędzie boazeria, meble z płyt pilśniowych i rozklekotane wersalki. Ale za to na dole restauracja, gdzie zjedliśmy przepysznego schabowego wielkości talerza, ziemniaki i zestaw surówek plus kompot za jedyne 9 złotych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia rano rozdanie nagród. Konkurs prestiżowy, imienia Leca, siódma edycja. Wpłynęły 293 zestawy aforyzmów.&lt;br /&gt;Dyrektor domu kultury wyczytuje nazwiska nagrodzonych. Trzecie miejsce - nie moje, drugie - nie moje. Chwila napięcia i pierwsze miejsce.&lt;br /&gt;Nie moje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzymy na siebie z Maćkiem skonsternowani, a tu pan z mikrofonem podnosi głos i mówi:&lt;br /&gt;- A teraz proszę państwa nagroda główna, Grand Prix Burmistrza Nowego Targu. Jednogłośnie zdobył ją - i tu pada moje nazwisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewiele pamiętam z tego, co się działo potem. Wybąkałem parę słów podziękowań, impreza przeniosła się do holu, gdzie hołubiono mnie jak jakiegoś bohatera narodowego. Speszony tymi wyrazami uznania, łykałem kolejne lampki szampana. Maciek przyglądał mi się z boku, rozbawiony.&lt;br /&gt;Marzyłem, żeby to wszystko się skończyło. Chciałem stamtąd wyjść, zdjąć marynarkę i napić się z Maćkiem wódki, najlepiej w jakiejś spelunie. &lt;br /&gt;Tak też zrobiliśmy. Nie bardzo pamiętam, co to była za knajpa, w każdym razie wydałem na drinki kupę kasy. Wróciliśmy do hotelu konkretnie walnięci. Usnąłem w trymiga. Maciek długo nie mógł zasnąć, ale o tym dowiedziałem się dopiero następnego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziłem się z koszmarnym kacem. Maciek spał jak zabity, niemiłosiernie chrapiąc. Zrobiłem kac-kupę, wypiłem z litr mineralnej, ale łeb nadal mnie napierdalał. Postanowiłem, że muszę wyjść na świeże powietrze. Wziąłem aparat i ruszyłem w zamglone miasto, które dopiero budziło się do życia. Z dwieście metrów od hotelu zaczynały się łąki. Przy wale pasło się stadko owiec, które spod drzewa obserwował starszy gościu w czapce. Kiedy robiłem zdjęcie, widoczne u góry, podniósł się i ruszył w moim kierunku. Szybko odszedłem.&lt;br /&gt;W drodze powrotnej trafiłem na największy targ, jaki w życiu widziałem. Nie przesadzę, jeśli powiem, że zajmował obszar dziesięciu boisk piłkarskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do hotelu z przewietrzoną głową, Maciek już też doszedł do siebie. Poszliśmy na śniadanie (znowu zajebiste i tanie) i postanowiliśmy wracać. Plan był wcześniej taki, że wyskoczymy do Zakopca, ale pogoda się spieprzyła, zaczęło kropić, więc daliśmy sobie spokój.&lt;br /&gt;Różnych rzeczy słuchaliśmy w samochodzie. I Marleya, i Manu Chao, i Afro-Cuban All Stars, i Wondera.&lt;br /&gt;Jednak jako muzyczną ilustrację wybrałem płytę Turnaua "Pod światło". Skoro już była mowa o poetkach, niech teraz poeci mają głos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FeiLea9ogek/TdguEZDNIlI/AAAAAAAAAJk/LV9TgeY2MUk/s1600/turnau.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-FeiLea9ogek/TdguEZDNIlI/AAAAAAAAAJk/LV9TgeY2MUk/s320/turnau.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzegorz Turnau - Pod światło, 1993, FLAC (2 części)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/360304941/Grzegorz_Turnau__1993__Pod__wiat_o.part1.rar"&gt;Grzegorz Turnau - Pod światło 1.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/360307226/Grzegorz_Turnau__1993__Pod__wiat_o.part2.rar"&gt;Grzegorz Turnau - Pod światło 2.rar&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4693402642540211347?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4693402642540211347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/poeci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4693402642540211347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4693402642540211347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/poeci.html' title='Poeci'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QkZlsWrCv3E/TdgunNJ2dtI/AAAAAAAAAJo/65xZn4AznLE/s72-c/Lambs.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6792722859429511056</id><published>2011-05-21T00:16:00.000+02:00</published><updated>2011-05-21T00:16:43.630+02:00</updated><title type='text'>Szaruga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gmSX7AWzCc4/TdbmS6_Mr5I/AAAAAAAAAJc/ZSfA8YHUAwY/s1600/jeziorsko.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gmSX7AWzCc4/TdbmS6_Mr5I/AAAAAAAAAJc/ZSfA8YHUAwY/s320/jeziorsko.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Był czas - teraz widzę, że dość długi - kiedy robiłem szare foty. Nie czarno-białe, tylko właśnie szare. Mały kontrast, żadnych głębokich cieni ani ostrych świateł. Nie mogłem się z tego wyzwolić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka szaruga ma swoich wielbicieli, bo to taki rozumisz artistyczny sznyt, że niby z niedoświetlonego analoga, na kliszy znalezionej u dziadka na strychu, najlepiej porysowanej i z paprochami. Im więcej paprochów, tym większy artyzm. A jak już się zaplątał tam jakiś łoniak, to w ogóle szał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pltoto mam nicka klimat. Nie dlatego, że robię takie klimatyczne prace, powód był raczej prozaiczny. Wcześniej, na innych portalach, znany byłem jako klimas. Tak na mnie mówią kumple, czasem nawet własna córka. Ale ten nick na plfoto był już zajęty. Nie chciałem rejestrować się jako klimas666 czy tym podobna bzdura, dlatego zmieniłem literkę na końcu.&lt;br /&gt;Zacząłem wrzucać foty, głównie czarno-białe (a raczej szare) i tak jakoś przylgnęło, że jak już klimat coś wstawi, to jest klimatyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadal lubię szarugę, ale teraz już tylko w pracach innych. Może z czasem mi się odmieni, póki co raczej się na to nie zanosi. Ostatnio jara mnie strasznie soczyste b-w, z pełną gamą czy, jak kto woli, dużą rozpiętością tonalną. Zmieniłem sposób obróbki. Najczęściej robię teraz b-w z zielonego kanału w photoshopie. Dodaję 10-20% kanału czerwonego lub niebieskiego, w zależności od tego, jaki efekt chcę uzyskać. Mocno podrasowuję plik, ale staram się zachowywać umiar. Rzecz w tym, żeby tej obróbki nie było widać, i tak dla mnie powinien wyglądać idealny postproces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiu nie zrobiłem HDR-a. Parę lat temu ściągnąłem z netu tutorial zrobiony przez Maćka Duczyńskiego (lonelywoolf), ale nie miałem cierpliwości, żeby się w niego wgryźć. Chyba jestem staroświecki i wolę swoje sztuczki, wypracowane przez lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już szaruga i mroki, to idealną ilustracją dźwiękową tych klimatów będzie Sigur Rós "Agaetis Byrjun", islandzkie arcydzieło nastroju i emocji. Nie będę się rozpisywał, bo jak to znasz, wiesz o co chodzi, a jak nie znasz, to radzę poznać, żeby nie wyjść w towarzystwie na buraka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sigur Rós - Agaetis Byrjun, 1999, (mp3, 320kbs, 162 MB).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hUW5mA3jL_8/Tdbnb7ed5PI/AAAAAAAAAJg/nuVmXi1LLXA/s1600/Sigur+Ros+-+Agaetis+Byrjun+-+Front.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hUW5mA3jL_8/Tdbnb7ed5PI/AAAAAAAAAJg/nuVmXi1LLXA/s320/Sigur+Ros+-+Agaetis+Byrjun+-+Front.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=N6LPQVQW"&gt;Sigur Rós- Agaetis Byrjun&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6792722859429511056?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6792722859429511056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/szaruga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6792722859429511056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6792722859429511056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/szaruga.html' title='Szaruga'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gmSX7AWzCc4/TdbmS6_Mr5I/AAAAAAAAAJc/ZSfA8YHUAwY/s72-c/jeziorsko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4872356881262567628</id><published>2011-05-18T12:20:00.000+02:00</published><updated>2011-05-18T12:20:16.182+02:00</updated><title type='text'>Hybryda</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zcy7ACFDnCc/TdOcXDBexlI/AAAAAAAAAJY/sE8f5tnX7Mc/s1600/naszlaku.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-zcy7ACFDnCc/TdOcXDBexlI/AAAAAAAAAJY/sE8f5tnX7Mc/s320/naszlaku.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Prześladują mnie ruchome piaski w Czołpinie. Mieszkam niedaleko, samochodem 27 km, rowerem - na skróty - 16. Wbrew pozorom, to męcząca wyprawa. Z leśnego parkingu trzeba dojść jakieś dwa kilometry, i to tylko w sezonie, bo jesienią jedynie w woderach. Teren tam podmokły, zimą musi być solidny mróz, żeby woda zamarzła, bo inaczej się nie przejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy się kiedyś naiwnie z Guciem w listopadzie i musieliśmy zawrócić. Leśne strumyczki wezbrały po deszczach, pozalewały ścieżki, a dojście z tej strony jest jedno. Szukaliśmy jakiegoś alternatywnego szlaku, ale tylko buty przemoczyliśmy. Wypiliśmy cała herbatę z termosów, wypaliliśmy z nerwów wszystkie fajki i nawet nie wyciągnęliśmy aparatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można oczywiście spróbować od strony morza, ale tamtędy jest dalej, około 6 kilometrów plażą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkopałem gdzieś na dysku zdjęcie z samotnego, zimowego wypadu do Czołpina. Kurde, to było coś! Żywego ducha, na śniegu tylko ślady saren i dzików. Światło było takie sobie, raz tylko na chwilę chmury się rozrzedziły i przyćmione słoneczko oświetliły tę białą pustynię. Powyżej jedno z nielicznych udanych zdjęć z tego wyjazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham sobie od wczoraj Elsiane "Hybid". Zaintrygowała mnie okładka, którą od razu zauważyłem, przeglądając jakąś stronę z recenzjami płyt. Gość zachwalał tę płytę, niestety po hiszpańsku, ale piąte przez dziesiąte zrozumiałem, że oniryczna i rewelacyjna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągnąłem i powiem tylko tyle: pierwszy kawałek - zajebisty. Drugi kawałek - zajebisty. Trzeci kawałek - zajebisty. Kawałków jest 11, więc czekała mnie prawdziwa uczta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasuwają się skojarzenia z Portishead, głównie przez bardzo oryginalny wokal, ale to tylko powierzchowne podobieństwo. Więcej tu żywego grania i o wiele klarowniejsza produkcja. Naprawdę, przepiękna rzecz, hipnotyzująca. Dawno nie przeżyłem takiego odkrycia. Słuchałem głośno w słuchawkach z uśmiechem zadowolenia na twarzy. Laska wyczynia takie rzeczy z głosem, że po prostu trzeba tego posłuchać.&lt;br /&gt;To jej pierwsza i jedyna jak dotąd płyta. Nie mogę się doczekać następnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HepeHHCoph4/TdOcFX-DVsI/AAAAAAAAAJU/0V2rFDyaMYs/s1600/elsiane+hybrid.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-HepeHHCoph4/TdOcFX-DVsI/AAAAAAAAAJU/0V2rFDyaMYs/s1600/elsiane+hybrid.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Elsiane - Hybrid, 2007 (103 MB)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/47rv913co"&gt;Elsiane - Hybrid&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4872356881262567628?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4872356881262567628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/hybryda.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4872356881262567628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4872356881262567628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/hybryda.html' title='Hybryda'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zcy7ACFDnCc/TdOcXDBexlI/AAAAAAAAAJY/sE8f5tnX7Mc/s72-c/naszlaku.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5014364674102394724</id><published>2011-05-17T10:23:00.000+02:00</published><updated>2011-05-17T10:23:54.644+02:00</updated><title type='text'>Hollywood Boulevard</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aLPsJn2Xiu4/TdIvPDp6kBI/AAAAAAAAAJM/CDotM6YNtCE/s1600/szczoty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-aLPsJn2Xiu4/TdIvPDp6kBI/AAAAAAAAAJM/CDotM6YNtCE/s320/szczoty.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Cykl "Krajobraz AGD" na początku nabrał dużego rozpędu, a potem oklapł. Byłem przekonany, że możliwości są wręcz nieograniczone, ostatecznie domowych przedmiotów jest tyle, że można na ich bazie montować w nieskończoność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak zmęczyłem się trochę tymi wklejkami. Były czasochłonne, dużo precyzyjnego grzebania w skupieniu, dlatego chwilowo mi przeszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem jeden niezrealizowany pomysł, który mnie nękał od jakiegoś czasu, ale zdawałem sobie sprawę, że będzie wymagał dużo pracy. Szczotki do kibla jako hollywódzkie palmy. Widziałem w wyobraźni taki długi szpaler, ciągnący się aż po horyzont. Oczywiście w tle wydmy.&lt;br /&gt;W końcu zebrałem się w sobie, zrobiłem kilka zdjęć szczoty (wcześniej ją dokładnie umyłem) i usiadłem do kompa. W słuchawkach towarzyszyła mi afrykańsko-amerykańska muzyczka duetu Ali Farka Toure/Ry Cooder z płyty "Talking Timbuktu". Na dole postu tradycyjnie wkleję link, można ściągnąć i posłuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej jest tak, że pierwotny pomysł ewoluuje w trakcie pracy. Znalazłem na dysku RAW-a z czołpińskich wydm, którego wcześniej nigdzie nie wykorzystałem.Są na nim drewniane paliki szlaku w późnopopołudniowym świetle. Dramaturgii i kontrastu dodawały im burzowe, niemal czarne chmury. Postanowiłem na takiej bazie stworzyć własną wersję hollywódzkiego bulwaru zachodzącego słońca. Powyżej owoc wielogodzinnego ślęczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do płyty, której słuchałem w czasie pracy. Ry Cooder ciągle zadziwia mnie swoją otwartością i wielostronnością. Pod koniec lat 60. grał w awangardowym zespole Captaina Beefhearta (pisałem o nim wczoraj, a zapomniałem nadmienić, że zmarł w grudniu zeszłego roku). To Cooder przyczynił się do spopularyzowania kubańskiej salsy, dzięki projektowi Buena Vista Social Club. A w tak zwanym międzyczasie pogrywał sobie z różnymi muzykami z całego świata, najczęściej pierwszoligowymi.&lt;br /&gt;Ali Farka Touré - też notabene nieżyjący, odszedł w 2006 -&amp;nbsp;nazywany jest afrykańskim Johnem Lee Hookerem. Pochodził z Mali, nagrywał od połowy lat 70. Znałem jego nazwisko, ale nigdy nie słyszałem muzyki. Nadrobiłem to w ostatnich dniach, przesłuchałem chyba 6 płyt, najbardziej do gustu przypadło mi "Talking Timbuktu". Bardzo fajny, niezobowiązujący transik, przesycony specyficznym spleenem. To płyta z tych, których słucha się w kółko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ali Farka Touré with Ry Cooder - Talking Timbuktu, 1994&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qez7iz7NfWE/TdIv30WYlaI/AAAAAAAAAJQ/Oc5hZbpcOY4/s1600/talking_timbuktu_ry_cooder_CD_large.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qez7iz7NfWE/TdIv30WYlaI/AAAAAAAAAJQ/Oc5hZbpcOY4/s320/talking_timbuktu_ry_cooder_CD_large.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://rs334l35.rapidshare.com/#%21download%7C334tl3%7C123056487%7CAli_Farka_Toure_with_Ry_Cooder_-_Talking_Timbuktu.rar%7C87507%7C"&gt;Ali Farka Toure with Ry Cooder - Talking Timbuktu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5014364674102394724?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5014364674102394724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/hollywood-boulevard.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5014364674102394724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5014364674102394724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/hollywood-boulevard.html' title='Hollywood Boulevard'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-aLPsJn2Xiu4/TdIvPDp6kBI/AAAAAAAAAJM/CDotM6YNtCE/s72-c/szczoty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3401890995062876762</id><published>2011-05-16T18:06:00.001+02:00</published><updated>2011-05-16T18:10:25.640+02:00</updated><title type='text'>Błyszcząca bestia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KUG65XnbNB0/TdFK0Rx69qI/AAAAAAAAAJI/U59kKiTj5mU/s1600/tothemoon.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-KUG65XnbNB0/TdFK0Rx69qI/AAAAAAAAAJI/U59kKiTj5mU/s320/tothemoon.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Gdyby nie Grzybek, pewnie nie zajmowałbym się fotografią. Nie słuchałbym też pewnie takiej popierdolonej muzyki, jakiej teraz słucham.&lt;br /&gt;Grzybka poznałem w wakacje po skończeniu podstawówki. Był rok starszy, zdał właśnie do drugiej klasy mechanika. Całe dnie spędzaliśmy nad Wartą. Opalaliśmy się, pływaliśmy, paliliśmy fajki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego września przeprowadziłem się z Mickiewicza - starego robotniczego osiedla przy "Sirze", zakładzie pracy moich rodziców - do nowego bloku. Dostaliśmy 4-pokojowe mieszkanie w wielkiej płycie. Nikt w rodzinie nie miał takiego metrażu. Tego samego dnia zacząłem naukę w plastyku. Grzybek mieszkał dwa bloki dalej. Wakacje spędzał u babki, w domku niedaleko rzeki, i chyba tylko dlatego się poznaliśmy. Kiedy zaczął się rok szkolny, zaczęliśmy się odwiedzać. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. W jakimś sensie byliśmy na siebie skazani. Byłem najstarszym dzieckiem w klatce, Grzybek podobnie. Większość moich kumpli została na starym osiedlu. On nie miał zbyt wielu znajomych, był typem samotnika, który niechętnie nawiązuje nowe przyjaźnie. Czułem się wyróżniony, że poświęca mi tyle czasu, dzieli się swoimi fascynacjami i nie ma przed mną sekretów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od roku robił zdjęcia. Miał starego feda, ciemnię urządzał sobie w pokoju - wieszał ciemną zasłonę na oknie i zamykał się na klucz. Pokazał mi, jak się rozrabia kwasy i robi odbitki. Tak się złożyło, że jednym z przedmiotów w plastyku była fotografia, więc naukę zacząłem już niezupełnie zielony. Wkręciłem się, zaczęliśmy razem chodzić w plener, eksperymentować z filtrami, wielokrotnymi ekspozycjami i fotomontażami pod powiększalnikiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas towarzyszyła nam muzyka. To Grzybek pierwszy raz puścił mi Rush - "Moving Pictures". Lubił Marrilion, Metallicę, słuchał też jazzu i awangardy, np. Captaina Beefhearta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając wczoraj "Shiny Beast (Bat Chain Puller)", siłą rzeczy pomyślałem o Grzybku, którego nie ma już wśród nas. Kilka lat temu powiesił się, po kolejnym ataku schizofrenii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień przed śmiercią przyszedł do mnie, usiadł bez słowa w fotelu i nalał sobie herbaty. Wypalił chyba z cztery papierosy, nie odzywając się ani razu. Wyglądał jak z krzyża zdjęty: podkrążone oczy, potargane włosy, ziemista cera. Rozglądał się nerwowo po pokoju, ale dalej nic nie mówił. W końcu nie wytrzymałem i spytałem, o co chodzi. Nie odpowiedział. Spojrzał tylko na mnie wzrokiem szaleńca i skulił się w sobie.&lt;br /&gt;-Grzybek, no kurwa, co jest grane?! Dlaczego nic nie mówisz?&lt;br /&gt;- Mów ciszej - wyszeptał.&lt;br /&gt;- Dlaczego?&lt;br /&gt;- Bo nagrywają.&lt;br /&gt;- Co???&lt;br /&gt;- Nagrywają. Słyszą każde nasze słowo, mają mikrofony w rogach pokoju.&lt;br /&gt;- Co ty pierdolisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się trochę uspokoił, opowiedział mi o wszystkim. O facecie, który wrzeszczy na niego w głowie, o tym, że trzy noce nie spał, bo nie mógł znieść tego, co słyszy. A głos nie milkł nawet na chwilę. Wyzywał go, szantażował, nakłaniał do samobójstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie to były klasyczne objawy schizofrenii. Powiedziałem mu o tym, oczywiście się nie zgodził. Radziłem, żeby szedł do lekarza, bo to choroba, a chorobę można leczyć. Nic nie odpowiedział. Wypalił jeszcze kilka fajek i poszedł do siebie.&lt;br /&gt;Następnego dnia zadzwoniłem do niego. Odebrała matka.&lt;br /&gt;- Dzień dobry, jest Mariusz?&lt;br /&gt;- Nie ma.&lt;br /&gt;- A gdzie jest?&lt;br /&gt;- Na cmentarzu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiesił się po południu, chwilę przed jej powrotem z pracy. Nie zostawił żadnego listu, wszystko wskazywało na to, że decyzja o samobójstwie była nagła i niezaplanowana. W wannie nalana woda na kąpiel, włączony komputer, a w kuchni pokrojony chleb na kanapki.&lt;br /&gt;Mogę się tylko domyślać, że nie zniósł psychicznego napięcia i wybrał rozwiązanie, które - w jego mniemaniu - miało przerwać udrękę. &lt;br /&gt;Za każdym razem, jak jestem w Sieradzu na cmentarzu, zaglądam na jego grób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MJVYNa8LBwg/TdFKsiSvvnI/AAAAAAAAAJE/b8MOLR4yPdI/s1600/beefheart+shiny+beast.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-MJVYNa8LBwg/TdFKsiSvvnI/AAAAAAAAAJE/b8MOLR4yPdI/s320/beefheart+shiny+beast.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Captain Beefheart &amp;amp; His Magic Band - Shiny Beast (Bat Chain Puller) 1978, FLAC 315 Mb&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=F76X4CEA"&gt;Captain Beefheart - Shiny Beast&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3401890995062876762?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3401890995062876762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/byszczaca-bestia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3401890995062876762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3401890995062876762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/byszczaca-bestia.html' title='Błyszcząca bestia'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-KUG65XnbNB0/TdFK0Rx69qI/AAAAAAAAAJI/U59kKiTj5mU/s72-c/tothemoon.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5708171472004379563</id><published>2011-05-14T18:23:00.001+02:00</published><updated>2011-05-15T20:48:21.592+02:00</updated><title type='text'>Franek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Chyba do 20. roku życia nie wiedziałem, że urodziłem się tego samego dnia, co Frank Zappa. Dopadła mnie wtedy obsesja na jego punkcie, zacząłem poszukiwać informacji i pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była jego data urodzin - 21 grudnia. &lt;br /&gt;Większość przyjaciół - a mam głównie takich, którzy lubię muzykę - wie o mojej fiksacji na Franka. Żałuję, że nie udało mi się go zobaczyć na żywo. Znam jedną osobę, która była na koncercie Zappy w Niemczech. Niezapomniane przeżycie. Bardzo jej tego zazdroszczę, choć generalnie zazdrosny nie jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało mi się, że nie poznam większego od siebie fana Zappy. Zimą zeszłego roku, na plenerze fotograficznym w Izbicy, spotkałem się z Robertem Panasem z Białegostoku. Siedzieliśmy przy piwie, rozmawialiśmy, bardziej o muzyce niż o fotografii. Na jego podkoszulku, pod rozpiętą flanelową koszulą, widoczne były cztery duże litery: NK ZA.&lt;br /&gt;- FRANK ZAPPA! - wykrzyknąłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robert o Zappie wie wszystko. Ma całą dyskografię, łącznie z bootlegami, zna na pamięć solówki gitarowe i większość tekstów. Czytał biografię Zappy, wydaną niedawno w Polsce, jest naprawdę nie do zagięcia. W necie ma wiele mówiącego - przynajmniej dla mnie - nicka: invention, od wczesnego zespołu Zappy, Mothers of Invention.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Uk0XIj7QmTM/Tc6rINdCqnI/AAAAAAAAAJA/ZxlcktE9jrQ/s1600/panas2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;. &lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Uk0XIj7QmTM/Tc6rINdCqnI/AAAAAAAAAJA/ZxlcktE9jrQ/s320/panas2.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Invention - szalony pinholowiec - w akcji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;* * * &lt;/div&gt;Teraz o muzykę jest łatwo, w necie znajdziesz wszystko, wystarczy tylko trochę pogrzebać. Ale w połowie lat 80., kiedy zaczęła się moja fascynacja Frankiem, był z tym prawdziwy problem. Analogi ciężko było zdobyć, przegrywało się płyty od znajomych. Pojechałem kiedyś do Warszawy, bo dostałem od kumpla adres sklepu muzycznego, gdzie można było kupić kasety Zappy. Facet miał swoją płytotekę, nagrywał na chromówki, tytuły drukował na atramentówce i sprzedawał taki badziew jak świeże bułeczki. Drogo było, długo się zastanawiałem, co wybrać. W końcu zdecydowałem się na "Apostrophe" i "Overnite Sensation", dwie płyty z okresu jazz-rockowego, o których wiedziałem, że są świetne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A znasz "Roxy &amp;amp; Elsewhere"? - spytał. - Koncertówka z tego samego okresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znałem, ale tak zachwalał, że się skusiłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do domu, od razu włożyłem kasetę do magnetofonu, nawet nie zdejmując butów.&lt;br /&gt;Najpierw "Apostrophe". Co za porażka! Dźwięk pływał, bo gościu miał inaczej ustawioną głowicę. Z drugą kasetą to samo...&lt;br /&gt;O dziwo, koncert był w porządku. Nawet bardzo w porządku. Poniżej link.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DzsjCaVt2sw/Tc6qMD8gX5I/AAAAAAAAAI8/-ur6YKW2SP4/s1600/roxy_elsewhere_the_mothers_of_invention_CD_large.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-DzsjCaVt2sw/Tc6qMD8gX5I/AAAAAAAAAI8/-ur6YKW2SP4/s320/roxy_elsewhere_the_mothers_of_invention_CD_large.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Zappa/Mothers - Roxy &amp;amp; Elsewhere 1974 (160 MB)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01. Penguin In Bondage 6:47 &lt;br /&gt;02. Pygmy Twylyte 2:13&lt;br /&gt;03. Dummy Up 6:03&lt;br /&gt;04. Village Of The Sun 4:17 &lt;br /&gt;05. Echidna's Arf (Of You) 3:53 &lt;br /&gt;06. Don't You Ever Wash That Thing? 9:40&lt;br /&gt;07. Cheepnis 6:33&lt;br /&gt;08. Son Of Orange County 5:53 &lt;br /&gt;09. More Trouble Every Day 6:00&lt;br /&gt;10. Be-Bop Tango (Of The Old Jazzmen's Church) 16:40&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/KpBWVYW" id="alive_link" title="Name: Frank Zappa.rar Size: 160.09 MB"&gt;Zappa/Mothers - Roxy &amp;amp; Elsewhere&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5708171472004379563?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5708171472004379563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/franek.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5708171472004379563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5708171472004379563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/franek.html' title='Franek'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Uk0XIj7QmTM/Tc6rINdCqnI/AAAAAAAAAJA/ZxlcktE9jrQ/s72-c/panas2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5230773652749726515</id><published>2011-05-13T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-05-13T22:34:14.274+02:00</updated><title type='text'>Matka w chórkach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pn8oVWbvfD8/Tc2Vg2wQKOI/AAAAAAAAAI4/a__p9fBBO2U/s1600/jah.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-pn8oVWbvfD8/Tc2Vg2wQKOI/AAAAAAAAAI4/a__p9fBBO2U/s320/jah.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cały świat celebrował przedwczoraj 30 rocznicę śmierci Marleya. Dowiedziałem się o tym późnym wieczorem, kiedy sprawdzałem pocztę - zobaczyłem nagłówek wiadomości, chyba z onetu. Nie miałem już sił, żeby coś napisać, postanowiłem zrobić to rano.&lt;br /&gt;A rano blogspot się zjebał. Już myślałem, że to moja wina, bo grzebałem w kodzie html, na szczęście okazało się - dzisiaj po południu - że to jakaś ich awaria. Wiadomo, piątek, trzynastego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętałem, że Marley umarł 11 maja. Dlaczego niby miałbym pamiętać? Za dużo rzeczy muszę zapamiętywać; te wszystkie loginy, piny, kody i hasła (a jest tego coraz więcej), mój stary mózg już czasami nie wyrabia. Wziąłem się na sposób, jak to mówią, i zapisuję wszystko w notatniku. Przydało mi się to ostatnio, kiedy ponownie instalowałem windowsa i musiałem od nowa logować się na portalach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nieważne, o Marleyu miało być. Dzień wcześniej słuchałem go w samochodzie, nie zdając sobie sprawy, że już tyle czasu minęło, od kiedy spotkał się z Jah. Mam wszystko, co nagrał, nawet jakieś butlegi z dupy. Kurde, no geniusz był i tyle, co tu dużo gadać. Ta muzyka w ogóle się nie zestarzała. Mogę go słuchać zawsze i wszędzie, bez ściemy. Zrobiłem sobie do auta składankę samych hiciorów, a tyle ich jest, że naprawdę miałem problem z wyborem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz Marleya usłyszałem w Pabianicach, u mojego kumpla z plastyka, Wicia Ziemiszewskiego. Puścił mi jakiś koncert (ręki nie dam uciąć, ale był to chyba "Babylon by Bus"). Miałem wtedy 15 lat, słuchałem Iron Maiden i takie radosne kołysanie trochę mnie żenowało. Na dobrą sprawę wróciłem do Marleya po 20 latach i dopiero wtedy wgryzłem się w jego płytki na serio. Nie lubię tych wczesnych, z przełomu lat 60. i 70., najbardziej kręci mnie środkowy okres. W sumie, dla mnie reggae to Marley, a później długo długo nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruby, mój dawny sąsiad z bloku, pizzerman w jednej z lepszych knajp na Piotrkowskiej, w ogóle nie znał Marleya. Wrócił kiedyś z Holandii i przyszedł do mnie z jakąś zajebistą trawą. A jak Gruby coś mówił, to niekoniecznie była prawda, choć w sprawie trawy miał wyjątkowego nosa. Słuchałem właśnie Marleya, nawet mu się spodobał. Zapaliliśmy, włączyło nam się gadanie, potem śmiechawka, materiał rzeczywiście był srogi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, jak Marley, to musi być jaranie, taki schemat. Czasem kolesie piszą mi pod zdjęciami: ej, kurde, co ty palisz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurde, papierosy palę. Narkotyzuję się fajkami i muzyką, niekoniecznie w takiej kolejności. Nie siadam do kompa ujarany ani pijany. Ta praca wymaga skupienia, precyzji i trzeźwego umysłu. Czasami próbowałem coś wyrzeźbić po paru machach. Jasne, w trakcie wydawało mi się, że jest zajebiste, że ja jestem zajebisty i jak jutro pokażę to gdzieś, to wszyscy posrają się z wrażenia. Niestety, następny dzień pokazywał, że były to tylko majaki umysłu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruby nagle przypomniał sobie, że zostawił zupę na gazie i musi zejść do siebie i ją wyłączyć. Zostałem sam, rozwalony w fotelu, a w głośnikach zaczynał się Exodus. Zamknąłem oczy i powoli zatopiłem się w narastającym transie. Nagle w prawym głośniku usłyszałem głos mojej matki, która śpiewała chórki. Był tak realny, że aż usiadłem (a muszę tu nadmienić, że mama byłą wtedy w Łodzi, u siostry). Jak powiedziałem o tym Grubemu, popłakał się ze śmiechu. Od tego dnia lubi Marleya.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam taki jeden ulubiony album, podwójną koncertówkę z 1976 roku. To w ogóle był dobry rok dla muzyki, ale nie będę się tu wdawał w dygresje, będzie na to jeszcze czas. "Live at The Roxy" nie ma chyba w oficjalnej dyskografii, a szkoda, bo moim zdaniem w pełni na to zasługuje. Szczególnie polecam medley "Get Up, Stand Up/ No More Trouble/War", prawie 24 minuty niesamowitej jazdy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mFBdXVqBBTU/Tc2VHktURqI/AAAAAAAAAI0/0aQlzcaVawk/s1600/live-at-the-roxy-hollywood-california-may-26-1976-the-complete-concert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-mFBdXVqBBTU/Tc2VHktURqI/AAAAAAAAAI0/0aQlzcaVawk/s320/live-at-the-roxy-hollywood-california-may-26-1976-the-complete-concert.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;Bob Marley &amp;amp; The Wailers - Live at the Roxy 1976 (2CD, 158 MB)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01. Positive Vibration 3:57&lt;br /&gt;02. Get Up, Stand Up/No More Trouble/War 23:58&lt;br /&gt;03. Burnin' And Lootin' 4:54&lt;br /&gt;04. Them Belly Full 4:13&lt;br /&gt;05. Rebel Music 5:54&lt;br /&gt;06. I Shot The Sheriff 6:33&lt;br /&gt;07. Want More 6:56&lt;br /&gt;08. No Woman No Cry 5:19&lt;br /&gt;09. Lively Up Yourself 5:44&lt;br /&gt;10. Roots, Rock, Reggae 5:32&lt;br /&gt;11. Rat Race 7:47&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://uploading.com/files/c34ed396/Bob_Marley___The_Wailers_-__Live_at_the_Roxy__Reco/%22%3EBob%20Marley%20&amp;amp;amp;%20The%20Wailers%20-%20Live%20at%20the%20Roxy"&gt;Bob Marley &amp;amp;The Wailers - Live at the Roxy 1976&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5230773652749726515?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5230773652749726515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/matka-w-chorkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5230773652749726515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5230773652749726515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/matka-w-chorkach.html' title='Matka w chórkach'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pn8oVWbvfD8/Tc2Vg2wQKOI/AAAAAAAAAI4/a__p9fBBO2U/s72-c/jah.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7976213806299077296</id><published>2011-05-11T16:25:00.000+02:00</published><updated>2011-05-11T16:25:32.756+02:00</updated><title type='text'>Czarno to widzę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--dPPgglE7U4/TcqatEBuMrI/AAAAAAAAAIk/kjx-QHGSYK8/s1600/zarowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/--dPPgglE7U4/TcqatEBuMrI/AAAAAAAAAIk/kjx-QHGSYK8/s320/zarowa.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Zmieniłem niedawno komputer. Stary już nie wyrabiał, dusił się przy obróbce większych plików, ciągle coś się krzaczyło. Kupiłem oryginalnego, amerykańskiego Della, z profesjonalną kartą graficzną i muzyczną. Okazało się, że muzyka przestała mi brzmieć. Odinstalowałem winampa i przesiadłem się na - też darmowego - foobara.  Różnica kolosalna! Zupełnie inna dynamika i selektywność, niektóre płyty  słyszę jakby po raz pierwszy. Ale foobar jest bezlitosny, źle zrobione mp3 brzmi po prostu koszmarnie. Dlatego kompletuję płytotekę od nowa, tym razem w lepszej jakości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji przeglądania płyt natrafiłem na Electro Deluxe, takie moje prywatne odkrycie sprzed ponad 10 lat. W tym przypadku nie należy sugerować się okładką - która wskazywałaby raczej na jakąś techniawkę -&amp;nbsp; tylko zwyczajnie posłuchać. To nowoczesne funky z przeróżnymi naleciałościami, kapitalnie wyprodukowane, w dodatku grane przez Francuzów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, co się porobiło z czarną muzyką. Biali teraz grają czarniej niż sami czarni. To całe R'n'B można o kant dupy potłuc. Nie ma soulu, nie ma groove, nie ma funky, tylko jakaś plastikowa papka. Problem chyba w tym, że czarni chcą grać jak biali. A tu popatrz: takie Francuziki, a wycinają jak prawdziwe czarnuchy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszperałem i okazało się, że w zeszłym roku wydali nową płytkę. Katowałem dwie poprzednie do znudzenia, naprawdę byłem ciekaw, czy zeszmacili się, jak wielu podobnych wykonawców. Nic z tych rzeczy. "Play" to ich najlepszy album, bez dwóch zdań. Energia, piękne harmonie, świetne partie dęciaków, a wszystko tak nagrane, że ręka sama sięga do potencjometru, żeby podkręcić na maksa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9zryb1aH5kc/Tcqbh2k-vkI/AAAAAAAAAIo/WRZGHPFN0l4/s1600/electro+deluxe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-9zryb1aH5kc/Tcqbh2k-vkI/AAAAAAAAAIo/WRZGHPFN0l4/s1600/electro+deluxe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Electro Deluxe - Play [2010], 156 MB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.fileserve.com/file/6wm82pw"&gt;Electro Deluxe - Play&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7976213806299077296?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7976213806299077296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/czarno-to-widze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7976213806299077296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7976213806299077296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/czarno-to-widze.html' title='Czarno to widzę'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--dPPgglE7U4/TcqatEBuMrI/AAAAAAAAAIk/kjx-QHGSYK8/s72-c/zarowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1149996524715580506</id><published>2011-05-10T23:38:00.000+02:00</published><updated>2011-05-10T23:38:09.878+02:00</updated><title type='text'>Magia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NrhrZGKaAtw/TcmtBLQpTRI/AAAAAAAAAIc/4zzs6Vgtg3E/s1600/flag.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-NrhrZGKaAtw/TcmtBLQpTRI/AAAAAAAAAIc/4zzs6Vgtg3E/s320/flag.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dobre parę miesięcy temu wybrałem się z Pawłem na wydmy w Czołpinie. Trafiliśmy na wymarzone warunki: wschód słońca, mgła i szron. Było sucho, bezwietrzne i w miarę ciepło. Niskie słońce pięknie podkreślało zmarszczki na piasku, skrzyło się na tworzącej się rosie, a powoli unosząca się mgła rozpraszała światło i nadawała krajobrazowi nieco nierealnego wymiaru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cykałem jak szalony. Podczas tego jednego wypadu zrobiłem ponad 100 zdjęć, z których prawie wszystkie wykorzystałem do wklejek. Od tamtego czasu byłem na wydmach chyba czterokrotnie, ale taka magia już się nie powtórzyła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wałkuję ten temat zdjęciowo, bo materiału mam dużo i chcę go wycisnąć jak cytrynę. U góry jeden z obrazków, kolorowy, a kolor ostatnio coś omijam. W tym przypadku nie dało się inaczej, aż się prosiło o wykorzystanie&amp;nbsp; kontrastu ciepło-zimno. Jeszcze nigdzie go nie pokazywałem, więc premierę zrobimy sobie tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W słuchawkach gra ostatni Massive Attack. Poznałem go już prawie na pamięć i jestem wielkim orędownikiem tej płyty, mimo początkowych oporów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po soundtracku do "Danny the Dog" dałem sobie spokój z Massive Attack. Jak można nagrać takie gówno, po kosmicznej Mezzaninie i Setnym oknie? Nie wiem, może słuchałem tej płyty za mało razy, może w nieodpowiednim nastroju, może dlatego, że to tylko ścieżka dźwiękowa... Film zresztą też kiepski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Massive nagrywa rzadko, nowa płyta średnio co cztery lata. "Heligoland" przegapiłem, a też specjalnie się za Massivem nie rozglądałem po ostatniej wtopie. Ściągnąłem, posłuchałem raz, potem drugi i mnie naprawdę wzięło. To nie jest stary Massive, choć momenty są. Ale trudno, żeby grali jak 15 lat temu. Mimo to stworzyli nową jakość. Produkcja jak zwykle na najwyższym poziomie, po prostu perełka. Szczerze polecam. Do słuchania na okrągło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hN_XftbutJY/TcmuJYLZwUI/AAAAAAAAAIg/Yz_7PkR7Cqs/s1600/Heligoland.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hN_XftbutJY/TcmuJYLZwUI/AAAAAAAAAIg/Yz_7PkR7Cqs/s320/Heligoland.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Massive Attack - Heligoland [2010] 320kbs, 114 MB&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01. Pray for Rain (feat. Tunde Adebimpe) (6:43)&lt;br /&gt;02. Babel (feat. Martina Topley-Bird) (5:17)&lt;br /&gt;03. Splitting the Atom (feat. Grant Marshall, Horace Andy) (5:18)&lt;br /&gt;04. Girl I Love You (feat. Horace Andy) (5:22)&lt;br /&gt;05. Psyche (feat. Martina Topley-Bird) (3:22)&lt;br /&gt;06. Flat of the Blade (feat. Guy Garvey) (5:29)&lt;br /&gt;07. Paradise Circus (feat. Hope Sandoval) (4:57)&lt;br /&gt;08. Rush Minute (feat. Robert Del Naja) (4:48)&lt;br /&gt;09. Saturday Come Slow (feat. Damon Albarn) (3:29)&lt;br /&gt;10. Atlas Air (feat. Robert Del Naja) (7:37)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/2u63gfvdc"&gt;Massive Attack - Heligoland&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1149996524715580506?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1149996524715580506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/magia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1149996524715580506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1149996524715580506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/magia.html' title='Magia'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NrhrZGKaAtw/TcmtBLQpTRI/AAAAAAAAAIc/4zzs6Vgtg3E/s72-c/flag.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7923632635234862804</id><published>2011-05-09T21:44:00.000+02:00</published><updated>2011-05-09T21:44:30.017+02:00</updated><title type='text'>Sroga zawodniczka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iK3Z8X9aD1U/TchDhpiP1XI/AAAAAAAAAIY/wnWN_KSRET4/s1600/IMG_7024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-iK3Z8X9aD1U/TchDhpiP1XI/AAAAAAAAAIY/wnWN_KSRET4/s320/IMG_7024.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Skanowałem dzisiaj stare zdjęcia rodzinne. Właściwie to reprodukowałem cyfrakiem. Szybciej, a jakość podobna. Siostra pożyczyła od ciotki Maryli kilka albumów z pożółkłymi fotografiami. Jest na nich babcia Marysia z czasów młodości, jest moja mama jako malutka dziewczynka, są fotki z imprez rodzinnych i prawdziwe rarytasy, np. dziadkowie wracający z kina na Piotrkowskiej, odpicowani jak gwiazdy filmowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wiedziałem o istnieniu tych zdjęć. Retuszuję je, doklejam w PS-ie oberwane rogi, stempluję zagięcia i plamki. Odeślę je Izie już po liftingu, wydrukuje sobie u siebie i wstawi do albumu. Takie rzeczy po prostu trzeba mieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kilku zdjęciach zobaczyłem prababcię Pietrasową, srogą zawodniczkę, którą znałem tylko z opowieści, bo zmarła przed moim narodzeniem. To ta pani po prawej, w staroświeckiej sukni. Odjebało jej na starość, tyle wiem z opowieści. Rzucała gównem po ścianach, darła się na wszystkich, potrafiła się zesrać do łóżka. Była straszliwym utrapieniem dla całej rodziny, ale przed śmiercią przywołała do łóżka babcię, swoją córkę, i wyznała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Marysia, przepraszam cię. Wiem, że byłam dla ciebie niedobra. Wybacz mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lewo Marysia z moją mamą na kolanach, na pierwszym planie wujek Jurek, za nim ciocia Krysia. Brakuje wujka Janka, nie wiem z jakiego powodu.&lt;br /&gt;Wszyscy, poza moją mamą, nie żyją...&lt;br /&gt;Kurde, uświadomiłem sobie nagle, jak bardzo wykruszyła się moja rodzina. Dziadkowie z obu stron już dawno odeszli, całe rodzeństwo mamy leży na cmentarzach, od strony ojca została tylko najmłodsza siostra i średni brat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałem się, co by pasowało muzycznie do tych starych fotografii. No i mam idealną kandydatkę. &lt;br /&gt;Diamanda Galas. Rzecz dla koneserów, kontrowersyjna, trudna, ale genialna.&lt;br /&gt;Piękna kobieta, biała, ale śpiewa jak czarna, i to czarna w amoku, opętaniu, szaleństwie. Niesamowicie emocjonalna muza. Kto dotrwa do końca, będzie psychicznie zmasakrowany. &lt;br /&gt;Wybrałem najlepiej ocenianą płytę, podwójny koncert z 2003 roku. Tylko wokal i fortepian. Ja rozumiem, Keith Jarrett, nawet niech sobie zawodzi pod nosem i fałszuje jak pies, mogę go słuchać godzinami. Tutaj mamy chorego bluesa. Jakiś recenzent napisał, że jak John Lee Hooker śpiewa bluesa, to jest srogo. Chyba nie słyszał bluesa Diamandy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9N5wvKgTBoY/TchDJ-0FlnI/AAAAAAAAAIU/4L9n6Ug4Cvw/s1600/diamanda.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-9N5wvKgTBoY/TchDJ-0FlnI/AAAAAAAAAIU/4L9n6Ug4Cvw/s320/diamanda.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Diamanda Galas - La Serpenta Canta [2003, 140 MB]&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/141935058/Diamanda_Gal_s_-_La_Serpenta_Canta__2003_.rar"&gt;Diamanda Galas - La Serpenta Canta&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7923632635234862804?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7923632635234862804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/sroga-zawodniczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7923632635234862804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7923632635234862804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/sroga-zawodniczka.html' title='Sroga zawodniczka'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-iK3Z8X9aD1U/TchDhpiP1XI/AAAAAAAAAIY/wnWN_KSRET4/s72-c/IMG_7024.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7701785036905560718</id><published>2011-05-09T16:10:00.000+02:00</published><updated>2011-05-09T16:10:59.177+02:00</updated><title type='text'>Obscura</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hSLTB3kfY4s/Tcf0uduuP7I/AAAAAAAAAIQ/TqpasH1j41I/s1600/001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-hSLTB3kfY4s/Tcf0uduuP7I/AAAAAAAAAIQ/TqpasH1j41I/s320/001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Otworek 0,3 mm, na Fotonie z 70 roku. Na zdjęciu ratusz w Nowym Warpnie k. Szczecina. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * * &lt;br /&gt;Dostałem ręcznie robionego pinhola od Radzia, mojego kumpla. Drewniane pudełeczko z dziurką zrobioną gwoździem w blaszce. Postrzępione brzegi widać na załączonym obrazku. W zestawie była też paczka tragicznie przeterminowanego papieru Foton z 1970 roku, więc postanowiłem się pobawić. Skonstruowałem parę własnych pinholi, w puszkach po przeróżnych kawach i ciastkach. Zabierałem na spacer torbę z pięcioma-sześcioma puchami, robiłem zdjęcia, wracałem do domu, rozrabiałem kwasy i już po chwili widziałem efekty tych eksperymentów. Suszyłem odbitki na kaloryferach, żeby wcześniej wyschły, robiłem im zdjęcia cyfrakiem i wrzucałem do kompa. W fotoszopie odwracałem do pozytywów (na papierze miałem negatyw) i trochę rasowałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pinholami jest fajnie, bo nigdy nie wiesz, co ci wyjdzie. Czasem pstrykniesz coś, żeby nie nosić nienaświetlonego papieru w puszce, a w domu się okazuje, że to najlepsze zdjęcie. A jak ci na czymś bardzo zależy i w dodatku jesteś pewien, że wyjdzie zajebiście, to przeważnie gówno wychodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robiłem takie fotograficzne spacerki przez parę miesięcy. Miałem z tym naprawdę dobrą zabawę, chociaż, na dobrą sprawę, powstały tylko zdjęcia-ciekawostki, kiepskie jakościowo, nie nadające się do publikacji. Trochę ich pokazywałem, na voalu i plfoto. Pinholowcy sikali z zachwytu, ale moim zdaniem to tylko kolejna odmiana onanizmu sprzętowego, jak w przypadku średniego formatu. Wystarczy, że cykniesz cokolwiek Mamiyą albo - niedajbosze - Hasselem, wirtualny sukces na portalu masz zapewniony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, to taka dygresja trochę obok tematu, ale nie mogłem się powstrzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam paru kolesi, którzy robią świetne pinhole. Różnica polega na tym, że robią je średnimi formatami na kliszach, a to daje zupełnie inną jakość. Przymierzałem się nawet do tego, ale jakoś mi przeszło. Chyba jednak wolę natychmiast widzieć, co mi wyszło (albo nie wyszło), a w przypadku montaży nie ma czasu na próby i błędy. Tak więc dałem se spokój z pinholami i wróciłem do cyfraka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się dziwnie złożyło, że kiedy mi przeszło z fotografią otworkową,  trafiłem na nową płytkę niemieckiej kapeli metalowej o nazwie - nomen  omen - Obscura. Miałem ich wcześniejszą płytę, &lt;i&gt;Cosmogenesis&lt;/i&gt;, sprzed  dwóch lat. Zajebista, bardzo mi się podobała, ciekaw byłem, co teraz  wysmażyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Omnivium, krążek sprzed paru tygodni, rozpierdala od  pierwszych dźwięków. To nowy rodzaj technicznego metalu, bogatego,  barokowego, z częstymi zmianami tempa, jak w deathcorze. Masakryczne  tempa, (w ogóle świetnie nagrana perkusja), klarowna produkcja i -  ciekawostka - bezprogowy bas. Po prostu rzeźnia od początku do końca, no  może poza minutowym wstępem na gitarkach akustycznych, żeby zmylić  przeciwnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z lepszych metalowych płyt ostatnich paru miesięcy. Wydawało mi się, że to dopiero drugi album Obscury, a okazało się, że w 2006 nagrali debiut, o którym nie miałem pojęcia. Ale zaraz to nadrobię, już znalazłem linka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej najnowsza płyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q4xHnfjj1QU/TcfzzfwyyNI/AAAAAAAAAIM/_vz1WN0T9mw/s1600/obscura.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q4xHnfjj1QU/TcfzzfwyyNI/AAAAAAAAAIM/_vz1WN0T9mw/s320/obscura.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Obscura - Omnivium [2011], progressive-technical death metal&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.fileserve.com/file/JTmgMyc%20"&gt;Obscura - Omnivium 2011&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7701785036905560718?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7701785036905560718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/obscura.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7701785036905560718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7701785036905560718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/obscura.html' title='Obscura'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hSLTB3kfY4s/Tcf0uduuP7I/AAAAAAAAAIQ/TqpasH1j41I/s72-c/001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-8055787071849270377</id><published>2011-05-08T15:58:00.000+02:00</published><updated>2011-05-08T15:58:43.101+02:00</updated><title type='text'>Tsunami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c2Fj4A0CDH0/TcaezAfZGuI/AAAAAAAAAHk/_76D8Gb3RR8/s1600/wiezecisnien.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-c2Fj4A0CDH0/TcaezAfZGuI/AAAAAAAAAHk/_76D8Gb3RR8/s320/wiezecisnien.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Podczas kiedy obsesyjnie i bez opamiętania słuchałem kubańskiej salsy (pisałem o tym wcześniej), świat metalowy ogarnęła gorączka deathcore'a. Zaczęło się od małego wybuchu, gdzieś w okolicach przełomu tysiącleci. Powstały wtedy pierwsze zespoły, którym nie wystarczał zwykły metal. Gatunek wydawał się wyczerpany i niemodny, z tego też powodu niektóre z nich - jak np. norweski Ulver - zarzuciły black metal na rzecz eksperymentów z elektroniką i mieszaniem stylów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nigdy wcześniej żaden z muzyków nie pokusił się o to, żeby wycisnąć z różnych rodzajów metalu esencję i na ich bazie stworzyć coś osadzonego w tradycji, ale nowoczesnego i oryginalnego. Tak powstał deathcore, przynajmniej w moim mniemaniu. Mamy tu ciężkie, deathowe riffy, srogi growl, blackmetalowe darcie papy, podwójne stopy, szybkie blasty, wirtuozerskie solówki gitarowe, niespodziewane zmiany rytmu, a to wszystko często w jednym kawałku. Jeszcze jedna, ważna rzecz - metal w końcu zaczął brzmieć. To już nie jest ściana dźwięku, trudna do zniesienia, jakby komuś wysypały się z ciężarówki arkusze blachy, ale kawał selektywnie wyprodukowanej muzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten mały wybuch, o którym wspominałem wcześniej, przekształcił się w narastającą falę, która niedawno zamieniła się w prawdziwe tsunami. Każda szanująca się wytwórnia metalowa chce mieć w swojej stajni choć jedną kapelę deathcore'ową. To ma swoje i dobre, i złe strony. Młode zespoły - a często są to nastolatki - mają szansę wejść do profesjonalnego studia i nagrać zawodowy materiał. Zdarzają się wśród nich prawdziwe perełki i aż trudno uwierzyć, że niektórzy z tych kolesi nie skończyli jeszcze dwudziestu lat. Dopóki nie zobaczy się teledysku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam, od jakiej płyty zaczęła się moja fascynacja tym gatunkiem. Puściłem coś, co mnie zaskoczyło, a trudno mnie zaskoczyć, bo słucham bardzo dużo. Najpierw jakieś króciutkie intro (to charakterystyczne dla tego stylu), a potem od razu wypierd. Technicznie na najwyższym poziomie, czyściutka produkcja, częste zmiany rytmu, świetny bębniarz.&lt;br /&gt;Zacząłem szukać, czytać, ściągać, słuchać - to stało się prawdziwą obsesją. W telefonie miałem tylko deathcore'a, 4 giga muzyki, a to są króciutkie płyty, ze względu na szatańskie tempa, więc łatwo można sobie wyobrazić, ile tego było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złą stroną tego tsunami jest to, że większość kapel zaczyna brzmieć podobnie. Powielają swoje pomysły, korzystają z tych samych producentów, gonią w piętkę. Bywa, że mają tylko jedną dobrą płytę, najczęściej pierwszą nagraną w dużej wytwórni, następne są tylko rozczarowaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że poznałem większość liczących się kapel deathcore'owych.  Niedawno zrobiłem selekcję na dysku, bo już zacząłem się w nich gubić.  Mam swoją żelazną dziesiątkę, powiedzmy dwunastkę, której słucham często  i próbuję przekonywać znajomych metalowców, z różnym zresztą skutkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej moje ulubione płytki. Wybrałem aż cztery do ściągnięcia, bo trudno mi było się zdecydować na jedną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J1lHypekHr4/TcacXNpa14I/AAAAAAAAAHQ/872yT5zvYr8/s1600/akeldama.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-J1lHypekHr4/TcacXNpa14I/AAAAAAAAAHQ/872yT5zvYr8/s320/akeldama.jpg" style="cursor: move;" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;The Faceless - Akeldama 2006, [FLAC, 250,4 MB] &lt;br /&gt;&lt;a href="http://hotfile.com/dl/39277512/73a8c0b/Akeldama_flac_by_qtk_bunalti.com.rar.html%20"&gt;Akeldama flac&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fIg_Refzaj0/TcacaQUoSdI/AAAAAAAAAHY/k9Fo2IplqRo/s1600/veil_of_maya-common_mans_collapse.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-fIg_Refzaj0/TcacaQUoSdI/AAAAAAAAAHY/k9Fo2IplqRo/s320/veil_of_maya-common_mans_collapse.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Veil of Maya - Common Man's Collapse [2008]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/pzvqfok88"&gt;Veil of Maya - Common an's Collapse&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pql3V5cM-D0/TcadmfSxV7I/AAAAAAAAAHc/z9GaTdb_Gtg/s1600/id.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pql3V5cM-D0/TcadmfSxV7I/AAAAAAAAAHc/z9GaTdb_Gtg/s320/id.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;Veil of Maya - ID, 2010 [FLAC, 219 MB]&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://hotfile.com/dl/44051140/2435f66/vom.id.flc_by_qtk_bunalti.com.rar.html"&gt;Veil of Maya - Id&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bF43u2Sa0pk/TcaeB2G_OqI/AAAAAAAAAHg/dO1CoLs-YOA/s1600/deflorate.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bF43u2Sa0pk/TcaeB2G_OqI/AAAAAAAAAHg/dO1CoLs-YOA/s320/deflorate.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;The Black Dahlia Murder - Deflorate 2009, [320 kbs, 82 MB]&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/280569008/Deflorate-mp3.rar"&gt;Black Dahlia Murder - Deflorate&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i dalej już bez linków: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Faceless - Planetary Duality [2008]&lt;br /&gt;Job For A Cowboy - Ruination [2009]&lt;br /&gt;Burning The Masses - Mind Control [2008]&lt;br /&gt;Job For A Cowboy - Ruination [2009]&lt;br /&gt;Diskreet - Engage The Mechanicality [2010]&lt;br /&gt;The Red Chord - Fed Through The Teeth Machine [2009]&lt;br /&gt;Sikth - Death Of A Dead Day [2006]&lt;br /&gt;Through The Eyes Of The Dead - Skepsis [2010]&lt;br /&gt;Conducting From The Grave - Revenants [2010]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-8055787071849270377?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/8055787071849270377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/tsunami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8055787071849270377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8055787071849270377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/tsunami.html' title='Tsunami'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-c2Fj4A0CDH0/TcaezAfZGuI/AAAAAAAAAHk/_76D8Gb3RR8/s72-c/wiezecisnien.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5968499639719058291</id><published>2011-05-07T12:50:00.000+02:00</published><updated>2011-05-07T12:50:15.472+02:00</updated><title type='text'>Bomba</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-03s1DaudI0U/TcUhPQo2WwI/AAAAAAAAAHM/XszWQEMWPok/s1600/beata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-03s1DaudI0U/TcUhPQo2WwI/AAAAAAAAAHM/XszWQEMWPok/s320/beata.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Z przyjemnością przypomniałem sobie odkurzony, zremasterowany album The The "Mind Bomb". Kurde, jak ten czas leci, słuchałem go pierwszy raz w 1989 roku, Kaczkowski mocno promował go wtedy w Trójce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Na marginesie, o wyjątkowości Trójki świadczy choćby to, że na pierwszym miejscu listy przebojów był kiedyś utwór Archive "Again" trwający - bagatela - ponad 16 minut!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tamtym czasie pojawiły się pierwsze kompakty i kontrowersje, czy brzmienie z płyty CD jest lepsze od brzmienia z analoga. Spory trwają do dzisiaj, ale ja już wtedy byłem fanem kompaktów, bo nie lubię, jak trzaski przeszkadzają mi w odbiorze muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mind Bomb pod względem brzmieniowym to była - i nadal jest - prawdziwa bomba. Nagrywana przez pół roku, dopieszczona w najmniejszych szczegółach. Przede wszystkim świetne kompozycje, przebojowe, a jednocześnie ambitne. Jak na popową płytę, kawałki wyjątkowo długie, co częściowo dyskwalifikowało je w radiu, ale nie przeszkadzało Kaczorowi, który - im dłuższa kompozycja - tym większą miał radochę. Do tego zajebista produkcja, dynamika i przestrzeń. Nawet dzisiaj, po ponad 20 latach, ta płyta brzmi świeżo.&lt;br /&gt;Dodatkowym smaczkiem jest gościnny udział Sinead O'Connor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;The The - Mind Bomb, 1989, (&lt;/b&gt;&lt;b&gt;reissue 2002, &lt;/b&gt;&lt;b&gt;126 MB).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;"Good Morning, Beautiful" - 7:28&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Armageddon Days Are Here (Again)" - 5:40&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"The Violence of Truth" - 5:40&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Kingdom of Rain" - 5:51&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"The Beat(en) Generation" - 3:04&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"August &amp;amp; September" - 5:45&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Gravitate to Me" - 8:09&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Beyond Love" - 4:22 &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3e0Ia_QVaQw/TcUg1lbuYiI/AAAAAAAAAHI/eCt4i6CYX4w/s1600/Mind+Bomb+%2528Booklet+2%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-3e0Ia_QVaQw/TcUg1lbuYiI/AAAAAAAAAHI/eCt4i6CYX4w/s320/Mind+Bomb+%2528Booklet+2%2529.jpg" width="318" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/206518182/Mind_Bomb__Reissue_.rar"&gt;The The - Mind Bomb (Reissue 2002)&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5968499639719058291?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5968499639719058291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/bomba.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5968499639719058291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5968499639719058291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/bomba.html' title='Bomba'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-03s1DaudI0U/TcUhPQo2WwI/AAAAAAAAAHM/XszWQEMWPok/s72-c/beata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-678815382606400904</id><published>2011-05-06T13:09:00.001+02:00</published><updated>2011-05-06T13:17:02.303+02:00</updated><title type='text'>Tatusiu, tatusiu...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-psDVxiUGcmg/TcPWF-qrk-I/AAAAAAAAAGc/MXIN7f-33-0/s1600/tata.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-psDVxiUGcmg/TcPWF-qrk-I/AAAAAAAAAGc/MXIN7f-33-0/s320/tata.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mój ojciec nie żyje od prawie dwudziestu lat. Nie, żebym jakoś tęsknił czy rozpaczał z tego powodu. Był alkoholikiem, zatruł kawał życia mojej matce, siostrze i mnie. Odetchnęliśmy po jego śmierci i tak naprawdę dopiero wtedy zaczęło się dla nas prawdziwe życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłem go martwego w łóżku. Tak świętował swoje urodziny, że zapił się na śmierć. Miał 57 lat. Pamiętam, że pierwsze uczucie, jakie się we mnie wtedy pojawiło - po szoku - to była tkliwość. Taka tkliwość, jaką odczuwa się w stosunku do małego dziecka, które zrobiło sobie krzywdę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem o nim myślę, teraz już na spokojnie. W pierwszych dniach po śmierci parę razy mi się śnił. Był w tych snach młodszy i szczęśliwy. W jednym z nich grał z dziadkiem, nieżyjącym ojcem mojej mamy, w szachy. Pili piwo, palili papierosy i wyglądali na zadowolonych. Nie chcę dorabiać do tego filozofii, ale to chyba dobrze. &lt;br /&gt;Żałuję, że nie może zobaczyć swojej wnuczki. Paradoksalnie, wydaje mi się, że byłby dobrym dziadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem, jak słucham "Bright Red" Laurie Anderson, myślę o ojcu. Szczególnie przy kawałku &lt;i&gt;Speak my language&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Daddy, daddy, &lt;br /&gt;It was just like you said, &lt;br /&gt;Now that the living&lt;br /&gt;Outnumber the dead. &lt;br /&gt;Where I come from,&lt;br /&gt;It’s a long thin thread,&lt;br /&gt;Across an ocean,&lt;br /&gt;Down a river of red. &lt;br /&gt;Now that the living &lt;br /&gt;Outnumber the dead.&lt;br /&gt;Speak my language. &lt;br /&gt;Hello! hello! &lt;br /&gt;Here come the quick. &lt;br /&gt;There go the dead. &lt;br /&gt;Here they come. &lt;br /&gt;Bright red. &lt;br /&gt;Speak my language...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta płyta to mistrzostwo świata w kategorii nastrój, emocje i produkcja. Kiedyś słuchałem jej pięć razy pod rząd. Dźwiękiem zajął się Brian Eno, mistrz nad mistrze. Za co się nie weźmie, zamienia w złoto. To on odpowiada za sukces U2, a nawet - za przeproszeniem - Coldplay. Absolutny majstersztyk, dla mnie jedna z płyt, które zabrałbym na bezludną wyspę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Laurie Anderson - Bright Red, 1994 (FLAC, w trzech częściach)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_jkCiaK1Hcs/TcPWdWCzExI/AAAAAAAAAGg/hVrI_qL9FeU/s1600/laurie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-_jkCiaK1Hcs/TcPWdWCzExI/AAAAAAAAAGg/hVrI_qL9FeU/s320/laurie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/%20http://rapidshare.com/files/198418077/Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part1.rar" id="alive_link" title="Name: Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part1.rar Size: 95.37 MB (100000000 bytes)"&gt;Laurie Anderson - Bright Red 1.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/198422657/Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part2.rar" id="alive_link" title="Name: Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part2.rar Size: 95.37 MB (100000000 bytes)"&gt;Laurie Anderson - Bright Red 2.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/198426358/Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part3.rar" id="alive_link" title="Name: Laurie_Anderson_-_1994_-_Bright_Red.part3.rar Size: 76.14 MB (79838075 bytes)"&gt;Laurie Anderson - Bright Red 3.rar&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-678815382606400904?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/678815382606400904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/tatusiu-tatusiu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/678815382606400904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/678815382606400904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/tatusiu-tatusiu.html' title='Tatusiu, tatusiu...'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-psDVxiUGcmg/TcPWF-qrk-I/AAAAAAAAAGc/MXIN7f-33-0/s72-c/tata.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-634028018769772127</id><published>2011-05-05T13:45:00.000+02:00</published><updated>2011-05-05T13:45:58.269+02:00</updated><title type='text'>NIC</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1wpiwib0Iu4/TcKM2jHvULI/AAAAAAAAAGY/QA3kriZ0I_8/s1600/pomostwizbicy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-1wpiwib0Iu4/TcKM2jHvULI/AAAAAAAAAGY/QA3kriZ0I_8/s320/pomostwizbicy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie przypadkowo trafiłem na płytę Kari Bremnes "Ly". Dziwny tytuł, za cholerę nie wiem, co oznacza. Płytka popowa, ale wysmakowana, melodyjna, z jazzowym posmaczkiem. Jak by takie piosenki puszczali w radio, słuchałbym RMF.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem dwa razy w Szwecji, w sumie półtora miesiąca, ale poznałem może z dwadzieścia słów. Myślałem, że laska śpiewa po szwedzku, bo w jednym z tekstów usłyszałem słowo ingenting (nic). Mimo moich zdolności językowych, zupełnie nie mogłem załapać tego języka. To takie dziwne połączenie węgierskiego z angielskim, bardzo miękkie, bełkotliwe, z dużą ilością samogłosek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Puściłem ten album ciotce, która mieszka w Szwecji od ponad 20 lat. Chciałem, żeby przetłumaczyła mi niektóre teksty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;To nie szwedzki, tylko norweski&lt;/i&gt; - zgasiła mnie jak peta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywiście, Kari Bremnes to Norweżka, ceniona postać w skandynawskim światku jazzowym. Płyta "Ly" to ukłon w stonę szerszej publiczności, ale oby wszyscy się tak kłaniali! Mamy tu popową zawartość w jazzowej jakości. Pięknie, przestrzenne brzmienie, selektywna produkcja i skromne instrumentarium, ale wykorzytane ze smakiem. Nad całością snuje się skandynawski smuteczek, który - jak ktoś lubi - zauroczy go od razu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnym hitem jest dla mnie kawałek &lt;i&gt;Mi Egen Skrift&lt;/i&gt;, polecam posłuchać go głośno. Stylistycznie podobny do niektórych nagrań Metheny'ego, głównie ze względu na niesamowitą wokalizę. Co tu dużo mówić, po prostu ciary na plecach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta jest króciutka jak na dzisiajsze standardy, ma niewiele ponad 40 minut. To rodzaj dźwiękowej uczty, którą można celebrować na okrągło. Sprawdza się jako muzak w tle, idealnie nadaje się do jazdy samochodem, można się nią też delektować w wygodnym fotelu. Tyle tu smaczków, planów dźwiękowych, ciekawych brzmień, emocji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mawiają Szwedzi - hajli rekomended.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kari Bremnes - Ly 2009&lt;/b&gt; (FLAC, 226MB, niestety w trzech częściach) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zGhhFzTppPI/TcKMQPwj0HI/AAAAAAAAAGU/ApKRap3mANI/s1600/ly-2009-kari-bremnes.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="312" src="http://2.bp.blogspot.com/-zGhhFzTppPI/TcKMQPwj0HI/AAAAAAAAAGU/ApKRap3mANI/s320/ly-2009-kari-bremnes.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;01. Passelig Dose (3:51)&lt;br /&gt;02. Egentlig En Danser (4:00)&lt;br /&gt;03. Ytterste Pol (5:24)&lt;br /&gt;04. Levere Nåkka (3:31)&lt;br /&gt;05. Mi Egen Skrift (3:55)&lt;br /&gt;06. Kåpa I Milano (3:38)&lt;br /&gt;07. Heile Mett Hjerte (4:19)&lt;br /&gt;08. Ingenting Blir Borte (3:37)&lt;br /&gt;09. Holde Dæ Igjen (3:32)&lt;br /&gt;10. Ikkje Bare Våren (3:52)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/300475496/Kari_Bremnes_-_Ly.part1.rar"&gt;Kari1.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/300491797/Kari_Bremnes_-_Ly.part2.rar"&gt;Kari2.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/300491801/Kari_Bremnes_-_Ly.part3.rar"&gt;Kari3.rar&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-634028018769772127?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/634028018769772127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/nic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/634028018769772127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/634028018769772127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/nic.html' title='NIC'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1wpiwib0Iu4/TcKM2jHvULI/AAAAAAAAAGY/QA3kriZ0I_8/s72-c/pomostwizbicy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-3942024602698438585</id><published>2011-05-03T23:27:00.000+02:00</published><updated>2011-05-03T23:27:19.402+02:00</updated><title type='text'>Zupełny odlot</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DdFdzuzJENQ/TcBuu_gNWlI/AAAAAAAAAGM/MJDNUkeETwY/s1600/motherhood3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-DdFdzuzJENQ/TcBuu_gNWlI/AAAAAAAAAGM/MJDNUkeETwY/s320/motherhood3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dzisiaj złamię zasadę i zrobię premierę nie na żadnym portalu fotograficznym, ale tu. Powyższy obrazek wysmażyłem, narkotyzując się dźwiękowo ostatnią płytą Dhafera Youssefa "Abu Nawas Rhapsody".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Youssef to Tunezyjczyk, ale od lat mieszka w Europie, obecnie w Paryżu. Gra na oud,  instrumencie strunowym o brzmieniu podobnym do gitary lub lutni. Ta zeszłoroczna płytka jakoś mi umknęła. Mam wszystkie cztery poprzednie, czasami do nich wracam, ale bez specjalnego entuzjazmu. Może dlatego, że żadna nie jest na tyle równa, by wysłuchać jej w całości, bez przeskakiwania z utworu na utwór. Są genialne momenty, kiedy np. koleś ciągnie jeden dźwięk przez pół minuty, ale w sumie z tych czterech zrobiłbym jedną dobrą składankę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z "Abu..." to inna historia. Zaczyna się melancholijnie, jak płyta skandynawskiego tria jazzowego z fortepianem w roli głównej. Plamy dźwięku, dużo przestrzeni i ciszy, te sprawy. W połowie pierwszej minuty pojawia się męski głos, baryton, który zawodzi jak ci syberyjscy śpiewacy, który potrafią wydawać z siebie dwudźwięki. Jest smutnawo, monotonnie, nastrojowo i nic nie zapowiada, że już za minutę włosy staną mi dęba, a ciary na plecach będę miał takie, jakbym wszedł do komory krio. Facet ma tak niesamowitą skalę i możliwości wokalne, że po prostu nie da się go słuchać obojętnie. Momentami jego śpiew przypomina saksofon sopranowy, czasem pieje jak kobieta, innym razem burczy niesamowicie nisko, jak nie ten sam człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi kawałek też zaczyna się spokojnie, tym razem brzmieniem tej jego gitarki, by przerodzić się w żywiołowy be-bop z kapitalną solówką pianisty. Znowu ciary na plecach.&lt;br /&gt;W trzecim odpadłem w połowie. Tak pojechał wokalnie, że usiadłem z rozdziawioną gębą, po czym zaraz sobie powtórzyłem ten fragment. Ale to nie wszystkie niespodzianki, bo pod koniec utworu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, dobra, przecież nie będę opisywał całej płyty. Powiem tylko tyle: na najnowszej płycie jest 12 kawałków i nie ma ani jednego słabego. W ciągu dwóch dni słuchałem tego krążka pięciokrotnie, teraz też leci w słuchawkach. Po prostu godzina zajebistej muzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dhafer Youssef - "Abu Nawas Rhapsody", 2010 &lt;/b&gt;(320kbs, 133 MB).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-h9_vCfldxNE/TcBuNMwxunI/AAAAAAAAAGI/OxFl8m6qd4Q/s1600/dhafer.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-h9_vCfldxNE/TcBuNMwxunI/AAAAAAAAAGI/OxFl8m6qd4Q/s320/dhafer.JPG" width="319" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;01 – Sacre&lt;br /&gt;02 – Les Ondes Orientales&lt;br /&gt;03 – Khamsa&lt;br /&gt;04 – Interl’Oud&lt;br /&gt;05 – Odd Elegy&lt;br /&gt;06 – In The Name Of Love&lt;br /&gt;07 – Shaouk&lt;br /&gt;08 – Shatha&lt;br /&gt;09 – Mudamatan&lt;br /&gt;10 – Sabaa (Hayastan Dance)&lt;br /&gt;11 – Sura&lt;br /&gt;12 – Profane&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://filesonic.com/file/835314544/www.NewAlbumReleases.net_Dhaf..."&gt;Dhafer Youssef - Abu Nawas Rhapsody&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-3942024602698438585?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/3942024602698438585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/zupeny-odlot.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3942024602698438585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/3942024602698438585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/zupeny-odlot.html' title='Zupełny odlot'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DdFdzuzJENQ/TcBuu_gNWlI/AAAAAAAAAGM/MJDNUkeETwY/s72-c/motherhood3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2538565352589117239</id><published>2011-05-03T12:22:00.000+02:00</published><updated>2011-05-03T12:22:52.707+02:00</updated><title type='text'>Skrzypiąca stopa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NhGVVseBsjA/Tb_W3O-JyYI/AAAAAAAAAGA/9Z--71IHxw0/s1600/walk+with+dog.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-NhGVVseBsjA/Tb_W3O-JyYI/AAAAAAAAAGA/9Z--71IHxw0/s320/walk+with+dog.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracowałem kiedyś w sklepie muzycznym. To była krótka, prawie roczna przygoda, jak przenoszona ciąża. Nie chwaląc się powiem tylko tyle, że za mojej kadencji obroty wzrosły czterokrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby wiedzieć, co sprzedaję, słuchałem wszystkiego. Do D'Sound podchodziłem jak pies do jeża, odstraszała mnie i nazwa, i okładka. Byłem przekonany, że to jakaś holenderska kapela techno. Po pierwszych dźwiękach szczena mi opadła. Analogowe brzmienia, najczystszy soul, werbel-pikolaczek i świetny kobiecy wokal. Przesłuchałem całą płytę z wypiekami na twarzy, ciesząc się jak dziecko z każdego następnego kawałka. Potem jeszcze raz, i jeszcze. Męczyłem ten album dobre parę miesięcy, udało mi się nim zarazić parę osób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D'Sound jest z Oslo. Już to jest wyjątkowe. Norwegia kojarzy się z fiordami i black metalem, ale jak widać, stereotypy potrafią zmylić. W 1993 roku trójka przyjaciół - Simone, Jonny i Kim - zafascynowanych czarną muzyką, postanowiła założyć własną grupę. Przeszli klasyczną drogę początkującego zespołu - grali w małych klubach, często do kotleta, występowali jako support przed gwiazdami i cały czas zbierali kasę na wejście do studia. Na debiutancką płytę przyszło im czekać prawie cztery lata. Tak w 1997 ukazał się krążek zatytułowany &lt;i&gt;Spice of Life&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okładka rzeczywiście może mylić. Przejaskrawione, kolorowe zdjęcie zespołu wskazuje bardziej na jakąś kapelę techno. Zawartość muzyczna płyty nie ma jednak z techno nic wspólnego. Oszczędne instrumentarium (bas, perkusja, klawisze, czasami trąbka) i niezwykła selektywność brzmienia stanowią doskonałe tło dla charyzmatycznego, nieco zachrypniętego altu Simone. Całość oscyluje wokół popu, jednak niemal w każdym kawałku pojawiają się elementy zaczerpnięte z innych stylów - soulu, acid jazzu, funky, drum’n’bassu. Wokalistka śpiewa po angielsku. Trzeba przyznać, że - w odróżnieniu od niektórych polskich wykonawców - robi to z niezwykłym smakiem i nikt by nie przypuszczał, że D'Sound nie pochodzi z Anglii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać, że grupa poświęciła dużo czasu na przygotowanie materiału, każda z 12 piosenek jest dopracowana w najmniejszych szczegółach. Singiel &lt;i&gt;Real Name&lt;/i&gt; znalazł się na szczycie norweskiej listy przebojów, a cały album został nominowany do nagrody &lt;i&gt;Spellemannpriser&lt;/i&gt;, stanowiącej odpowiednik angielskich Brit Awards czy amerykańskiej&amp;nbsp; Grammy. Dwa kolejne single z płyty - &lt;i&gt;Smooth Escape&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;All I Wanna Do&lt;/i&gt; - były numerami jeden na listach przebojów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam, to czysty miód dla ucha. Można tej płyty słuchać bardzo głośno, a nawet trzeba. Czasem słychać, jak perkusiście skrzypi stopa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;D'Sound - Spice of Life, 1996 (256 kbps, 84.7 MB)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-83zIZ4RviJA/Tb_XI9hoLKI/AAAAAAAAAGE/czSiAUOmpvI/s1600/spice.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-83zIZ4RviJA/Tb_XI9hoLKI/AAAAAAAAAGE/czSiAUOmpvI/s320/spice.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;01. Good Man Good Girl&lt;br /&gt;02. Smooth Escape&lt;br /&gt;03. Love Is On My Way&lt;br /&gt;04. All I Wanna Do&lt;br /&gt;05. Saturdaynightlies&lt;br /&gt;06. Real Name&lt;br /&gt;07. Isnt All That Easy&lt;br /&gt;08. Sunshine Philosophy&lt;br /&gt;09. Spice Of Life&lt;br /&gt;10. Slow Dancing French Kissing&lt;br /&gt;11. I Know It Will Be&lt;br /&gt;12. Missing You&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/98349235/DSound_-_Spice.rar"&gt;D'Sound - Spice of Life.rar&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2538565352589117239?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2538565352589117239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/skrzypiaca-stopa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2538565352589117239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2538565352589117239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/skrzypiaca-stopa.html' title='Skrzypiąca stopa'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NhGVVseBsjA/Tb_W3O-JyYI/AAAAAAAAAGA/9Z--71IHxw0/s72-c/walk+with+dog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-6589721401188069977</id><published>2011-05-02T23:07:00.000+02:00</published><updated>2011-05-02T23:07:43.975+02:00</updated><title type='text'>Elephantasy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XlLnT4lv8X4/Tb8P7SbZS0I/AAAAAAAAAF4/LGe65S_2FUk/s1600/elephant.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-XlLnT4lv8X4/Tb8P7SbZS0I/AAAAAAAAAF4/LGe65S_2FUk/s320/elephant.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciliśmy niedawno z zoo w Gdańsku-Oliwie. Nie ukrywam, że pojechałem tam, żeby porobić zdjęcia zwierząt do wklejek. Głównym powodem było jednak zrobienie frajdy Ninie, która wprost uwielbia zwierzaki, a na żywo widziała co najwyżej psy, koty i kury sąsiada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie obyło się bez przygód. Moja prywatna definicja przygody: zdarzenie, które doprowadza cię do szału, kiedy trwa, a które wspomina się ze śmiechem. Uniosłem się honorem i powiedziałem, że na pewno trafimy tam bez nawigacji. Tyle razy przejeżdżaliśmy obok, pamiętam ten wielki pomarańczowy napis ZOO, spoko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeoczyliśmy zjazd z obwodnicy. Kiedy zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, byliśmy dobre 20 kilometrów za daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiłem nawigację, zawróciliśmy, ale coś się pojebało z tym urządzeniem, bo wyprowadziło nas na zupełne manowce. Mapa pokazuje, że do celu mamy 1,4 km, a jesteśmy przy jakichś ogródkach działkowych. Skończyła się asfaltówka, dalej tylko polna droga z takimi dziurami, że nasz nissanik podskakiwał, jak te murzyńskie cadillaki w teledyskach rapowych. Nina miała ubaw, jak cholera, my też w końcu zaczęliśmy nerwowo rechotać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa, że Gdańsk jest teraz totalnie rozkopany, wszędzie objazdy, pozamykane pasy ruchu, a mapę mam nie najnowszą. Stanęliśmy przy jakiejś wiejskiej pijalni, ustawiłem trasę ponownie i okazało się, że jesteśmy niedaleko, jakieś 8 kilometrów od celu. Musiałem zatankować, bo przez te niezaplanowane kilometry prawie skończyło się paliwo. Na stacji, żeby się ostatecznie upewnić, spytałem kobitki, jak dojechać do zoo.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Może pan tu wjechać pod górę, tak jak pan do nas zjechał, ale tam dalej jest zakaz skrętu. Musiałby pan przejechać kawałek pod prąd i dalej już prosto z górki, wyjedzie się przed samym zoo. Albo może niech pan nie ryzykuje... Lepiej wjechać na obwodnicę, pojechać cztery kilometry do zjazdu, zawrócić i tu z ronda już ma pan prostą drogę, tak jak te samochody tam jadą&lt;/i&gt; - pokazała na górkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, wybrałem opcję "praworządny obywatel", wjechałem na obwodnicę, zrobiłem kółeczko i jakoś w końcu dotarliśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Refleksja po wizycie w zoo: rozpacz i masakra. Większość zwierząt apatyczna, albo śpi, albo pochowana po kątach. Słoń, którego bardzo chcieliśmy pokazać Ninie, wykonywał jakiś dziwny taniec świętego Wita, kołysał się monotonnie, jakby był chory psychicznie. Przygnębiający widok. Większość kangurów wyglądała jak nieżywa, największy z nich drapał się po zakrwawionym brzuchu. Syberyjskie tygrysy, piękne i dostojne, zamknięte w ciasnych klatkach pod prądem. No koszmar. Takie zwierzę na wolności porusza się na terenie paru tysięcy kilometrów kwadratowych, a tu krąży od siatki do siatki albo większość czasu przesypia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy chcę jeszcze jechać do zoo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż się prosi, żeby muzyczną ilustracją była "Zooropa" U2, ale Irlandczycy mają w dorobku lepsze albumy.&lt;br /&gt;Dlatego:&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;U2 - The Joshua Tree, 1987 (FLAC, 315 MB)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-K8o4ijtkJVU/Tb8cPOGE-uI/AAAAAAAAAF8/BjOidN-57fg/s1600/joshua.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-K8o4ijtkJVU/Tb8cPOGE-uI/AAAAAAAAAF8/BjOidN-57fg/s320/joshua.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;01 - Where The Streets Have No Name&lt;br /&gt;02 - I Still Haven't Found What I'm Looking For&lt;br /&gt;03 - With Or Without You&lt;br /&gt;04 - Bullet The Blue Sky&lt;br /&gt;05 - Running To Stand Still&lt;br /&gt;06 - Red Hill Mining Town&lt;br /&gt;07 - In God's Country&lt;br /&gt;08 - Trip Through Your Wires&lt;br /&gt;09 - One Tree Hill&lt;br /&gt;10 - Exit&lt;br /&gt;11 - Mothers Of The Disappeared&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/en/files/913g3w5lq"&gt;http://depositfiles.com/en/files/913g3w5lq&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-6589721401188069977?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/6589721401188069977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/elephantasy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6589721401188069977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/6589721401188069977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/elephantasy.html' title='Elephantasy'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-XlLnT4lv8X4/Tb8P7SbZS0I/AAAAAAAAAF4/LGe65S_2FUk/s72-c/elephant.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-1674649785095518931</id><published>2011-05-02T11:14:00.001+02:00</published><updated>2011-05-02T11:26:51.052+02:00</updated><title type='text'>Gadu Gadu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9yAGrqiD0Sg/Tb51Qbl0VlI/AAAAAAAAAFw/5p4CbssOHs4/s1600/gsm.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-9yAGrqiD0Sg/Tb51Qbl0VlI/AAAAAAAAAFw/5p4CbssOHs4/s320/gsm.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Dzisiaj krótko i węzłowato. Mam mało czasu, bo zaraz wybieramy się z Niną do zoo.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Grzebiąc w płytach, przypomniałem sobie o Talk Talk. Pamiętam, jakim zaskoczeniem, a nawet szokiem była dla mnie ich przemiana. Po kilku wieśniackich płytach new romantic, kolesie nagrali nagle album, który hipnotyzuje od pierwszych dźwięków, jest dojrzały, przejmujący, po prostu piękny. Chodzi o "The Colour of Spring". Słuchałem go na okrągło ponad 20 lat temu, jeszcze z kasety, ostatnio wałkuję zremasterowaną wersję na CD.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Poniżej link.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Talk Talk - The Colour of Spring, 1986&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ahZXQMFDOk8/Tb51nIgMCEI/AAAAAAAAAF0/7g3UcoEKfNg/s1600/colour.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ahZXQMFDOk8/Tb51nIgMCEI/AAAAAAAAAF0/7g3UcoEKfNg/s320/colour.jpeg" width="314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/3919119" id="alive_link" title="name: Talk_Talk_-_The_Colour_Of_Spring_1986.rar  size: 99.88 MB"&gt;http://depositfiles.com/files/3919119&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-1674649785095518931?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/1674649785095518931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/gadu-gadu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1674649785095518931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/1674649785095518931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/gadu-gadu.html' title='Gadu Gadu'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9yAGrqiD0Sg/Tb51Qbl0VlI/AAAAAAAAAFw/5p4CbssOHs4/s72-c/gsm.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-8141434870487873605</id><published>2011-05-01T11:22:00.000+02:00</published><updated>2011-05-01T11:22:33.456+02:00</updated><title type='text'>Nie jest wporzo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pvcpJJqDuCE/Tb0kTOJXuWI/AAAAAAAAAFc/5-wOs4mNis4/s1600/granica.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-pvcpJJqDuCE/Tb0kTOJXuWI/AAAAAAAAAFc/5-wOs4mNis4/s320/granica.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;Kolejny tekst z moich dziennikarskich czasów. Sprzed paru lat, był publikowany w dziale "Doza Kultury" na portalu www.o2.pl&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Teraz Stasio&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prowokacja czy szczerość do bólu? Szarganie świętości czy chęć zwrócenia uwagi na rzeczywiste problemy w tym kraju? Takie pytania nasuwają się podczas słuchania prawie każdego utworu jegomościa o niewinnie brzmiącym pseudonimie Stasio. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Dziwny hip-hop&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Kim jest Stasio? Na pewno nie niewinnym chłopcem, który chodzi do spowiedzi w każdy piątek i rumieni się, kiedy ktoś przy nim przeklina. Pięć lat temu, nakładem hip-hopowej wytwórni Luna Records, światło dzienne ujrzała płyta Rozbujnik, z rażącym błędem ortograficznym na okładce i symbolem niepełnosprawnego na wózku inwalidzkim zrobionym z gwiazdek. Takich samych, jak na fladze Unii.&lt;br /&gt;W ten sposób zadebiutował 21-letni wówczas Stanisław Majda, tekściarz i wokalista z Zabrza, obecnie absolwent Wydziału Radia i Telewizji w Katowicach. Moc jego pierwszej płyty stanowią teksty, gorzkie, zabawne, ironiczne. Stasio w niewybrednych słowach szydzi z wielu przywar Polaków, choć sam w wywiadach podkreśla swoją słowiańskość i polskość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Nie jestem MC i nie gram z DJ-em, tylko z Wiktorem”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Stasio - Rozbujnik 2001&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7zIfhgu1UUI/Tb0k5bz-8NI/AAAAAAAAAFg/_yOnzSgVQpM/s1600/rozbujnik.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-7zIfhgu1UUI/Tb0k5bz-8NI/AAAAAAAAAFg/_yOnzSgVQpM/s1600/rozbujnik.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Ta okładka&amp;nbsp; to nie przypadek. Rzuca się w oczy, bo taki był jej cel, a zawartość krążka, jeśli można tak powiedzieć, rzuca się w uszy. Patronat nad płytą objęła stacja Viva i Radiostacja, a gościnnie wystąpili na niej Kazik, Olaf Deriglasoff i Dr Yry z El Dupa. Płyta została wrzucona do wora z krajowym hip-hopem, ale ma tyle z nim wspólnego, co Mandaryna z mandarynką. Owszem, wiele podkładów z sampli przypomina pierwsze polskie produkcje tego gatunku, ale to tylko powierzchowne podobieństwo. Muzyka jest tu nienachalnym tłem dla wokalu i tekstów. Stasio nabija się bezczelnie z kolesi, którzy nieudolnie podrabiają czarnych gangsta, choć w wywiadach twierdzi, że na podobnych wzorach się wychował. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(…) spodnie szerokie tak, że do kieszeni po winylu (…)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwym szczytem jego kpiny jest krótki, dwuminutowy kawałek, w którym jedyny tekst stanowi powtarzane w różnych intonacjach zdanie: „Joł madafaka, urwę ci ptaka”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Bomba i zakaz&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;W polskiej muzyce była już podobna rzecz – &lt;i&gt;Polovirus&lt;/i&gt; Kur. Tymon Tymański z kumplami sparodiowali style i trendy obowiązujące w naszym szołbiznesie, nie zostawiając suchej nitki na niczym i nikim. Wydawałoby się, że nagroda Fryderyka dla tej płyty otworzy drzwi dla podobnych produkcji. Niestety, bigoteria nie śpi. Choć entuzjaści nowej Polski twierdzą, że mamy całkowitą wolność, a cenzura nie istnieje, Stasio nagle stał się niewygodny. Zaczęło się od skandalu. Jego koncert podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przerwała policja. Mundurowi twierdzili, że w budynku jest bomba, ale bardziej prawdopodobne jest, że władzom nie podobało się to, co słyszą ze sceny, a tą bombą jest sam Stasio. Potem muzyk dostał nieformalny zakaz występowania w rodzinnym Zabrzu. Niby nic, ale jednak. Kontrowersje wzbudził wykorzystany przez niego fragment przeboju Louisa Armstronga „What A Wonderful World”. Kawałek, w którym zabrzmiała charakterystyczna chrypka amerykańskiego trębacza, Stasio przewrotnie zatytułował „Czarnuchu zapodawaj”. Oskarżono go o rasizm i plagiat. Szefowie wytwórni wystraszyli się nagonki, w efekcie czego Rozbujnik wylądował na półce. Ale, jak to często bywa w podobnych przypadkach, potwierdziło się powiedzenie, że owoc zakazany lepiej smakuje. Płyta stała się poszukiwanym rarytasem, można ją jeszcze kupić na Allegro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Kieliszek i film&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ja nie chcę już rymować, bo jestem w to dobry, chcę śpiewać, bo jestem w to słaby".&lt;br /&gt;Taka deklaracja wiele mówi o kolejnej płycie Stasia pt. „Nie pożyczaj”, wydanej w 2003 roku. Nie zniechęcił się nagonką i przygotował krążek dojrzalszy od debiutu, zarówno muzycznie, jak i tekstowo. W swoim eklektyzmie przypomina on album Koli pt. Szemrany. Mamy tu już nie tylko mechaniczne sample, ale i żywe instrumenty oraz chórki. Stylowo to niezły misz-masz, od ciężkiego industrialu, przez funky, do pseudofolkowej ballady. Stasio nadal drwi z innych wykonawców, nie tylko hip-hopowych, i prowokuje mieszczuchów do chwili zastanowienia. Co ważne, nabija się też sam z siebie. Taka autoironia to rzadkość na krajowej scenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Powiem szczerze, że jak Tupac Shakur nie oddałbym życia za RFM FM, ale głos na pewno”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość jest bardziej spójna, lepiej wyprodukowana, choć niektórzy twierdzą, ze tej płyty da się słuchać dopiero po paru głębszych. Wskazuje na to choćby okładka - prosty symbol kieliszka, zadziwiająco podobny do logo Teraz Polska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Ostatnio w Polsce wszystko oprócz moczu to gówno,&lt;br /&gt;a ja i tak tu zostanę, świadom, że jestem rżnięty równo”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta bezkompromisowość w głoszeniu własnego zdania, niemal punkowa, spodobała się innym muzycznym buntownikom. Na płycie gościnnie wystąpili Maciek Maleńczuk, Tymon Tymański i Hrabia Fochmann.&lt;br /&gt;Poza muzyką, Stasio intensywnie zajmował się filmem. Nakręcił kilka oryginalnych, niskobudżetowych teledysków do własnych utworów. W hicie z pierwszej płyty pt. "Jest Wporzo", na ekranie wystąpił gościnnie Dr Yry z El Dupa. Zabawny klip „Żona mnie bije” zdobył nagrodę w kategorii Cienki budżet na Yach Festiwal w 2003 roku. Wizualnej wersji doczekały się także utwory „Casino Reno”, „Nie przenośta” (skoczna parodia krakowskiego protest songu) oraz „RP3”. &lt;br /&gt;W kwietniu zeszłego roku Stasio (już jako Stanisław Majda) zgłosił swój krótki film o długim tytule na Festiwal Kina Niezależnego i Amatorskiego we Wrocławiu. Niestety, „Życie Johna Poolmana w 4 minuty i 23 sekundy", mimo że zakwalifikowało się do konkursu, żadnych nagród nie zdobyło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Wyklęci&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Kpiarzy i błaznów ci u nas dostatek, nie tylko na scenie muzycznej. Stasio, Tymon, Kazik, Maleńczuk, wielokrotnie narażali się i krytyce, i stróżom moralności. Skiba, znany ze swoich ekscesów i prowokacji (choćby wypięcie nagiego tyłka podczas koncertu), też znalazł się w opozycji. Najnowszy krążek Big Cyca pt. „Moherowe berety”, od razu został wyklęty. Wiadomo, przez kogo i za co. Płyta, mimo zerowej promocji w mediach, w zawrotnym tempie stała się bestsellerem, sprzedając się w Polsce w nakładzie kilka razy przekraczającym poziom Złotej Płyty. &lt;br /&gt;Oby tylko Stasio nie wyśpiewał sobie przyszłości…&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Mam ponad trzydziestkę i nikt mnie nie chce,&lt;br /&gt;nawet, gdy ubieram do pubu tą fajną kieckę”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Stasio - Nie pożyczaj, 2003&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zPYj6-mHN1A/Tb0loZnyuzI/AAAAAAAAAFk/t-uQA85Yeso/s1600/nie+pozyczaj.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-zPYj6-mHN1A/Tb0loZnyuzI/AAAAAAAAAFk/t-uQA85Yeso/s1600/nie+pozyczaj.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/182958950/Stasio_-_Nie_po__380_yczaj.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/182958950/Stasio_-_Nie_po__380_yczaj.rar&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-8141434870487873605?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/8141434870487873605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/nie-jest-wporzo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8141434870487873605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/8141434870487873605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/05/nie-jest-wporzo.html' title='Nie jest wporzo'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pvcpJJqDuCE/Tb0kTOJXuWI/AAAAAAAAAFc/5-wOs4mNis4/s72-c/granica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-9039882415913612654</id><published>2011-04-30T22:00:00.001+02:00</published><updated>2011-04-30T23:10:17.755+02:00</updated><title type='text'>Chujnia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UZQ4SJ374ZA/TbxlIMXe5zI/AAAAAAAAAFU/Q787vfxvfL4/s1600/bulisra.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-UZQ4SJ374ZA/TbxlIMXe5zI/AAAAAAAAAFU/Q787vfxvfL4/s320/bulisra.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Byłem kiedyś dziennikarzem muzycznym. Pisałem regularnie do Dozy Kultury na tlenie i sporadycznie do Jazz Forum. Poniżej jeden z tekstów do Dozy. Współpracę przerwałem po tym, jak po śmierci Marka Grechuty pan Jacek Pustoła odrzucił mój artykuł o nim pisząc, że Grechuta jest nudny.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Chujnia&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Język rynsztoka wyniesiony do rangi sztuki? Mieszkańcy slumsów jako tragiczni bohaterowie piosenek? Alkohol świętym napojem? - Oto Leningrad. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Bandzior z przedmieścia &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiktor „Sznur” Sznurow, lider petersburskiej kapeli Leningrad, z bluzgów uczynił środek artystycznego wyrazu. Muzycy z jego zespołu wyglądają na koncertach jak menele, a on sam – w brudnym dresie, z niechlujną brodą i obślinionym petem w ustach, przypomina skacowanego bezdomnego z metra, którego wypchnięto na siłę w światła reflektorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sznurow otwarcie przyznaje się do alkoholizmu („nie pamiętam, kiedy byłem trzeźwy dłużej niż pięć dni”), występuje na rauszu, a w niechętnie udzielanych wywiadach nie przebiera w słowach. Przeklina jak szewc, miesza z błotem wszystkich i wszystko. Zasłynął tym, że pogonił Romana Abramowicza, właściciela londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea. Rosyjski milioner poszukiwał artysty, który skomponuje nowy hymn jego drużyny. Na swoje nieszczęście wybrał Leningrad. Sznurow - w typowym dla siebie stylu - zanim w ogóle zaczęli rozmowę powiedział, żeby Abramowicz poszedł w pizdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Petersburg dla Sznura to centrum wszechświata. Uwielbia to miasto, ale nie dla jego Ermitażu, ale brudu, szarości i zgnilizny. Tematów do swoich wulgarnych songów szuka w ciemnych zaułkach i tanich barach, o jakich śpiewał Janerka w "Strzeż się tych miejsc". Często śpiewa o kobietach, które dla niego wszystkie są sukami, o piciu na umór, życiu na marginesie, samotności i wszechobecnej śmierci.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Piraci XXI wieku&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sznur, zanim stał się bardem, był cieciem w domu dziecka, robotnikiem, studentem, pracował nawet w radio jako specjalista od public relations. Muzyką fascynował się od dziecka. Założył Ucho Van Gogha, jedną z pierwszych rosyjskich grup techno, potem grał hard core’a, by w końcu z kumplami od kieliszka założyć kapelę punkową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leningrad powstał w styczniu 1997 roku. Muzycy skrzyknęli się, jak przystało na punkowców, parę dni przed pierwszym występem. Sznur jeszcze wtedy nie śpiewał. Parę dni przed koncertem w Moskwie odszedł od nich wokalista i siłą rzeczy ktoś musiał przejąć mikrofon. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styl grupy ewoluował, od prostego punka z elementami ska, do obecnej formy – miejskiego folku, zbrudzonego bluesem, swingiem i reggae. Muzycy przyznawali się otwarcie do kradzieży pomysłów i zagrywek (jedna z płyt nazywa się nawet „Piraci XXI wieku”). Jednak sama muzyka to tylko tło dla zachrypniętego, przepitego głosu Sznura. Niektórzy porównują go do Wysockiego, tak z racji barwy wokalu, jak i upodobania do mocnych trunków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Chujnia w tv, chujnia w teatrze, chujnia w gazetach, wszędzie chujnia”&lt;/i&gt;. Ten dodupizm, charakterystyczny dla rosyjskiej duszy, znajduje wyjątkowe zrozumienie wśród Rosjan, Zakochali się w Leningradzie, a miłość ta przybiera powoli znamiona kultu. Sznurow stał się ważną personą, a nawet personą niebezpieczną. Politycy wiedzą, jak silnym narzędziem może być muzyka. A przekaz Leningradu jest czytelny: polityka to gówno; politycy to kłamcy; nie wierzcie im, myślcie samodzielnie. Korzystajcie z życia, pijcie, pieprzcie się i miejcie wszystko w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;W studiu z tygrysami&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leningrad, ze zrozumiałych względów, ma szlaban na występy w wielu klubach. Obsceniczny język i zachowanie lidera odstraszają wrażliwców, przyzwyczajonych do klasycznych piosenek o miłości, przyciągają jednak tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i prawdy. Sznur nie owija w bawełnę, wali z grubej rury, co Rosjanom zawsze się podobało. Co jakiś czas nowy bard putinowskiej Rosji odwali jakiś numer, jak choćby wywalenie gołego dupska podczas wręczania nagród muzycznych, albo zbluzganie publiczności na koncercie. Takie zachowanie jednak tylko przysparza mu popularności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazuje, kontrowersyjny lider i jego dziwaczna kapela podbili serca nie tylko Rosjan. Niedawno ukazała się płyta Leningradu z gościnnym udziałem legendarnej londyńskiej kapeli The Tiger Lillies. Co łączy oba zespoły? Na pewno szok, jakie wzbudzają ich występy oraz tematyka tekstów. Anglicy sami budują swoją legendę, wpuszczając w maliny i fanów, i krytyków. Wymyślają niestworzone historie na własny temat, mieszając fikcję z prawdą. Świat, o jakim śpiewa The Tiger Lillies, to świat brudnych przedmieść, kalek, prostytutek i zboczeńców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leningrad porusza się w tych samych zaplutych zaułkach, nic więc dziwnego, że muzycy wpadli na siebie i postanowili coś razem zdziałać. Tak powstała płyta pod znamiennym tytułem „Chujnia”. Niewykluczone, że wcześniej obalili parę flaszek &lt;i&gt;Stolicznej&lt;/i&gt;, ponarzekali na suki i polityków (co na jedno wychodzi) i na kacu weszli do studia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Idealny występ&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teksty obu kapel przypominają nastrojem dokonania Bertolda Brechta i Toma Waitsa. Oni też nie stronili od ciemnych stron życia, nie tyle je gloryfikując, co próbując zrozumieć. Martyn Jacques, wokalista i lider Tygrysów, szczyci się ukończeniem kilku prestiżowych uczelni muzycznych i spędzeniem dzieciństwa w jednym z londyńskich burdeli. Ile w tym prawdy, trudno ocenić, ale reklama świetna. Na scenie występuje często w przebraniu clowna, śpiewając – niczym kastrat - irytującym falsetem i akompaniując sobie na akordeonie. Nie sposób przejść obojętnie obok tej muzyki. Jej prostota i oryginalność uderzają od pierwszych dźwięków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jest z Leningradem. Ich piosenki są proste, króciutkie (rzadko przekraczają trzy minuty) i bezpretensjonalne. W jakimś sensie przypominają dokonania Szwagierkolaski i Kazika, szczególnie z płyty &lt;i&gt;Tata Kazika&lt;/i&gt;. Wydawałoby się, że to idealne utwory do puszczania w radiu. Niestety, poziom i częstotliwość przekleństw z miejsca dyskwalifikują je we wszystkich komercyjnych rozgłośniach. Może i dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fani Leningradu wiedzą, jak powinien wyglądać idealny występ ich kapeli. Sznur wyjdzie na scenę i krzyknie: CHUJ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Leningrad &amp;amp; The Tiger Lillies - Chujnia&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vXIWiOqV83I/TbxoKpcr2rI/AAAAAAAAAFY/rHXDTw0Idtc/s1600/chujnia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-vXIWiOqV83I/TbxoKpcr2rI/AAAAAAAAAFY/rHXDTw0Idtc/s320/chujnia.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;01. Суд - Sud - (Judgement) (originally "The Crack of Doom") – 3:10&lt;br /&gt;02. Рвота - Rvota - (Vomit) (originally "Fish Heads") – 2:43&lt;br /&gt;03. Хуйня - Huinya - (Bullshit) (originally "Crap") – 2:05&lt;br /&gt;04. Водка - Vodka – 1:06 (performed by Leningrad and The Tiger Lillies)&lt;br /&gt;05. Убийца - Ubiyca - (Murderer) (originally "Killer") – 3:56&lt;br /&gt;06. В а" - V ad - (To Hell) (originally "Hell") – 2:22 &lt;br /&gt;07. Сука - Suka - (Bitch) - (originally "Bitch") – 3:13&lt;br /&gt;08. Псих - Psikh - ("Psycho") – 1:49 (performed by The Tiger Lillies)&lt;br /&gt;09. Алкаш - Alkash - (Alco) (originally "Swine") – 1:48&lt;br /&gt;10. Твой мир - Tvoy mir - (Your World) - (originally "Your World") – 2:14&lt;br /&gt;11. Слюни - Slyuni - (Drool) (originally "Dribble") – 2:30&lt;br /&gt;12. В баре - V bare - (In the Bar) (originally "Bastard") – 3:11&lt;br /&gt;13. Наше шоу - Nashe shou - (Our Show) (originally "The Cheapest Show") – 3:18&lt;br /&gt;14. Алкаш 2 - Alkash 2 - (Alco 2) (bonus track)" – 1:48&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/162288855/Leningrad._.The.Tiger.Lillies.-.Huyniya.rar" id="alive_link" title="Name: Leningrad._.The.Tiger.Lillies.-.Huyniya.rar Size: 80.7 MB (84618932 bytes)"&gt;http://rapidshare.com/files/162288855/Leningrad._.The.Tiger.Lillies.-.Huyniya.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------------------------------------------------------------------------------------- &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jak się pisze chuj? Przez ch czy samo h?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przez ch.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Bo wtedy jest dłuższy.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-9039882415913612654?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/9039882415913612654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/chujnia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/9039882415913612654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/9039882415913612654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/chujnia.html' title='Chujnia'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-UZQ4SJ374ZA/TbxlIMXe5zI/AAAAAAAAAFU/Q787vfxvfL4/s72-c/bulisra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2089925741493941835</id><published>2011-04-30T15:16:00.001+02:00</published><updated>2011-04-30T15:21:33.410+02:00</updated><title type='text'>Total salsa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-giB87q8wpzM/TbwK9JfnnUI/AAAAAAAAAFQ/hpv2Fqd2fuo/s1600/zniwiarz3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-giB87q8wpzM/TbwK9JfnnUI/AAAAAAAAAFQ/hpv2Fqd2fuo/s320/zniwiarz3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Niektórzy fotografowie wstawiają pod swoimi pracami linki do muzyki, która była dla nich inspiracją. Nie mogę tak zrobić, bo byłaby to ściema. Bywa, że pojedyncze zdjęcie obrabiam nawet klika dni, a nie ma tak długich płyt :) &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Tło muzyczne, przy którym tworzę, nie wpływa jakoś znacząco na klimat powstającej pracy. W wielu przypadkach jest tak, że to, czego aktualnie słucham, nijak się ma to do tego, co powstaje w komputerze. Tak było i w tym przypadku. To praca sprzed kilku lat. Byłem wtedy na etapie salsy. Słuchałem jej obsesyjnie, nałogowo i bez opamiętania (a trwało to ponad 3 lata). Salsa długo ładowała mi akumulatory i wprawiała w dobry nastrój. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Widocznie tego potrzebowałem. A mam tak, że jak już w coś wsiąknę, nie mogę się uwolnić. W tym czasie żadna inna muzyka mnie nie interesowała. Czasami udało mi się odkryć jakąś interesującą nowość, ale szybko się nią nasycałem i wracałem do salsy. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Doszedłem do wniosku, że to muzyka totalna. Są gatunki, w których dominuje rytm, np. hip-hop, są takie, gdzie najważniejszy jest klimat, są też takie, w których chodzi głownie o agresję i wypierd. W salsie jest wszystko: rytm, melodia, trans, emocje, produkcja, solówki, świetne wokale. Aż trudno uwierzyć, że na Kubie - tym nękanym przez biedę i komunizm kraju - może powstawać tyle pięknej muzyki.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Przesłuchałem kilkaset, a może i ponad tysiąc płyt, głównie kubańskich, choć zdarzają się też świetne rzeczy i w innych krajach latynoskich, np. w Kolumbii. Mam swoich faworytów, takie krążki, które znam na pamięć i do których co jakiś czas wracam, z prawdziwym sentymentem. Wiem, jaki dźwięk będzie na początku następnego utworu, pamiętam prawie wszystkie solówki (coś, czego zajebiście zazdrości mi mój kumpel, gitarzysta). Poniżej link do jednej z nich.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;Afro-Cuban All Stars - "A Toda Cuba Le Gusta" 1997&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fRzKJRMPAbA/TbwKoJTGFKI/AAAAAAAAAFM/Hba6oZLblXw/s1600/cuba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-fRzKJRMPAbA/TbwKoJTGFKI/AAAAAAAAAFM/Hba6oZLblXw/s1600/cuba.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;01. Amor Verdadero 6:38&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;02. Alto Songo 6:46&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;03. Habana del Este 6:39&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;04. A Toda Cuba le Gusta 5:48&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;05. Fiesta de la Rumba 5:53&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;06. Los Sitio' Asere 5:20&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;07. Pío Mentiroso 4:37&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;08. Maria Caracoles 4:48&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;09. Clasiqueando con Rubén 5:12&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;10. Elube Chango 4:02&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/288425533/1997.Afr0Cuban.AS.AT0daCuba.LeGusta.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/288425533/1997.Afr0Cuban.AS.AT0daCuba.LeGusta.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;hasło: free4downloads&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Mógłbym tu wrzucić linki do conajmniej kilkudziesięciu świetnych płytek, ale to się mija z celem. Jak ktoś poczuje bluesa (a raczej salsę), sam poszuka...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2089925741493941835?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2089925741493941835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/total-salsa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2089925741493941835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2089925741493941835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/total-salsa.html' title='Total salsa'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-giB87q8wpzM/TbwK9JfnnUI/AAAAAAAAAFQ/hpv2Fqd2fuo/s72-c/zniwiarz3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-5365362487481818109</id><published>2011-04-30T00:19:00.001+02:00</published><updated>2011-04-30T09:53:42.647+02:00</updated><title type='text'>Klątwa z San Remo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cJyOKX5upG8/Tbs4Wiy7yfI/AAAAAAAAAFI/p7RYvfcpla4/s1600/circle.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-cJyOKX5upG8/Tbs4Wiy7yfI/AAAAAAAAAFI/p7RYvfcpla4/s320/circle.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Obiecałem Sylwii, (mającej moje nazwisko, ale nie będącej moją rodziną :-)), że napiszę coś o ostatniej Anathemie. Słuchając jej wielokrotnie, wysmażyłem ten obrazek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Według Wikipedii, anatema to słowo oznaczające klątwę. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa tym terminem określano wykluczenie osób ze społeczności wierzących. Później używano jej w odniesieniu do herezji.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Pamiętam Anathemę sprzed kilkunastu lat. Wtedy jakoś specjalnie mnie nie kręciła. Brakowało w niej jakiegoś elementu, który by mną szarpnął na tyle, żebym został tak wielkim fanem, jak niektórzy moi kumple. Może była zbyt ckliwa, może wokalista za mało charyzmatyczny, może produkcja nie taka, jak lubię... Nie zastanawiałem się nad tym. Znałem brzmienie, ale nie kojarzyłem poszczególnych kawałków. Z tytułami płyt to już inna sprawa - pamiętam nawet te, których nie lubię.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Moja wiedza na temat Anathemy kończyła się na płycie "A Fine Day to Exit" z 2001 roku. Nie wiedziałem, że rok później nagrali "A Natural Disaster", a w 2008 "Hindsight". Teraz to wiem, a wszystko to zasługa najnowszego albumu. Trafiłem na niego przez przypadek, szukając zupełnie innej płyty. Ściągnąłem i już od pierwszych dźwięków poczułem, że kroi się coś naprawdę niezłego. Świetne, melodyjne kompozycje, klarowna produkcja, rockowy pazur - to wszystko spowodowało, że jak tylko płyta się skończyła, włączyłem ją ponownie. I tak parę razy w ciągu kilku dni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Jest w tej muzyce jakiś dramat, jakieś nieokreślone pragnienie, tęsknota, którą od razu się wyczuwa i lubi. Do tego świetne operowanie nastrojem i dynamiką, przejmujące wokale i dobre partie gitar. Zwraca uwagę wysmakowane i nienachalne użycie klawiszy, które - kiedy trzeba - podkreślają klimat, kiedy indziej urozmaicają brzmienie i fakturę utworów. Słychać to szczególnie w przepięknym trzecim kawałku "Dreaming Light", który zaczyna się jak song z San Remo, po czym nagle przeradza się w poruszającą balladę ze smykami w tle i zajebistą partią gitary przeplatającą się z czystym wokalem.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Domyślam się, że ortodoksi, dla których Anathema to jeden z prekursorów doom metalu, wybrzydzają i kręcą nosami na taką nieoczekiwaną woltę ich zespołu. Bo brzmi miejscami jak U2, nie ma przesterowanych gitar i darcia papy, do tego same teksty o miłości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;"We're Here Because We're Here" to prawdziwa kolekcja perełek. Krążek nie ma słabych momentów, sprawia wrażenie dopracowanej, zamkniętej całości, niczym koncept-album. Dla mnie jedno z milszych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Naprawdę, kawał pięknej muzy, która prześladuje i zniewala, każąc do siebie wracać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Anathema - We're Here Because We're Here 2010&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-arL8L_jlgWo/Tbs4C1oIE5I/AAAAAAAAAFE/TVrB6YFjkbM/s1600/anathema-were-here-because-were-here.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-arL8L_jlgWo/Tbs4C1oIE5I/AAAAAAAAAFE/TVrB6YFjkbM/s1600/anathema-were-here-because-were-here.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;01. Thin Air - 5:59&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;02. Summernight Horizon - 4:12&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;03. Dreaming Light - 5:47&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;04. Everything - 5:05&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;05. Angels Walk Among Us - 5:17&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;06. Presence - 2:58&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;07. A Simple Mistake - 8:14&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;08. Get Off Get Out - 5:01&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;09. Universal - 7:19&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;10. Hindsight - 8:10&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b style="font-family: inherit;"&gt;&lt;a href="http://megaupload.com/?d=F3RZBM98"&gt;http://megaupload.com/?d=F3RZBM98&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-5365362487481818109?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/5365362487481818109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/klatwa-z-san-remo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5365362487481818109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/5365362487481818109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/klatwa-z-san-remo.html' title='Klątwa z San Remo'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cJyOKX5upG8/Tbs4Wiy7yfI/AAAAAAAAAFI/p7RYvfcpla4/s72-c/circle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-2918524546460914281</id><published>2011-04-25T16:24:00.003+02:00</published><updated>2011-04-30T00:23:49.546+02:00</updated><title type='text'>Tańczące umarlaki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bA8Xm-A4SV8/TbV9FtqhG4I/AAAAAAAAABI/qEU4ihV_RLc/s1600/acrobats.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bA8Xm-A4SV8/TbV9FtqhG4I/AAAAAAAAABI/qEU4ihV_RLc/s320/acrobats.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wiele osób mówiło mi, że moje ostatnie prace kojarzą im się z muzyką Dead Can Dance. Coś w tym musi być, bo często słucham tego zespołu. Szkoda, że się rozpadł, ale może nie dało się już nic więcej wycisnąć z tej współpracy. Lisa Gerrard i Brendan Perry spotkali się we właściwym miejscu i czasie, a to co razem zrobili, już teraz moim zdaniem przeszło do kanonu muzyki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Długo się zastanawiałem, które z nich wiedzie prym w tym duecie. Przez lata byłem niemal pewien, że ona, z tym swoim nieziemskim zawodzeniem i charyzmą, jednak obserwując ich osobne, solowe kariery, zmieniłem zdanie. To Perry był duszą Dead Can Dance, a Gerrard stanowiła tylko barwny ozdobnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po rozpadzie Brendan Perry nagrał w sumie tylko dwa solowe albumy. Pierwszy, z 1996 roku, nazywa się "Eye of the Hunter" i jest po prostu kosmiczny! Poziomem nie odbiega od wspólnych nagrań, ale jest prostszy w formie od DCD, przez co chyba strawniejszy. Drugiego - "The Ark" (2010) jeszcze nie słyszałem, ale zaraz poszukam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Lisa Gerrard nagrała do dzisiaj 8 albumów. Żadnego z nich nie jestem w stanie wysłuchać do końca :(&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nawet soundtrack do "Gladiatora" jest dla mnie nie do zniesienia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moja ulubiona płyta Dead Can Dance&amp;nbsp; to "Into the Labyrinth", choć ostatnio częściej włączam "Spiritchaser" z 1996 roku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ta muzyka ma w sobie coś hipnotycznego, ponadczasowego. Obie te płyty, choć nagrane w połowie lat 90., mogłyby śmiało powstać teraz. Nic się nie zestarzały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moim prywatnym kryterium wartości muzy jest choćby to, czy da się jej słuchać o różnych porach dnia i w różnych okolicznościach. Wydawało mi się, że DCD nie sprawdzi się w samochodzie, ale byłem w błędzie. Kiedy leci "The Carnival is over", zawsze podkręcam głośniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dead Can Dance - "Into the Labyrinth" 1993&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TFzB4Qed9dY/TbWDnIFgfeI/AAAAAAAAABM/JeTpKYMzhRg/s1600/into.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-TFzB4Qed9dY/TbWDnIFgfeI/AAAAAAAAABM/JeTpKYMzhRg/s1600/into.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fileserve.com/file/jj3GMmw"&gt;http://fileserve.com/file/jj3GMmw&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-2918524546460914281?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/2918524546460914281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/tanczace-umarlaki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2918524546460914281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/2918524546460914281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/tanczace-umarlaki.html' title='Tańczące umarlaki'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bA8Xm-A4SV8/TbV9FtqhG4I/AAAAAAAAABI/qEU4ihV_RLc/s72-c/acrobats.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-4637917859386061696</id><published>2011-04-25T14:47:00.000+02:00</published><updated>2011-04-25T14:47:38.848+02:00</updated><title type='text'>Szwedzka stal</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Verdana,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Verdana,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Jpy8_fFeOOY/TbVeJvqjlSI/AAAAAAAAABA/MnL34xzosQY/s1600/agro.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Jpy8_fFeOOY/TbVeJvqjlSI/AAAAAAAAABA/MnL34xzosQY/s320/agro.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Szwecja to prawdziwe zagłębie metalowe (Polska zresztą też, wrócę jeszcze do tego tematu). Istnieje nawet termin "swedish death metal" charakteryzujący specyficzne brzmienie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;sposób produkcji i najczęściej wysoką jakość.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.metal-archives.com/"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Nieocenionym źródłem wiedzy o świecie metalowym jest dla mnie internetowa &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Encyclopaedia Metallum:&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.metal-archives.com/"&gt;http://www.metal-archives.com/&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;W aktualnej bazie danych jest 3260 zespołów ze Szwecji! Wiele z nich to światowa czołówka&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;i wzór do naśladowania dla wszystkich zaczynających swoje kariery w światku metalowym.&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Skupię się dzisiaj na jednej kapeli, która nakręcała mnie podczas obróbki tego zdjęcia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Chodzi o Bloodbath, alternatywny projekt Mikaela Åkerfeldta, lidera i gitarzysty Opeth.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;W 2008, cztery lata po nagraniu "Nightmares Made Flesh", zespół wypuścił epkę, która&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;rozpierdoliła mnie na kawałki.&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;b&gt;Bloodbath - "Unblessing the Purity" 2008 &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YduptvGutXs/TbVicIfXiCI/AAAAAAAAABE/0S9Z5pC_8tk/s1600/unblessing.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-YduptvGutXs/TbVicIfXiCI/AAAAAAAAABE/0S9Z5pC_8tk/s320/unblessing.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/399221837/Bloodbath08.mediaboom.org.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/399221837/Bloodbath08.mediaboom.org.rar&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Cztery kawałki, niewiele ponad 15 minut muzyki, ale za każdym razem, jak tego słucham, mam&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;ciary na plecach. Jest tu wszystko, czego potrzeba w ciężkim graniu: świetne riffy, zajebiście&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;szybkie blasty, selektywna produkcja i jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy growl na świecie.&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Przede wszystkim nie jest to prymitywna napierdalanka, byle głośniej, szybciej i agresywniej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wbrew pozorom dużo tu harmonii, melodii i klimatu, żeby nie powiedzieć patosu.&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Po nagraniu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;"Nightmares Made Flesh" &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Åkerfeldt odszedł z Bloodbath, choć występował z nimi na&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;koncertach. Tłumaczył, że zamierza skoncentrować się na swojej głównej kapeli. &lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;W 2008 zdecydował się wrócić. Ta króciutka epka pokazuje nowe oblicze Bloodbath, bardziej&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;dynamiczne i energetyczne. Ostatni studyjny krążek kapeli "The Fathomless Mastery", nagrany&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;kilka miesięcy później, stał się jej logiczną kontynuacją. Kapela jest w najwyższej formie,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;kompozycje są oryginalne i porywające, po prostu wypierd na maksa. Aż się kurde obawiam&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre id="line1" style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;nowej płyty. Bo czy można jeszcze nagrać coś lepszego?&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-4637917859386061696?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/4637917859386061696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/szwedzka-stal.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4637917859386061696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/4637917859386061696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/szwedzka-stal.html' title='Szwedzka stal'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Jpy8_fFeOOY/TbVeJvqjlSI/AAAAAAAAABA/MnL34xzosQY/s72-c/agro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6290682761928515477.post-7460734031869458053</id><published>2011-04-24T12:59:00.004+02:00</published><updated>2011-04-24T15:25:38.048+02:00</updated><title type='text'>Idea</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WxLDfn3vsc4/TbQLOY4vn0I/AAAAAAAAAA0/cT8jVIaarOo/s1600/eden.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-WxLDfn3vsc4/TbQLOY4vn0I/AAAAAAAAAA0/cT8jVIaarOo/s320/eden.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Pomysł tego bloga podsunął mi krushon z plfoto [http://plfoto.com/190899/autor.html], sympatyczny koleś z Częstochowy. Pod jednym z moich zdjęć z serii ze szczudlarzami napisał, że świetnie by do nich pasowała muzyka francuskiego zespołu Kwoon. Podesłał linka do ich pierwszego teledysku "I lived on the Moon" z płyty "Tales &amp;amp; Dreams"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;. Obejrzałem i wymiękłem. Przepiękna, prosta ale sugestywna&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; animacja Yannicka Puiga&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; idealnie dopełnia muzykę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xTysF1E4Ft0"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=xTysF1E4Ft0&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ninka, moja 4-letnia córka, wprost uwielbia ten teledysk. Mówi: tatusiu, puść mi piosenkę o buraku :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Słucham bardzo dużo, od Bacha do deathcore'a, ale tego nie znałem. Kapela ma na swoim koncie już (albo dopiero) dwie płytki. Melancholijne, nastrojowe gitarowe granie, zbudowane na&amp;nbsp; zasadzie stopniowania napięcia i dynamiki, bardzo poruszające.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Obie płyty są świetne, to link do drugiej "When the flowers were singing" z 2009 roku:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VfJnDnRPC50/TbQaYvNvuWI/AAAAAAAAAA4/oALL38citzM/s1600/Kwoon_WhenTheFlowersWereSinging.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="312" src="http://2.bp.blogspot.com/-VfJnDnRPC50/TbQaYvNvuWI/AAAAAAAAAA4/oALL38citzM/s320/Kwoon_WhenTheFlowersWereSinging.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://depositfiles.com/files/ced3ldo3a" id="alive_link" title="name: www.NewAlbumReleases.net_Kwoon_-_When_The_Flowers_Were_Singing_(2009).rar  size: 84.53 MB"&gt;http://depositfiles.com/files/ced3ldo3a&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Podczas słuchania tej płyty (a słuchałem jej na okrągło przez kilka dni) powstało m.in. to zdjęcie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-es_wBilTTMQ/TbQjf5VptHI/AAAAAAAAAA8/dul3uKP8nIM/s1600/szpikulec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-es_wBilTTMQ/TbQjf5VptHI/AAAAAAAAAA8/dul3uKP8nIM/s320/szpikulec.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Pomyślałem, że to może być ciekawa historia - pokazać dźwiękową inspirację obrazów. Wiem, że czasem będą niezłe zgrzyty, bo często to, co leci w moich słuchawkach, niekoniecznie koresponduje z nastrojem tworzonej właśnie pracy. Ale może właśnie w tym tkwi urok...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6290682761928515477-7460734031869458053?l=kwadrart.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://depositfiles.com/files/ced3ldo3a' title='Idea'/><link rel='enclosure' type='' href='http://depositfiles.com/files/ced3ldo3a' length='0'/><link rel='enclosure' type='' href='http://www.youtube.com/watch?v=xTysF1E4Ft0' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kwadrart.blogspot.com/feeds/7460734031869458053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/idea.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7460734031869458053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6290682761928515477/posts/default/7460734031869458053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kwadrart.blogspot.com/2011/04/idea.html' title='Idea'/><author><name>kwadrart</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05349397105003792020</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-Yhpr6584WpQ/Tgj8dDwllpI/AAAAAAAAAL8/uFM3tOcKAHw/s220/logo3.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WxLDfn3vsc4/TbQLOY4vn0I/AAAAAAAAAA0/cT8jVIaarOo/s72-c/eden.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
